{"id":1846,"date":"2022-01-30T09:03:00","date_gmt":"2022-01-30T08:03:00","guid":{"rendered":"https:\/\/notabene.world\/nb\/?p=1846"},"modified":"2023-11-18T10:38:05","modified_gmt":"2023-11-18T09:38:05","slug":"dwor","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/","title":{"rendered":"Dw\u00f3r"},"content":{"rendered":"\n<p>Dw\u00f3r w Czarnowie nie dorasta\u0142 do tej nazwy, bo sam tak zwany pa\u0142ac podobny by\u0142 bardziej do obszernego wiejskiego domu ni\u017c do pa\u0142acu; a ziemi by\u0142o zaledwie oko\u0142o 300 ha. Przed wojn\u0105 jego w\u0142a\u015bcicielem by\u0142 \u017byd Nowak, kt\u00f3ry jednak osobi\u015bcie nie dogl\u0105da\u0142 gospodarstwa, nie mieszka\u0142 tutaj, bo opr\u00f3cz tego maj\u0105tku mia\u0142 jeszcze kilka innych obiekt\u00f3w, kt\u00f3rych musia\u0142 dogl\u0105da\u0107. Wszystkim dyrygowa\u0142 rz\u0105dca, jako pozosta\u0142o\u015b\u0107 po wolnej Polsce. On w\u0142a\u015bnie jeszcze przez dwa lata okupacji pe\u0142ni\u0142 swoj\u0105 funkcj\u0119. Nazywa\u0142 si\u0119 Dydo i \u2013 jak m\u00f3wili \u2013 pochodzi\u0142 gdzie\u015b z pozna\u0144skiego. Na gospodarce zna\u0142 si\u0119 nie\u017ale, do ludzi odnosi\u0142 si\u0119 \u017cyczliwie, wi\u0119c go wszyscy szanowali, co znajdowa\u0142o odbicie w pos\u0142uchu, jakim si\u0119 cieszy\u0142. Po wkroczeniu Niemc\u00f3w pojawi\u0142 si\u0119 komisarz, kt\u00f3ry \u2013 jak m\u00f3wiono \u2013 by\u0142 w gestapo, nigdy jednak nie pokaza\u0142 si\u0119 w mundurze, zawsze po cywilnemu, w kapeluszu z p\u0119dzelkiem. Z czasem sprowadzi\u0142 z Rzeszy \u017con\u0119 i c\u00f3rk\u0119, kt\u00f3ra mo\u017ce mia\u0142a 3 lub 4 lata. Ten\u017ce rz\u0105dca Dydo, by\u0142 jeszcze sprzed wojny, wysoki, szczup\u0142y pan, kt\u00f3ry dogl\u0105da\u0142 wszystkiego; pomaga\u0142 mu w tym dogl\u0105daniu gospodarstwa karbowy, kt\u00f3ry mia\u0142 nazwisko na czasie: Keller, mieszka\u0142 w czworakach z \u017con\u0105 i dwoma synami, J\u00f3zkiem, chorym na suchoty i Witkiem, kt\u00f3ry by\u0142 stangretem, dogl\u0105da\u0142 pary pi\u0119knych koni, zaprz\u0119ganych tylko do powozu.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>W czworakach, opr\u00f3cz karbowego, mieszkali jeszcze: kowal St\u0119pi\u0144ski z rodzin\u0105, wysiedlony z pozna\u0144skiego. Ku\u017ania, w kt\u00f3rej pracowa\u0142, sta\u0142a na niewielkim pag\u00f3rku tu\u017c przy bramie wjazdowej na dziedziniec; mieszkali w tych czworakach fornale: Lesiak i Cybulski z rodzinami. U Lesiak\u00f3w by\u0142o sporo dzieci: Antek, Stefan, Jasiu, Marysia i Stasia; Cybulscy za\u015b mieli tylko dwie c\u00f3rki. Po roku chyba, z niewiadomych powod\u00f3w, wyjecha\u0142 rz\u0105dca Dydo, a na jego miejsce zjawi\u0142 si\u0119 przystojny, m\u0142ody Opieli\u0144ski. Jedni m\u00f3wili, \u017ce Poznaniak, inni \u017ce z Zamojszczyzny, a jeszcze inni \u017ce nie wiadomo sk\u0105d. W ka\u017cdym razie szybko si\u0119 przyj\u0105\u0142, bo rozmawia\u0142 z lud\u017ami, pomaga\u0142 w potrzebie wedle swoich mo\u017cliwo\u015bci, a nocami siada\u0142 na traktor i wyje\u017cd\u017ca\u0142 w pole ora\u0107. Inspektor wystara\u0142 si\u0119 dla niego o pozwolenie na te nocne orki, wi\u0119c czu\u0142 si\u0119 bezpiecznie, a rytmiczne pyrkotanie pojazdu nios\u0142o si\u0119 po okolicy. Opieli\u0144ski by\u0142 zaledwie kilka miesi\u0119cy, podobnie jak poprzednik wyjecha\u0142 nagle, prawie niezauwa\u017cony. Potem m\u00f3wiono, \u017ce wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142 z partyzantami i inspektor Schultz ostrzeg\u0142 go, \u017ce gestapo jest na tropie&#8230; Ile w tym prawdy trudno dzi\u015b dociec, ale z innych zachowa\u0144 tego Niemca mo\u017cna wnosi\u0107, \u017ce by\u0142o to prawdopodobne.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Ot\u00f3\u017c ten Niemiec zachowywa\u0142 si\u0119 nader przyzwoicie. Pomaga\u0142 ludziom ze wsi w r\u00f3\u017cnych sprawach. Pami\u0119tam doskonale sytuacj\u0119, kiedy moj\u0105 starsz\u0105 siostr\u0119 zagarni\u0119to w wielkiej \u0142apance ulicznej i mama, kt\u00f3ra pracowa\u0142a w maj\u0105tku, zap\u0142akana posz\u0142a do niego prosi\u0107 o pomoc. Wys\u0142ucha\u0142, kaza\u0142 zaprz\u0119ga\u0107 konie, kiedy podjecha\u0142a bryczka, wsiad\u0142 i pojecha\u0142. Po up\u0142ywie godziny, mo\u017ce dw\u00f3ch, wr\u00f3ci\u0142, wioz\u0105c ze sob\u0105 siostr\u0119 i jeszcze dwoje innych ludzi ze wsi, kt\u00f3rzy tak\u017ce wpadli w \u0142apance. Rzecz godna odnotowania, partyzanci nigdy na niego nie polowali&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Po rz\u0105dcy Opieli\u0144skim nasta\u0142 Marian Gozdek, nie wiadomo sk\u0105d zjawi\u0142 si\u0119 wysoki, chudy, nieco przygarbiony cz\u0142owiek w wieku oko\u0142o czterdziestki, kostyczny, powiedzia\u0142oby si\u0119: \u015bledziennik. Przysz\u0142a za nim wiadomo\u015b\u0107, \u017ce by\u0142 w seminarium, jako kandydat na ksi\u0119dza, ale z jakich\u015b powod\u00f3w zrezygnowa\u0142. By\u0142 to cz\u0142owiek trudny, wr\u0119cz dokuczliwy, wi\u0119c narasta\u0142 wobec niego dziwny op\u00f3r, nieufno\u015b\u0107. Ludzie bali si\u0119 go. Rzadko do nich zagadywa\u0142, ale kiedy ju\u017c zagada\u0142 to najcz\u0119\u015bciej odchodzili, zabieraj\u0105c narz\u0119dzie swojej pracy: grabie, wid\u0142y, motyk\u0119, kos\u0119. Karbowy Keller twierdzi\u0142 autorytatywnie, \u017ce on na niczym si\u0119 nie zna, a wsz\u0119dzie wtr\u0105ca swoje trzy grosze i doda\u0142 jeszcze, \u017ce nale\u017cy by\u0107 ostro\u017cnym, bo on&nbsp;&nbsp;chyba jest \u201efolzdojczem\u201d. Podejrzenia karbowego potwierdzi\u0142y jego zachowania, odnoszenie si\u0119 do ludzi je\u015bli nie ca\u0142kowicie, to w du\u017cym stopniu. Opr\u00f3cz tego partyzanci dwa razy sprawili mu lanie, po kt\u00f3rym przez kilka tygodni by\u0142 nieobecny w maj\u0105tku. Rzecz dziwna i wiele te\u017c m\u00f3wi\u0105ca o nim, mianowicie jego poprzednicy mieszkali w pa\u0142acu, on natomiast na noc wyje\u017cd\u017ca\u0142 do Kielc.