{"id":20099,"date":"2026-07-26T03:09:47","date_gmt":"2026-07-26T03:09:47","guid":{"rendered":"https:\/\/notabene.world\/nb\/?p=20099"},"modified":"2026-07-26T08:25:27","modified_gmt":"2026-07-26T08:25:27","slug":"mucha","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/","title":{"rendered":"Mucha"},"content":{"rendered":"\n<p class=\"wp-block-paragraph\">EMPATIKON<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">\u015bwiat pragnie mi\u0142o\u015bci, kl\u0119ka przed ni\u0105 w zachwycie<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">MUCHA<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">surfuj\u0119 w morzu epsilon\u00f3w<br>\u017cadna ze mnie omega<br>ju\u017c raczej \u0142amaga<br>a nie samiec alfa<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">goni mnie ortopeda<br>dopada podagra<br>ot tak pocieszna rejterada<br>ca\u0142a reszta to betka<br>plus smutku katarakta<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">urzek\u0142a mnie d\u0142oni twej<br>nag\u0142a delta<br>wykwit\u0142 zachwyt<br>jak psi<br>obowi\u0105zek<br>albo zwyczajny kaprys<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">to niedopowiedzenie<br>jak turbot w deszczu feromon\u00f3w<br>z ka\u017cd\u0105 litera p\u0142odzi<br>ca\u0142\u0105 gam\u0119 odruch\u00f3w<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">t\u00eate-\u00e0-t\u00eate<br>potwarz wielka<br>wewn\u0119trzna w ciszy<br>walka \u015bwi\u0119ta<br>\f<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><strong>Punkt<\/strong><\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Siedzia\u0142em naprzeciw \u015bciany, dok\u0142adnie na \u015brodku pustej sali, sali bez klamek, bez okien, bez koloru. Sali pustej a rozd\u0119tej niemi\u0142osiernie m\u0105 obecno\u015bci\u0105 po brzegi. Trwa\u0142em tam nieruchomo, ogarni\u0119ty stuporem strasznym, terminalnym, wsobnym. Trwa\u0142em nieruchomo, wpatrzony w konkretny punkt na \u015bcianie. Trwa\u0142em tak, jak my\u015bleli ci uczeni idioci w bia\u0142ych kitlach, dlatego \u017ce ogarn\u0105\u0142 mnie parali\u017cuj\u0105cy bezruch (nazywany przez nich po \u0142acinie tremens katatonicus). My\u015bleli, i\u017c tak znieruchomia\u0142em, bo \u017caden z mych mi\u0119\u015bni nie by\u0142 w stanie mn\u0105 poruszy\u0107! Jak\u017ce si\u0119 mylili! Trwa\u0142em nieruchomo, bo wszystkie moje mi\u0119\u015bnie by\u0142y napi\u0119te do granic mo\u017cliwo\u015bci. Wszystkie, dos\u0142ownie wszystkie, napr\u0119\u017cone niczym postronki utrzymywa\u0142y me cia\u0142o w stanie najwy\u017cszego alertu nie dlatego, \u017ce wszystko by\u0142o mi ju\u017c oboj\u0119tne. Przeciwnie! Dlatego w\u0142a\u015bnie, i\u017c wszystko sta\u0142o si\u0119 tak istotne! A najwa\u017cniejszy by\u0142 punkt. Punkt na \u015bcianie naprzeciw mnie, jedyna ostoja porz\u0105dku w otaczaj\u0105cym mnie oceanie chaosu.