<\/p>\n\n\n\n<p>W jednym roku, by\u0142 to chyba 1942, tak gdzie\u015b od kwietnia, przyprowadzano do pracy grup\u0119 dziewcz\u0105t z kieleckiego getta. Ka\u017cdego ranka, oko\u0142o \u00f3smej rano, trzech mundurowych wprowadza\u0142o te dziewczyny na podw\u00f3rko dworskie, przejmowa\u0142 je karbowy, natychmiast przydziela\u0142 prac\u0119, a stra\u017cnicy wracali do miasta, czasem ich odwo\u017cono wolantem. Karbowy wtedy wprowadza\u0142 te \u017byd\u00f3wki do du\u017cej stodo\u0142y, albo do mrocznego spichlerza, przynosi\u0142 chleb i ba\u0144k\u0119 mleka, one siada\u0142y na klepisku, jedna rozdawa\u0142a kromki chleba, a druga nalewa\u0142a do blaszanych kubk\u00f3w mleko. To by\u0142o ich \u015bniadanie. Zjada\u0142y to ze smakiem, szybko podnosi\u0142y si\u0119 i wychodzi\u0142y na zewn\u0105trz, pozoruj\u0105c oczekiwanie na prac\u0119. Nie pami\u0119tam, aby kto kiedy na nie krzycza\u0142, czy w jaki\u015b inny spos\u00f3b im dokucza\u0142.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p><em>Po latach, wspominaj\u0105c tamten czas z moj\u0105 mam\u0105, us\u0142ysza\u0142em od niej potwierdzenie tego wszystkiego, o czym opowiadam. Mama wspomina\u0142a, \u017ce kt\u00f3ry\u015b z m\u0142odych parobk\u00f3w zapali\u0142 si\u0119 do jednej z \u017cydowskich dziewcz\u0105t i szuka\u0142 okazji do spotkania z ni\u0105 sam na sam, ale karbowy go ostrzeg\u0142, \u017ce nie mo\u017ce zrobi\u0107 jej krzywdy; jego koledzy, r\u00f3wie\u015bnicy, r\u00f3wnie\u017c mieli go na oku. Dziwne to wszystko wydaje mi si\u0119 dzisiaj, kiedy czytam prasowe wypracowania o polskim antysemityzmie, a obejrzawszy film Lanzmanna \u201eSzoach\u201d skonfrontowa\u0142em moje dzieci\u0119ce wspomnienia z obrazami filmu i dostrzeg\u0142em stronniczo\u015b\u0107, a nawet elementy antypolskie, jednostronne negatywne uog\u00f3lnienie, a nade wszystko krzywdz\u0105ce nas wyko\u015blawienie prawdy historycznej.&nbsp;&nbsp;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Na dziedzi\u0144cu dworskim, w pobli\u017cu tego\u017c pa\u0142acu, wystawiono niewielki murowany budyneczek, w kt\u00f3rym by\u0142 ogromny kocio\u0142, wmurowany w trzon kuchenny i du\u017ce palenisko; obok tego trzonu sta\u0142 obszerny st\u00f3\u0142, zbity z prostych, troch\u0119 tylko oheblowanych desek, na nim mo\u017cna by\u0142o pokroi\u0107 jarzyny, albo mi\u0119so i wrzuci\u0107 do wrz\u0105cego kot\u0142a.&nbsp;&nbsp;&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>W tym w\u0142a\u015bnie budyneczku, w kszta\u0142cie czworoboku, i w tym kotle, mama gotowa\u0142a pracownikom zup\u0119. Latem, zw\u0142aszcza w czasie \u017cniw i prac jesiennych, w porze obiadowej przerywano prac\u0119 i ka\u017cdy dostawa\u0142 misk\u0119 zupy i pajd\u0119 chleba. Rzadko, ale zdarza\u0142o si\u0119, \u017ce inspektor, przyje\u017cd\u017caj\u0105c rano z miasta, przywozi\u0142 w worku jakie\u015b odrzuty z kuchni wojskowej, a stangret Witek przynosi\u0142 je do mamy. Wtedy zupa by\u0142a z wk\u0142adk\u0105 mi\u0119sn\u0105. Trzeba powiedzie\u0107, \u017ce to mi\u0119so nie by\u0142o po\u015bledniego gatunku \u2013 jak mama wspomina\u0142a \u2013 wi\u0119c i zupa z wk\u0142adk\u0105 by\u0142a smaczna. W samo po\u0142udnie karbowy podchodzi\u0142 do zawieszonego na ga\u0142\u0119zi drzewa kawa\u0142ka szyny, uderza\u0142 w niego metalowym pr\u0119tem, rozlega\u0142 si\u0119 dono\u015bny d\u017awi\u0119k i ni\u00f3s\u0142 po polach, co oznacza\u0142o przerw\u0119 w pracy na posi\u0142ek i kr\u00f3tki odpoczynek. Powoli wi\u0119c schodzili z pola, wychodzili z r\u00f3\u017cnych zakamark\u00f3w zabudowa\u0144 dworskich, z obory, stajni, chlew\u00f3w, kurnika pracownicy sezonowi i szli w kierunku kuchni, pod s\u0119dziwe lipy daj\u0105ce w upalne letnie dni g\u0119sty, orze\u017awiaj\u0105cy cie\u0144. Fornale i ich rodziny szli do czworak\u00f3w, do w\u0142asnych mieszka\u0144, na obiad. Ci najemni natomiast rozsiadali si\u0119 w cieniu starych lip i spo\u017cywali g\u0119st\u0105 zup\u0119, kt\u00f3r\u0105 mama nabiera\u0142a du\u017c\u0105 chochl\u0105 z kot\u0142a, nalewa\u0142a do podstawionego naczynia, bra\u0142a ze sto\u0142u pajd\u0119 chleba, wtyka\u0142a do r\u0119ki&#8230; Oni odchodzili w cie\u0144 drzew, siadali na murawie i spo\u017cywali ten posi\u0142ek w wielkim skupieniu, chcia\u0142oby si\u0119 powiedzie\u0107: z nabo\u017ce\u0144stwem.&nbsp;&nbsp;Jeszcze dzi\u015b widz\u0119 ich pochylonych nad naczyniem i rytmicznie podnosz\u0105cych jedn\u0105 r\u0119k\u0119 z \u0142y\u017ck\u0105 pe\u0142n\u0105 zupy, a potem drug\u0105 z pajd\u0105 chleba&#8230; po kilku minutach s\u0142ycha\u0107 by\u0142o r\u00f3\u017cnorakie d\u017awi\u0119ki, kiedy wyskrobywali resztki po\u017cywienia metalowymi \u0142y\u017ckami albo drewnianymi kopystkami, bo naczynia na zup\u0119 i \u0142y\u017cki ka\u017cdy przynosi\u0142 z domu. Wycierali sobie usta mankietem koszuli lub kapoty, kobiety podnosi\u0142y do usta r\u0105bek sp\u00f3dnicy albo szuka\u0142y gdzie\u015b ko\u0142o siebie w kieszeniach, z kt\u00f3rych wyci\u0105ga\u0142y jakie\u015b szmatki przypominaj\u0105ce chusteczki do nosa. Czasem rozlega\u0142o si\u0119 g\u0142o\u015bne \u201ehepni\u0119cie\u201d i robi\u0142a si\u0119 cisza. Odpoczywali. M\u0119\u017cczy\u017ani kurzyli robione na miejscu papierochy, a kobiety, oparte o pie\u0144 drzewa lub le\u017c\u0105ce na trawie drzema\u0142y. Dopiero kiedy us\u0142yszeli gong, podnosili si\u0119 powoli, prostowali ko\u015bci, niekt\u00f3rzy nawet poziewali w po\u0142udnie i ruszali pojedynczo lub grupkami, po dwie trzy osoby, do pracy, od kt\u00f3rej odeszli przed godzin\u0105.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Czas wakacyjny pozwala\u0142 mi cz\u0119\u015bciej i d\u0142u\u017cej przebywa\u0107 z mam\u0105, czasem jej w czym\u015b pomog\u0142em, gdzie\u015b poszed\u0142em, donios\u0142em por\u0105banego drewna, aby nie wygas\u0142o pod kot\u0142em. Zdarza\u0142o si\u0119 r\u00f3wnie\u017c krajanie chleba na mniej wi\u0119cej r\u00f3wne kromki. Mama przychodzi\u0142a do pracy wcze\u015bnie rano, przygotowywa\u0142a sk\u0142adniki do po\u0142udniowego posi\u0142ku. Najpierw obiera\u0142a ziemniaki, p\u0142uka\u0142a w dw\u00f3ch wodach, a nast\u0119pnie wrzuca\u0142a pokrojone na kilka cz\u0119\u015bci do wrz\u0105tku. Tato, kt\u00f3ry by\u0142 nocnym str\u00f3\u017cem, w nocy w\u0142a\u015bnie nape\u0142nia\u0142<em>&nbsp;<\/em>kocio\u0142 wod\u0105. Niedaleko budyneczku, w kt\u00f3rym mama urz\u0119dowa\u0142a, by\u0142a stara studnia z \u017curawiem i wielkim drewnianym wiadrem. Obok sta\u0142o d\u0142ugie koryto, z kt\u00f3rego latem pi\u0142y wod\u0119 krowy, wracaj\u0105ce z pastwiska i konie. Ile razy patrzy\u0142em do tej studni ogarnia\u0142o mnie jakie\u015b przera\u017cenie; \u015brednica cembrowiny mia\u0142a oko\u0142o 3-4 m. a dno wydawa\u0142o si\u0119 ma\u0142e jak przednie ko\u0142o wozu. Lubi\u0142em pohukiwa\u0107 do \u015brodka studni, bo odbity od ociekaj\u0105cych wod\u0105 kamieni g\u0142os brzmia\u0142 dziwnie, a przede wszystkim zwielokrotnia\u0142 si\u0119 coraz cichszym echem. Wrzucony do studni kamie\u0144 spada\u0142 do\u015b\u0107 d\u0142ugo, a potem dawa\u0142 si\u0119 s\u0142ysze\u0107 plusk i wszystko wraca\u0142o do stanu pierwotnego. Wyobra\u017ca\u0142em sobie, \u017ce spadam jak kamie\u0144 i wpadam do lodowatej wody. Jak du\u017co jest tej wody? Czy stan\u0105\u0142bym na dnie z g\u0142ow\u0105 nad lustrem wody? A mo\u017ce tam jest kilka metr\u00f3w g\u0142\u0119boko\u015bci? Czy tam w og\u00f3le jest jakie\u015b dno? Towarzyszy\u0142o tym pytaniom narastaj\u0105ce przera\u017cenie, kt\u00f3re odpycha\u0142o mnie od studni; by\u0142o mi zimno, dr\u017ca\u0142em, chocia\u017c temperatura si\u0119ga\u0142a dwudziestu stopni i wi\u0119cej powy\u017cej zera.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Czasem zostawa\u0142em z tat\u0105 na noc i wtedy by\u0142em przy opuszczania \u017curawia.&nbsp;&nbsp;Tato w nocy opuszcza\u0142 \u017curaw, du\u017ce drewniane wiadro uderza\u0142o o lustro wody i zanurza\u0142o si\u0119 w niej, a kiedy by\u0142a pe\u0142nia ksi\u0119\u017cyc rozpryskiwa\u0142 si\u0119 na drobne kawa\u0142eczki, jak lustro; nape\u0142nione wiadro tato wyci\u0105ga\u0142 i wlewa\u0142 jego zawarto\u015b\u0107 do blaszanego wiaderka, puszcza\u0142 wiadro czerpakowe, kt\u00f3re przez kilka minut ko\u0142ysa\u0142o si\u0119, zataczaj\u0105c coraz mniejszy \u0142uk. Tato wraca\u0142 z kuchni z pustym wiadrem i zn\u00f3w powtarza\u0142 czynno\u015b\u0107 czerpania, zn\u00f3w s\u0142ycha\u0107 by\u0142o pla\u015bni\u0119cie dna czerpaka o lustro wody, a potem przy wyci\u0105ganiu woda przelewa\u0142a si\u0119 i s\u0142ycha\u0107 by\u0142o plusk spadaj\u0105cych chlu\u015bni\u0119\u0107. Aby nape\u0142ni\u0107 kocio\u0142 w kuchni trzeba by\u0142o kilka razy nabiera\u0107, przelewa\u0107, donosi\u0107, wylewa\u0107 i wraca\u0107. Kocio\u0142 kuchenny nape\u0142nia\u0142 si\u0119 powoli wod\u0105. Potem tato przygotowywa\u0142 drewno, czy\u015bci\u0142 palenisko, uk\u0142ada\u0142 na nim drobne kawa\u0142ki \u017cywicznych szczap, podpala\u0142 zapalniczk\u0105 i wtedy s\u0142ycha\u0107 by\u0142o delikatny syk, odpryskiwa\u0142y iskierki z\u0142ote, b\u0142\u0119kitne i seledynowe do czasu, a\u017c p\u0142omie\u0144 obj\u0105\u0142 grubsze polana, bo wtedy ogie\u0144 stawa\u0142 si\u0119 ju\u017c jednolity, \u017c\u00f3\u0142ty, albo z\u0142oty, ju\u017c nie sycza\u0142 tylko s\u0142ycha\u0107 by\u0142o odg\u0142os galopuj\u0105cego konia. Tato wtedy m\u00f3wi\u0142: \u201edobrze ci\u0105gnie\u201d.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Po kilkunastu minutach od dna odrywa\u0142y si\u0119 ma\u0142e srebrzyste pere\u0142ki b\u0105bli, kt\u00f3rych przybywa\u0142o z ka\u017cd\u0105 sekund\u0105, a potem woda zaczyna\u0142a wirowa\u0107, ta\u0144czy\u0107 coraz szybciej, bulgota\u0107, wrze\u0107. Wtedy mama ju\u017c by\u0142a na miejscu, zabiera\u0142a si\u0119 do pracy. Przejmowa\u0142 piecz\u0119 nad ogniem, kot\u0142em, wod\u0105&nbsp;&nbsp;Obiera\u0142a ziemniaki, wrzuca\u0142a obrane i wyp\u0142ukane jarzyny, soli\u0142a, co\u015b tam jeszcze dodawa\u0142a i w po\u0142udnie, kiedy schodzili z pola ludzie wezwani gongiem, wszystko by\u0142o gotowe. Wielk\u0105 chochl\u0105 miesza\u0142a ca\u0142o\u015b\u0107 do dna i nalewa\u0142a ka\u017cdemu do miski. Obserwowa\u0142em j\u0105 cz\u0119sto przy tej pracy, jak si\u0119 zwija\u0142a, pilnowa\u0142a ognia, aby nie wygas\u0142, kroi\u0142a chleb, uk\u0142ada\u0142a kromki w stert\u0119. Cz\u0119sto, zw\u0142aszcza w letnie upa\u0142y, pot skrapla\u0142 si\u0119 na jej czole, policzki mocno zarumienione, a kiedy nape\u0142ni\u0142a naczynie ostatniego pracownika, siada\u0142a na chwil\u0119 na \u0142awce pod \u015bcian\u0105, zamyka\u0142a oczy i zamienia\u0142a si\u0119 w pos\u0105g. Rzadko jad\u0142a cokolwiek, mnie dawa\u0142a resztki zupy, kt\u00f3re zosta\u0142y w kotle, kromk\u0119 chleba i kaza\u0142a je\u015b\u0107.&nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142 upalny sierpniowy dzie\u0144, mozolny i nader pracowity. Zbierano zbo\u017ce z p\u00f3l; na dziedziniec dworski wje\u017cd\u017ca\u0142y wozy wy\u0142adowane snopkami pszenicy, starannie u\u0142o\u017conymi warstwami i przymocowane z wierzchu d\u0142ug\u0105 \u017cerdzi\u0105. Na samy szczycie siedzia\u0142 furman i dwoje lub troje robotnik\u00f3w, kt\u00f3rzy \u2013 wjechawszy do stodo\u0142y \u2013 zrzucali \u0142adunek do zapola, gdzie zn\u00f3w dwoje innych uk\u0142ada\u0142o warstwy snopk\u00f3w. Tego dnia wieczorem, kiedy przyszed\u0142em do taty z kolacj\u0105, bo od kilku dni nie przychodzi\u0142 do domu ani na dzie\u0144, ani na noc, zosta\u0142em z nim. Powoli wszystko cich\u0142o, zamiera\u0142o. Napojone przy studni krowy same wchodzi\u0142y do obory, dostojne, wynios\u0142e, zajmowa\u0142y swoje miejsca, wzdycha\u0142y g\u0142\u0119boko i czeka\u0142y na dojenie. Zjawi\u0142y si\u0119 w oborze dwie kobiety \u2013 Cybulska i St\u0119pi\u0144ska \u2013 bra\u0142y drewniane sto\u0142ki, siada\u0142y z boku, kolanami \u015bciska\u0142y szkopki i umywszy krowom wymiona, poci\u0105ga\u0142y systematycznie za cycki, a mleko z sykiem ostr\u0105 str\u00f3\u017ck\u0105 sp\u0142ywa\u0142o do pojemnika. Krowy macha\u0142y ogonami, oganiaj\u0105c si\u0119 od much, prze\u017cuwa\u0142y \u201ed\u017awiek\u0119\u201d&#8230; Tylko od czasu do czasu s\u0142ycha\u0107 by\u0142o zdenerwowane g\u0142osy d\u00f3jek: \u201est\u00f3j spokojnie, cholero\u201d&#8230; na zewn\u0105trz wschodz\u0105cy olbrzymi ksi\u0119\u017cyc z czerwonego robi\u0142 si\u0119 srebrzysty, a nast\u0119pnie blad\u0142, zalewaj\u0105c wszystko bezbarwn\u0105 po\u015bwiat\u0105. Chodzi\u0142em jeszcze jaki\u015b czas z tat\u0105 po dziedzi\u0144cu, przystawali\u015bmy przy studni, przy ku\u017ani, przy spichrzach; weszli\u015bmy do stajni, gdzie konie parska\u0142y, przytupuj\u0105c o kamienn\u0105 posadzk\u0119. Tata zapyta\u0142 mnie w pewnej chwili: \u201ewidzia\u0142e\u015b tego cz\u0142owieka przy bramie?\u201d. Nie widzia\u0142em, wi\u0119c poszli\u015bmy jeszcze raz w okolice ku\u017ani i wtedy zobaczy\u0142em stoj\u0105cego z papierosem w ustach m\u0119\u017cczyzn\u0119. Lekki dreszcz przelecia\u0142 mnie od st\u00f3p do g\u0142owy, ale c\u00f3\u017c to mog\u0142o mnie obchodzi\u0107. Tato jednak \u2013 zawsze spokojny i opanowany \u2013 wydawa\u0142 si\u0119 wyra\u017anie podekscytowany. Wreszcie podszed\u0142 do nieznajomego i poprosi\u0142 o ogie\u0144. Tamten bez s\u0142owa wyj\u0105\u0142 papierosa z ust i przytkn\u0105\u0142 do skr\u0119conego w bibu\u0142k\u0119 cybucha taty. Zaci\u0105gn\u0105wszy si\u0119 pierwszym dymem tato powiedzia\u0142: \u201eten ksi\u0119\u017cyc dzisiaj jest przera\u017caj\u0105cy, noc jak dzie\u0144, ig\u0142\u0119 by znalaz\u0142 w stogu&#8230;\u201d Tamten odpowiedzia\u0142: \u201enormalne o tej porze roku\u201d i zamilk\u0142 na chwil\u0119, a nast\u0119pnie odezwa\u0142 si\u0119: \u201ew tak\u0105 noc dobrze jest str\u00f3\u017cowa\u0107, bo wida\u0107 wszystko na odleg\u0142o\u015b\u0107\u201d. \u201eTak \u2013 potwierdzi\u0142 tata \u2013 tylko widz\u0119 jak ale i mnie widz\u0105\u201d . \u201eobawia si\u0119 pan czego\u015b lub kogo\u015b?\u201d- zapyta\u0142 nieznajomy. \u201eNie, tylko czas niespokojny, r\u00f3\u017cnie mo\u017ce by\u0107 i wszystko zdarzy\u0107 si\u0119 mo\u017ce\u201d. \u201eA czy w maj\u0105tku s\u0105 Niemcy\u201d \u2013 zapyta\u0142 znienacka. \u201eNiemc\u00f3w nie ma. Jest tylko ogrodnik\u201d&#8230; Na tym rozmowa si\u0119 urwa\u0142a. Nieznajomy o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce musi i\u015b\u0107, bo czas na niego i m\u00f3wi\u0105c \u201edobranoc\u201d odszed\u0142 w kierunku wsi. Przez ca\u0142y czas tej dziwnej rozmowy sta\u0142em przytulony do \u015bciany ku\u017ani i dr\u017ca\u0142em troch\u0119 z wieczornego ch\u0142odu, ale chyba bardziej ze strachu&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Tata chwil\u0119 sta\u0142 w miejscu, gdzie rozmawiali, patrzy\u0142 za odchodz\u0105cym i &#8211; mimo ksi\u0119\u017cycowej po\u015bwiaty \u2013 rozp\u0142ywaj\u0105cym si\u0119 w dali cz\u0142owiekiem. Tato przywo\u0142a\u0142 mnie do siebie i powiedzia\u0142: \u201eczas spa\u0107. Chod\u017a, ju\u017c ci przygotowa\u0142em spanie w \u017c\u0142obie, na sianie&#8230;\u201d Ruszyli\u015bmy w stron\u0119 obory. Rzeczywi\u015bcie pos\u0142anie by\u0142o wygodne, pachn\u0105ce \u015bwie\u017cym sianem. Po\u0142o\u017cy\u0142em si\u0119 i natychmiast zasn\u0105\u0142em. Nie wiem, jak d\u0142ugo spa\u0142em \u2013 mo\u017ce godzin\u0119, mo\u017ce dwie \u2013 kiedy poczu\u0142em mocne szarpni\u0119cie za rami\u0119&#8230; Kto\u015b mnie budzi\u0142&#8230; Otworzy\u0142em z trudem zaspane oczy i o\u015blepi\u0142 mnie strumie\u0144 \u015bwiat\u0142a, odwr\u00f3ci\u0142em g\u0142ow\u0119, bo \u015bwiat\u0142o latarki by\u0142o mocne i razi\u0142o&#8230; Wtedy us\u0142ysza\u0142em obcy g\u0142os: \u201eWstawaj, kto ty jeste\u015b?\u201d. Przera\u017cenie odj\u0119\u0142o mi g\u0142os. Nie widz\u0105 cz\u0142owieka pomy\u015bla\u0142em, \u017ce to Niemcy zajechali do dworu, robi\u0105 jak\u0105\u015b rewizj\u0119, szukaj\u0105 kogo\u015b&#8230; Pojawi\u0142 si\u0119 tata w towarzystwie dw\u00f3ch cywilnych osobnik\u00f3w, wyja\u015bni\u0142, \u017ce jestem jego synem, \u017ce zosta\u0142em na noc, bo ba\u0142em si\u0119 wraca\u0107 do domu&#8230; Atmosfera nieco si\u0119 rozrzedzi\u0142a, wszyscy m\u00f3wili po polsku, nie by\u0142o owej nerwowo\u015bci, jak\u0105 stwarzaj\u0105 Niemcy krzykiem, poszturchiwaniem ludzi&#8230; Wnet zorientowa\u0142em si\u0119, \u017ce to partyzanci, \u201eJ\u0119dsrusie\u201d i u\u015bwiadomiwszy sobie to poczu\u0142em si\u0119 ra\u017aniej, zw\u0142aszcza \u017ce ten, kt\u00f3ry mnie odkry\u0142 w \u017c\u0142obie, odszed\u0142, a inni nie zwracali na mnie uwagi. W pewnej