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Co mnie tu doprowadzi\u0142o, jak tu dotar\u0142em, ja, m\u0142ody p\u0105k megapotentny, ja, cz\u0142owiecze szczeni\u0119? Ja, kt\u00f3ry got\u00f3w by\u0142em na wszystko i wszystko by\u0142o przede mn\u0105 na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki? Ros\u0142em, \u017cy\u0142em, t\u0119tni\u0142em, by rozwija\u0107 si\u0119 wszechpot\u0119\u017cnie, d\u0105\u017c\u0105c ku przeznaczeniu z impetem i zamaszy\u015bcie, nie\u015bwiadom jeszcze niczego. Nic nie zapowiada\u0142o tego co si\u0119 stanie, a co sprawi\u0142o, \u017ce siedzia\u0142em w\u0142a\u015bnie na niewygodnym jak \u015bwie\u017cy wyrzut sumienia taborecie oddzia\u0142u trzeciego, naszej wspania\u0142ej kliniki dla wariat\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Kto jestem? Jaki jestem? Jakie jest moje imi\u0119? Na imi\u0119 mi S\u0142abo\u015b\u0107. Jestem S\u0142abo\u015bci\u0105. M\u00f3wcie na mnie S\u0142abo\u015b\u0107. Kiedy\u015b by\u0142em mocny, najmocniejszy, sta\u0142em si\u0119 jednak s\u0142aby. S\u0142aby! S\u0142aby! S\u0142aby! W\u0142a\u015bnie tak! Tak teraz mam na imi\u0119! W ciele s\u0142aby, w duszy s\u0142aby, w r\u0119kach s\u0142aby! I s\u0142abo\u015b\u0107 jest we mnie w \u015brodku, wsz\u0119dzie. We krwi s\u0142abo\u015b\u0107, w ko\u015bciach s\u0142abo\u015b\u0107, w mych l\u0119d\u017awiach s\u0142abo\u015b\u0107, we w\u0142osach, w paznokciach, w palcach \u2013 wsz\u0119dzie tam mieszka niemoc. P\u0142ynie w mych \u017cy\u0142ach, wype\u0142nia me p\u0142uca. Mam s\u0142abe nerwy, s\u0142abe serce, s\u0142abe r\u0119ce i s\u0142abo robi mi si\u0119, gdy \u015bwiat czego\u015b ode mnie zechce. S\u0142abo\u015b\u0107 mieszka w mych trzewiach, w udach mych i pod powiekami. Czegokolwiek nie dotkn\u0119, jest mocniejsze ode mnie, czego nie zapragn\u0119 \u2013 umyka mi. Czegokolwiek nie posi\u0105d\u0119, to wnet utrac\u0119. Wszystko mnie zwyci\u0119\u017ca. Chc\u0119 zatem porozdawa\u0107 siebie, roztrwoni\u0107 na kawa\u0142ki, na cz\u0119\u015bci, na atomy, by s\u0142abo\u015b\u0107 rozesz\u0142a si\u0119 raz na zawsze i usz\u0142a ze mnie! Ko\u015bci me na zatracenie! Chc\u0119 rozda\u0107 siebie ca\u0142ego. Wdech, wydech, wdech, wydech \u2013 niech tylko tyle ze mnie zostanie. Jedynie powietrze! Duch! Tylko westchnienie! Amen!<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Ach tak, jeszcze to jedno! To, \u017ce trwa\u0142em tak niewzruszenie naprzeciw \u015bciany w maksymalnym napi\u0119ciu, w owym ekstremalnym nat\u0119\u017ceniu \u015bwiadomo\u015bci i mi\u0119\u015bni \u2013 by\u0142o niew\u0105tpliwie zas\u0142ug\u0105 neurotransmiter\u00f3w, postawionych w stan najwy\u017cszej gotowo\u015bci przez moje jestestwo, przera\u017cone ogromem krzywdy wyrz\u0105dzonej przeze mnie \u015bwiatu. To w\u0142a\u015bnie one: serotonina, dopamina, adrenalina, noradrenalina i ca\u0142a reszta neurobraci pomniejszych sprawia\u0142y, \u017ce m\u00f3j m\u00f3zg osi\u0105gn\u0105\u0142 stan napi\u0119cia zwany przez tych idiot\u00f3w katatoni\u0105! Kwas gamma-aminomas\u0142owy, glutaminian i kilka innych substancji pobocznych doprowadza\u0142y moje synapsy (moje ma\u0142e