chwili w oborze zrobi\u0142o si\u0119 pusto, wszyscy wyszli, s\u0142ycha\u0107 by\u0142o tylko przez otwarte drzwi rozmowy&#8230; Le\u017ca\u0142em spokojnie, ba\u0142em si\u0119 nawet przekr\u0119ci\u0107 z boku na bok. Przez ma\u0142e okienka i otwarte drzwi zacz\u0105\u0142 powoli przenika\u0107 \u015bwit, najpierw bledziutki, sinawy i r\u00f3s\u0142, robi\u0142 si\u0119 ja\u015bniejszy i wi\u0119kszy, odnosi\u0142o si\u0119 wra\u017cenie, \u017ce kto\u015b podnosi wielk\u0105 kurtyn\u0119 na scenie \u015bwiata, coraz wyra\u017aniej wida\u0107 by\u0142o niezwyk\u0142\u0105 sceneri\u0119, scenografi\u0119, poszczeg\u00f3lne jej elementy. By\u0142o ich coraz wi\u0119cej i coraz wyra\u017aniejszych&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Nagle us\u0142ysza\u0142em turkot kilku woz\u00f3w&nbsp;&nbsp;i stukot podkutych ko\u0144skich kopyt o kamienie, jakimi wy\u0142o\u017cone by\u0142o podw\u00f3rko. Kilka razy kto\u015b strzeli\u0142 z bata. Za chwil\u0119 zapad\u0142a cisza. Do obory wszed\u0142 tata, zbli\u017cy\u0142 si\u0119 do mnie i zapyta\u0142: \u201enie \u015bpisz?\u201d. Nie spa\u0142em, wi\u0119c przysiad\u0142 na kraw\u0119dzi \u017c\u0142obu, lask\u0119 z metalowym okuciem po\u0142o\u017cy\u0142 obok, jedn\u0105 r\u0119k\u0105 przetar\u0142 sobie twarz, szczeg\u00f3lnie oczy, jak cz\u0142owiek, kt\u00f3ry nie chce zasn\u0105\u0107&#8230; Odezwa\u0142 si\u0119 niby do mnie, niby do siebie: \u201eNo to b\u0119dziemy mie\u0107 k\u0142opot, pewnie zaraz przyjad\u0105 Niemcy\u201d \u2013 ale zaraz nie przyjechali; dopiero oko\u0142o si\u00f3dmej rano zajecha\u0142a wojskowa ci\u0119\u017car\u00f3wka wy\u0142adowana wojskiem oraz w\u00f3z osobowy, z kt\u00f3rego wysiad\u0142o czterech \u201eesesman\u00f3w\u201d. Tata odes\u0142a\u0142 mnie natychmiast do domu, bo chyba nie chcia\u0142, aby si\u0119 wyda\u0142o, \u017ce spa\u0142em w oborze i widzia\u0142em \u201ebandyt\u00f3w\u201d. Inspektor tego dnia d\u0142ugo nie przyje\u017cd\u017ca\u0142, a kiedy si\u0119 pojawi\u0142, oni ju\u017c odjechali, zabieraj\u0105c ze sob\u0105 tat\u0119. Inspektor zachowywa\u0142 si\u0119 spokojnie, pyta\u0142 kto, kiedy, o kt\u00f3rej godzinie, co zabrali, czy kogo\u015b szukali, czy komu\u015b wyrz\u0105dzili krzywd\u0119&#8230; Wreszcie zapyta\u0142 o tat\u0119 i kiedy dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce go zabrali ze sob\u0105 \u017candarmi kaza\u0142 natychmiast zaprz\u0119ga\u0107 i co ko\u0144 wyskoczy pojecha\u0142 do miasta, jakby si\u0119 obawia\u0142, \u017ce nie zd\u0105\u017cy&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Tat\u0119 wprowadzili do du\u017cej sali w budynku przy ulicy Le\u015bnej, gdzie przed wojn\u0105 by\u0142o gimnazjum im. B\u0142. Kingi, kazali mu usi\u0105\u015b\u0107 i wyszli. Tata zosta\u0142 sam \u2013 tak mu si\u0119 wydawa\u0142o, dok\u0105d nie zobaczy\u0142 wielkiego czarnego psa le\u017c\u0105cego pod biurkiem. Pies le\u017ca\u0142 spokojnie, ale kiedy tata poruszy\u0142 si\u0119 tylko na krze\u015ble, ods\u0142oni\u0142 bia\u0142e z\u0119by i warkn\u0105\u0142 gro\u017anie. Tata opowiada\u0142, \u017ce oblecia\u0142 go strach, bo przecie\u017c \u201eto wielkie bydle mog\u0142o bez trudu zagry\u017a\u0107 cz\u0142owieka\u201d. Po kilkunastu minutach \u2013 tata mia\u0142 kieszonkowy zegarek nakr\u0119cany kluczykiem \u2013 do tego pomieszczenia wszed\u0142 cywil i odezwa\u0142 si\u0119 po polsku: \u201ePozna\u0142e\u015b kt\u00f3rego z tych rabusi\u00f3w?\u201d i czeka\u0142 na odpowied\u017a. Tata zaprzeczy\u0142. Zastan\u00f3w si\u0119, bo mo\u017cemy ci\u0119 zmusi\u0107 do m\u00f3wienia. Tata m\u00f3wi\u0142, \u017ce w tym momencie po raz drugi poczu\u0142 strach i zimny pot cienk\u0105 stru\u017ck\u0105 sp\u0142yn\u0105\u0142 mu po grzbiecie. Odpowiedzia\u0142: \u201epierwszy raz widzia\u0142em tych ludzi, a przecie\u017c by\u0142a to noc&#8230;\u201d. Tamten wrzasn\u0105\u0142: \u201eto nie ludzie! To bandyci&#8230;\u201d. Tata milcza\u0142. Tamten te\u017c przez chwil\u0119 nic nie m\u00f3wi\u0107 chodzi\u0142 za du\u017cym biurkiem trzymaj\u0105c praw\u0105 r\u0119k\u0105 brod\u0119, a \u0142okie\u0107 opieraj\u0105c na lewej. Pozorowa\u0142 my\u015blenie, doskonale bowiem wiedzia\u0142, co ma robi\u0107 dalej i jak post\u0119powa\u0107. Nagle przystan\u0105\u0142 w oknie, i nie patrz\u0105c na tat\u0119 wycedzi\u0142 przez zaci\u015bni\u0119te z\u0119by, prawie sycz\u0105c: \u201enie chcesz m\u00f3wi\u0107 z w\u0142asnej, b\u0119dziesz m\u00f3wi\u0142 z cudzej woli. Mamy sposoby na to\u201d. Tata m\u00f3wi\u0142, \u017ce wtedy spojrza\u0142 na le\u017c\u0105cego za biurkiem psa i wyobrazi\u0142 sobie, \u017ce ten pies rozszarpie go na kawa\u0142ki. Nie s\u0142ysza\u0142 ju\u017c tego, co tamten m\u00f3wi\u0142, tylko patrzy\u0142 na psa. Le\u017ca\u0142 z drugiej strony biurka, spokojny, nieco skulony, oczy mia\u0142 zamkni\u0119te, oddycha\u0142 r\u00f3wno, rytmicznie. Niemiec wyszed\u0142 do s\u0105siedniego pokoju, a tu zapanowa\u0142a cisza i wielkie oczekiwanie na zapowiedziany w\u0142a\u015bciwie tragiczny fina\u0142. Tata by\u0142 cz\u0142owiekiem twardym, nie ulega\u0142 jakim\u015b tam pogr\u00f3\u017ckom, ale jaki by\u0142 pr\u00f3g jego wytrzyma\u0142o\u015bci na bicie i b\u00f3l, nie wiedzia\u0142. Pozbierawszy si\u0119 nieco czeka\u0142 cierpliwie na powr\u00f3t \u017candarma. Wszed\u0142 inny, mundurowy tym razem, zacz\u0105\u0142 po niemiecku \u2013 jak wspomina\u0142 tata \u2013 wymy\u015bla\u0107, wyzywa\u0107 \u201epolnisze szwajne\u201d, wreszcie zdenerwowany milczeniem taty podszed\u0142 i uderzy\u0142 go w twarz. W tym momencie pies poderwa\u0142 si\u0119, stan\u0105\u0142 wyprostowany, jakby czeka\u0142 na rozkaz: \u201ebierz