przyjaci\u00f3\u0142ki, kt\u00f3re zawsze ju\u017c b\u0119d\u0119 szanowa\u0142) do wrzenia, do bliskiej ekstazy serii nast\u0119puj\u0105cych po sobie parkosyzm\u00f3w jako \u017cywo przypominaj\u0105cych atak epilepsji grand mal, ale bez cech uog\u00f3lnienia. Tote\u017c w obrazie klinicznym dominuj\u0105ca by\u0142a widoczna go\u0142ym okiem sztywno\u015b\u0107 mi\u0119\u015bni, obkurczenie drobnych naczy\u0144 krwiono\u015bnych i blado\u015b\u0107 pow\u0142ok sk\u00f3rnych, z oczywi\u015bcie towarzysz\u0105cym im i niedaj\u0105cym si\u0119 nie zauwa\u017cy\u0107 spektakularnym rozszerzeniem ka\u017cdej z mych \u017arenic. Dawa\u0142a si\u0119 te\u017c zaobserwowa\u0107 nadmierna sucho\u015b\u0107 ga\u0142ek ocznych, wynikaj\u0105ca z zatrzymanego odruchu mrugania, i obowi\u0105zkowa w takich przypadkach sztywno\u015b\u0107 karku. Naturalnie wszystko to by\u0142o bezpo\u015brednim efektem nadreaktywno\u015bci skrajnie pobudzonych obszar\u00f3w cia\u0142a migda\u0142owatego i zakr\u0119tu obr\u0119czy, a tak\u017ce cudnej krzywizny przypominaj\u0105cego rogi bestii hipokampu. Trwa\u0142em wi\u0119c w pozycji pe\u0142nej prawdziwego skupienia na taborecie oddzia\u0142u zamkni\u0119tego (zamkni\u0119tego zupe\u0142nie niepotrzebnie, nader ewidentne by\u0142o bowiem, i\u017c absolutnie nigdzie si\u0119 nie wybieram), wpatrzony w \u00f3w punkt, kt\u00f3ry nie bez powodu zwa\u0142em Sinusem. Dlaczego? Aby to wyja\u015bni\u0107 musz\u0119 zaprosi\u0107 Ci\u0119, bracie m\u00f3j i Ciebie, siostro moja, do wys\u0142uchania tej opowie\u015bci i pod\u0105\u017cenia \u015bcie\u017ck\u0105 mego przedziwnego \u017cywota. Inaczej, \u00f3w tajemniczy Sinus b\u0119dzie tylko nic nieznacz\u0105cym abstraktem, formu\u0142\u0105 dziwn\u0105 i niepotrzebn\u0105, a w ka\u017cdym razie z pewno\u015bci\u0105 nie do\u015b\u0107 czyteln\u0105, by\u015bcie zrozumieli wszystkie wynikaj\u0105ce z niej implikacje. Moje st\u0119\u017cenie, \u00f3w stan, w kt\u00f3rym mnie zastali\u015bcie, stan ekstremalnego napr\u0119\u017cenia w opozycji do stale dzia\u0142aj\u0105cych si\u0142 destrukcji by\u0142 najnaturalniejszym z mo\u017cliwych stan\u00f3w. \u017bycie bowiem, jak wiecie braciszkowie moi najmilsi i siostry moje najwierniejsze, jest niczym innym jak ci\u0105g\u0142ym przeciwstawianiem si\u0119 chaosowi. Tak, wiem, ju\u017c drugi raz o nim wspominam w tak kr\u00f3tkim przecie\u017c czasie, ale wierzcie mi albo i nie, czyni\u0119 to z pe\u0142n\u0105 premedytacj\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Jak trudno pozbiera\u0107 my\u015bli, kiedy naprzeciw ja\u015bnieje niczym nieskalana biel szpitalnej \u015bciany domu bez klamek. Jak\u017ce rozprasza si\u0119 wszelka my\u015bl, cho\u0107by najb\u0142ahsza, w obliczu bieli niepokalanej, w powodzi ciszy nieska\u017conej najmniejszym d\u017awi\u0119kiem, gdy wszystko dooko\u0142a czeka na ruch. Wszystkie \u015bciany s\u0105 bia\u0142e, sufity bia\u0142e, futryny bia\u0142e jak kartki papieru, bia\u0142e s\u0105 spojrzenia, bia\u0142e twarze. Zdaje si\u0119 