go\u201d, ale taki rozkaz nie pad\u0142. Niemiec wykrzycza\u0142 co po niemiecku w stron\u0119 drzwi i natychmiast zjawili si\u0119 dwaj \u017co\u0142nierze. Badaj\u0105cy wyszed\u0142 i zostali tylko w trzech. Kazali wsta\u0107, kto\u015b mocno poci\u0105gn\u0105\u0142 chodnik, tato upad\u0142 na pod\u0142og\u0119&#8230; Oni rechotali&#8230; Jeden z nich podszed\u0142 z boku i z ca\u0142ych si\u0142 kopn\u0105\u0142 tat\u0119 w bok. Zabola\u0142o. Kopni\u0119cia pada\u0142y teraz jedne z drugimi. Tato przewr\u00f3ci\u0142 si\u0119 i le\u017ca\u0142 zwini\u0119ty jak pies na pod\u0142odze. Pod tymi uderzeniami zemdla\u0142, straci\u0142 przytomno\u015b\u0107, a kiedy j\u0105 odzyska\u0142 by\u0142 ca\u0142y mokry i by\u0142o mu zimno. Pr\u00f3bowa\u0142 si\u0119 podnie\u015b\u0107, z trudem stan\u0105\u0142 na nogach. Z nosa p\u0142yn\u0119\u0142a stru\u017cka krwi. To chyba jeszcze po pierwszym uderzeniu. Kazali usi\u0105\u015b\u0107 na taborecie. Kiedy usiad\u0142 jeden z oprawc\u00f3w kopn\u0105\u0142 sto\u0142ek tak mocno, \u017ce potoczy\u0142 si\u0119 pod \u015bcian\u0119. Oczywi\u015bcie tato zn\u00f3w znalaz\u0142 si\u0119 na pod\u0142odze w pozycji siedz\u0105cej. Tato czu\u0142 opadanie z si\u0142, niewiele ju\u017c dociera\u0142o do niego z zewn\u0105trz. Pomy\u015bla\u0142 tylko, \u017ce d\u0142ugo nie wytrzyma. Westchn\u0105\u0142 cicho i pomy\u015bla\u0142: \u201eMatko Naj\u015bwi\u0119tsza, ratuj!\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Rzeczywisto\u015b\u0107 oddala\u0142a si\u0119, jej obraz by\u0142 jak w odwr\u00f3conej lornetce. Przed oczami zawirowa\u0142y jakie\u015b kolorowe gwiazdki, wszystko zacz\u0119\u0142o si\u0119 obraca\u0107 jak na karuzeli. Us\u0142ysza\u0142 jeszcze odg\u0142os otwieranych drzwi i zapad\u0142 w g\u0142\u0119bok\u0105 cisz\u0119. Kiedy oprzytomnia\u0142 zobaczy\u0142 przed sob\u0105 eleganckiego oficera, kt\u00f3ry r\u0119k\u0105 da\u0142 znak do wyj\u015bcia. Tata wsta\u0142 powoli, zachwia\u0142 si\u0119 i przez g\u0142ow\u0119 przelecia\u0142a mu my\u015bl: \u201eto koniec. Zaraz mnie rozwal\u0105 gdzie\u015b w lesie\u201d. Oficer szed\u0142 przodem. Wyszli na korytarz, przeszli kilka metr\u00f3w, otworzy\u0142y si\u0119 drzwi do jednego z pokoj\u00f3w. Weszli. Wewn\u0105trz siedzia\u0142 na kanapce inspektor Schultze. Wszystko zawirowa\u0142o \u2013 opowiada\u0142 tata \u2013 \u201eu\u015bwiadomi\u0142em sobie, \u017ce jestem uratowany\u201d.<\/p>\n\n\n\n<p>Inspektor podszed\u0142 do taty, poklepa\u0142 go po ramieniu i powiedzia\u0142 \u201eRhue mein Micha\u0142&#8230;\u201d, podni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119 do g\u00f3ry, powiedzia\u0142 do oficera \u201eheile\u201d i lekko popychaj\u0105c tat\u0119 przed sob\u0105 wyprowadzi\u0142 go na ulic\u0119, wsiedli do stoj\u0105cej bryczki, a Witek Keller, przera\u017cony wygl\u0105dem taty, ruszy\u0142 ostro w drog\u0119 powrotn\u0105. Inspektor powiedzia\u0142 do karbowego, \u017ce kilka nocy kto\u015b musi tat\u0119 zast\u0105pi\u0107&#8230; Trwa\u0142 ten urlop tylko dwa dni, bo jaki\u015b nieznajomy cz\u0142owiek przyni\u00f3s\u0142 do dworu wiadomo\u015b\u0107, \u017ce konie i wozy, kt\u00f3rymi odjechali partyzanci, s\u0105 do odebrania w jakiej\u015b wiosce ko\u0142o Pierzchnicy, wi\u0119c tato i dw\u00f3ch fornali pojechali tam po te trzy zaprz\u0119gi. Wr\u00f3cili nast\u0119pnego dnia przed po\u0142udniem. Konie nie by\u0142y ani zm\u0119czone, ani g\u0142odne. Sta\u0142y u jakiego\u015b gospodarza w stodole, dosta\u0142y obrok \u2013 owies i siano \u2013 napojono je&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Okaza\u0142o si\u0119 jednak, \u017ce jeszcze kilka razy przychodzili \u201ele\u015bni\u201d po \u017cywno\u015b\u0107, a raz zjawili si\u0119 wtedy, kiedy przywieziono transportery w\u00f3dki na tak zwane \u201ebecukrzaje\u201d czyli kartki. Zabrali wszystko.<\/p>\n\n\n\n<p>W ostatnim roku wojny dw\u00f3r zmieniono w fortec\u0119. Na \u0142\u0105kach ustawiono w odpowiednio przygotowanych bunkrach, cztery dzia\u0142a przeciwlotnicze, a obszerne stodo\u0142y przemieni\u0142y si\u0119 w koszary. Na klepiskach le\u017ca\u0142y grube warstwy s\u0142omy, koce, jakie\u015b derki, cz\u0119\u015bci garderoby&#8230; Stodo\u0142a by\u0142a d\u0142uga, posiada\u0142a dwa wjazdy, we wrotach natomiast by\u0142y dyskretne ma\u0142e drzwiczki. Mi\u0119dzy dwoma zapolami by\u0142o siano, pachn\u0105ce, dobrze wysuszone, si\u0119ga\u0142o niemal pod kalenic\u0119&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Jedn\u0105 cz\u0119\u015b\u0107 stodo\u0142y zajmowa\u0142y owce. Prywatny w\u0142a\u015bciciel wynaj\u0105\u0142 to pomieszczenie z prawem do wypasu na dworskich polach. Dogl\u0105da\u0142 tego stada Bronek Zapa\u0142a, p\u00f3\u017aniejszy redaktor lokalnego organu partyjnego. Pewnego dnia postanowili\u015bmy sforsowa\u0107 to siano, dosta\u0107 si\u0119 do cz\u0119\u015bci zajmowanej przez niemieckich \u017co\u0142nierzy, zobaczy\u0107, co oni tam maj\u0105. Przedostawszy si\u0119 tam przez ow\u0105 stert\u0119 siana spl\u0105drowali\u015bmy dok\u0142adnie wszystko, a by\u0142o co ogl\u0105da\u0107. Zabrali\u015bmy tylko cztery koce we\u0142niane, prawie nowe, pozostawiaj\u0105c reszt\u0119 rzeczy na miejscu. By\u0142y niejakie trudno\u015bci z powrotem t\u0105 sam\u0105 drog\u0105, bowiem nie mogli\u015bmy wej\u015b\u0107 na g\u00f3r\u0119 siana, nie by\u0142o drabiny, ale jako\u015b po wrotach dostali\u015bmy si\u0119 do grubej belki i po niej \u2013 jak cyrkowcy \u2013 przeszli\u015bmy do siebie.&nbsp;<em>Nie wiem, co by si\u0119 sta\u0142o, gdyby nas tam z\u0142apali, ale jako\u015b oby\u0142o si\u0119 bez wi\u0119kszych komplikacji.<\/em>&nbsp;Koce schowali\u015bmy w owczarni pod \u017c\u0142obami i wyszli\u015bmy obaj \u2013 Bronek i ja \u2013 niezauwa\u017ceni&#8230; Piek\u0142o rozszala\u0142o si\u0119 dopiero wieczorem, kiedy \u017co\u0142nierze przyszli spa\u0107 i okaza\u0142o si\u0119, \u017ce brakuje koc\u00f3w, \u017ce nie ma si\u0119 czym przykry\u0107. Biegali, szwargotali g\u0142o\u015bno, szukali&#8230; A my siedzieli\u015bmy w wielkim brogu, staj\u0105cym za stodo\u0142\u0105; wcze\u015bniej wygrzebali\u015bmy jam\u0119 w sianie, aby si\u0119 skry\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p><em>Opowiadanie pochodzi z tomu \u201eWojna i inne zdarzenia\u201d (Kielce 2013)<\/em><\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Dw\u00f3r w Czarnowie nie dorasta\u0142 do tej nazwy, bo sam tak zwany pa\u0142ac podobny by\u0142 bardziej do obszernego wiejskiego domu ni\u017c do pa\u0142acu; a ziemi by\u0142o zaledwie oko\u0142o 300 ha.<\/p>\n","protected":false},"author":24,"featured_media":1853,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"colormag_page_container_layout":"default_layout","colormag_page_sidebar_layout":"default_layout","_jetpack_memberships_contains_paid_content":false,"footnotes":"","_links_to":"","_links_to_target":""},"categories":[73,39,12,232],"tags":[79,72,71,86],"class_list":["post-1846","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-historia","category-literatura","category-spoleczenstwo","category-stanislaw-zak","tag-historia","tag-literatura","tag-opowiadanie","tag-stanislawzak"],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v27.4 - https:\/\/yoast.com\/product\/yoast-seo-wordpress\/ -->\n<title>Dw\u00f3r - NOTABENE.WORLD<\/title>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/\" \/>\n<meta property=\"og:locale\" content=\"pl_PL\" \/>\n<meta property=\"og:type\" content=\"article\" \/>\n<meta property=\"og:title\" content=\"Dw\u00f3r - NOTABENE.WORLD\" \/>\n<meta property=\"og:description\" content=\"Dw\u00f3r w Czarnowie nie dorasta\u0142 do tej nazwy, bo sam tak zwany pa\u0142ac podobny by\u0142 bardziej do obszernego wiejskiego domu ni\u017c do pa\u0142acu; a ziemi by\u0142o zaledwie oko\u0142o 300 ha.\" \/>\n<meta property=\"og:url\" content=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/\" \/>\n<meta property=\"og:site_name\" content=\"NOTABENE.WORLD\" \/>\n<meta property=\"article:publisher\" content=\"https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World\" \/>\n<meta property=\"article:published_time\" content=\"2022-01-30T08:03:00+00:00\" \/>\n<meta property=\"article:modified_time\" content=\"2023-11-18T09:38:05+00:00\" \/>\n<meta property=\"og:image\" content=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:width\" content=\"800\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:height\" content=\"445\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:type\" content=\"image\/jpeg\" \/>\n<meta name=\"author\" content=\"Stanis\u0142aw \u017bak\" \/>\n<meta name=\"twitter:card\" content=\"summary_large_image\" \/>\n<meta name=\"twitter:label1\" content=\"Napisane przez\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data1\" content=\"Stanis\u0142aw \u017bak\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:label2\" content=\"Szacowany czas czytania\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data2\" content=\"22 minuty\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\\\/\\\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"Article\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#article\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/\"},\"author\":{\"name\":\"Stanis\u0142aw \u017bak\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e\"},\"headline\":\"Dw\u00f3r\",\"datePublished\":\"2022-01-30T08:03:00+00:00\",\"dateModified\":\"2023-11-18T09:38:05+00:00\",\"mainEntityOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/\"},\"wordCount\":4541,\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"keywords\":[\"#historia\",\"#literatura\",\"#opowiadanie\",\"#stanislawzak\"],\"articleSection\":[\"Historia\",\"Literatura\",\"Nasz \u015awiat\",\"STANIS\u0141AW \u017bAK\"],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/\",\"name\":\"Dw\u00f3r - NOTABENE.WORLD\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#primaryimage\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"datePublished\":\"2022-01-30T08:03:00+00:00\",\"dateModified\":\"2023-11-18T09:38:05+00:00\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/\"]}]},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#primaryimage\",\"url\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"width\":800,\"height\":445},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/dwor\\\/#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Home\",\"item\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\"},{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":2,\"name\":\"Dw\u00f3r\"}]},{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#website\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\",\"name\":\"NOTABENE.WORLD\",\"description\":\"Przekaz. Warto\u015bci. Wsp\u00f3lnota.\",\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\"},\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":{\"@type\":\"PropertyValueSpecification\",\"valueRequired\":true,\"valueName\":\"search_term_string\"}}],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"Organization\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\",\"name\":\"NOTABENE.WORLD\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\",\"logo\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/01\\\/NB-club-start-www1.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/01\\\/NB-club-start-www1.jpg\",\"width\":1000,\"height\":839,\"caption\":\"NOTABENE.WORLD\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\"},\"sameAs\":[\"https:\\\/\\\/www.facebook.com\\\/Notabene.World\"]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e\",\"name\":\"Stanis\u0142aw \u017bak\",\"image\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g\",\"url\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g\",\"caption\":\"Stanis\u0142aw \u017bak\"},\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/author\\\/s-z\\\/\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Dw\u00f3r - NOTABENE.WORLD","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/","og_locale":"pl_PL","og_type":"article","og_title":"Dw\u00f3r - NOTABENE.WORLD","og_description":"Dw\u00f3r w Czarnowie nie dorasta\u0142 do tej nazwy, bo sam tak zwany pa\u0142ac podobny by\u0142 bardziej do obszernego wiejskiego domu ni\u017c do pa\u0142acu; a ziemi by\u0142o zaledwie oko\u0142o 300 ha.","og_url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/","og_site_name":"NOTABENE.WORLD","article_publisher":"https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World","article_published_time":"2022-01-30T08:03:00+00:00","article_modified_time":"2023-11-18T09:38:05+00:00","og_image":[{"width":800,"height":445,"url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg","type":"image\/jpeg"}],"author":"Stanis\u0142aw \u017bak","twitter_card":"summary_large_image","twitter_misc":{"Napisane przez":"Stanis\u0142aw \u017bak","Szacowany czas czytania":"22 minuty"},"schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"Article","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#article","isPartOf":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/"},"author":{"name":"Stanis\u0142aw \u017bak","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/person\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e"},"headline":"Dw\u00f3r","datePublished":"2022-01-30T08:03:00+00:00","dateModified":"2023-11-18T09:38:05+00:00","mainEntityOfPage":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/"},"wordCount":4541,"publisher":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","keywords":["#historia","#literatura","#opowiadanie","#stanislawzak"],"articleSection":["Historia","Literatura","Nasz \u015awiat","STANIS\u0141AW \u017bAK"],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/","name":"Dw\u00f3r - NOTABENE.WORLD","isPartOf":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#primaryimage"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","datePublished":"2022-01-30T08:03:00+00:00","dateModified":"2023-11-18T09:38:05+00:00","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#breadcrumb"},"inLanguage":"pl-PL","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/"]}]},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#primaryimage","url":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","contentUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","width":800,"height":445},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/dwor\/#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Home","item":"https:\/\/notabene.world\/nb\/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"Dw\u00f3r"}]},{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#website","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/","name":"NOTABENE.WORLD","description":"Przekaz. Warto\u015bci. Wsp\u00f3lnota.","publisher":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization"},"potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/notabene.world\/nb\/?s={search_term_string}"},"query-input":{"@type":"PropertyValueSpecification","valueRequired":true,"valueName":"search_term_string"}}],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"Organization","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization","name":"NOTABENE.WORLD","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/","logo":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/logo\/image\/","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/NB-club-start-www1.jpg","contentUrl":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/NB-club-start-www1.jpg","width":1000,"height":839,"caption":"NOTABENE.WORLD"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/logo\/image\/"},"sameAs":["https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World"]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/person\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e","name":"Stanis\u0142aw \u017bak","image":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g","url":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g","contentUrl":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g","caption":"Stanis\u0142aw \u017bak"},"url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/author\/s-z\/"}]}},"jetpack_featured_media_url":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/niem1942-2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","jetpack_sharing_enabled":true,"jetpack_shortlink":"https:\/\/wp.me\/sdCobN-dwor","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1846","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/users\/24"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=1846"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1846\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1855,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/1846\/revisions\/1855"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/media\/1853"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=1846"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=1846"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=1846"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}