wtedy, \u017ce nawet przedmioty czekaj\u0105 na co\u015b, co nigdy nie nast\u0119puje. Czas stoi. Biel trwa. My\u015bli nazbyt rachityczne, nietrwa\u0142e nie daj\u0105 rady zbiera\u0107 si\u0119 w ca\u0142o\u015b\u0107, ani formowa\u0107 w zdania. Pustka panoszy si\u0119 bezkarnie i wypiera sens ze wszystkiego, wype\u0142niaj\u0105c przestrze\u0144 i czas swoj\u0105 siostr\u0105 biel\u0105. Wszystko trwa w cierpliwym oczekiwaniu na cud, na jak\u0105kolwiek zmian\u0119,. Nihil novi sub laquearia. Trwaj\u0105 wszyscy, siedz\u0105 wszyscy. Czekaj\u0105! Personel Specjalistycznej Polikliniki Neuropsychiatrycznej zaaplikowa\u0142 mi w\u0142a\u015bnie seri\u0119 zupe\u0142nie wspania\u0142ych, ca\u0142kowicie nowatorskich, bo transkranialnych stymulacji polem elektromagnetycznym specjalnie po to, by zwalczy\u0107 moj\u0105 uporczyw\u0105, a na dodatek, jak si\u0119 okaza\u0142o, ca\u0142kiem lekooporn\u0105 melancholi\u0119. Piel\u0119gniarki czekaj\u0105, lekarze czekaj\u0105, salowi czekaj\u0105, cho\u0107 \u015bpi\u0105 ju\u017c wszyscy, bo ile\u017c mo\u017cna czeka\u0107, ju\u017c wszak dochodzi p\u00f3\u0142noc. Wszyscy maj\u0105 jakie\u015b le\u017canki, kanapy, sofy, by zdrzemn\u0105\u0107 si\u0119 po ci\u0119\u017ckim, nudnym dniu, wi\u0119c nic dziwnego, \u017ce \u015bpi\u0105 snem sprawiedliwych, snem rzemie\u015blnik\u00f3w naprawiaj\u0105cych popsute dusze. Nie \u015bpi tylko jedna osoba na ca\u0142ym oddziale (oddziale neuroz obsesyjnych i obsesji kompulsywnych, czyli w skr\u00f3cie NO OK). To ja. Ja wpatrzony w punkt. Od tego punktu ma zacz\u0105\u0107 si\u0119 moje nowe \u017cycie. Z tego punktu wystartuj\u0119 w przysz\u0142o\u015b\u0107. St\u0105d ruszy czas, by ponie\u015b\u0107 w mnie w stany nowe, w \u017cycie dotychczas u\u015bpione, kt\u00f3re chwyc\u0119 obur\u0105cz i pognam zgodnie z przeznaczeniem ku rzeczom i czynom mi pisanym. Dlatego ten punkt jest tak wa\u017cny, tak wa\u017cne jest to bym ani na chwil\u0119 nie spu\u015bci\u0142 go z oczu. Dlatego przed nim trwam w stuporze, w niemym uporze mym, kt\u00f3ry wed\u0142ug wszystkich, kt\u00f3rzy tam \u015bpi\u0105 za \u015bcian\u0105, jest wpisany w me szale\u0144stwo, a dla mnie on jedyn\u0105 desk\u0105 ratunku, ostoj\u0105 normalno\u015bci, ark\u0105 w nowe, lepsze czasy. Od niego wszystko, z niego wszystko, bez niego nic. B\u00f3g w nim, a jeszcze lepiej ze mn\u0105, we mnie albo w ostateczno\u015bci po stronie mojej. Oto m\u00f3j punkt, na kt\u00f3ry patrz\u0119 uparcie w \u015bwi\u0119tej katatonii swojej. On moim ocaleniem, a komasacja mego jestestwa w punkt czyni go czarn\u0105 dziur\u0105 o niesko\u0144czonej g\u0119sto\u015bci. Jak d\u0142ugo mo\u017cna wstrzymywa\u0107 oddech, koncentruj\u0105c si\u0119 na sobie przeniesionym w punkt? Jakiego rodzaju autointegracji potrzeba, by zebra\u0107 si\u0119 w sobie przed skokiem? Ten rozp\u0119d wewn\u0119trzny jest niezb\u0119dny, by przekroczy\u0107 bezw\u0142adno\u015b\u0107 neuron\u00f3w ot\u0119pionych podst\u0119pnie lekami. Dostawa\u0142em dotychczas bowiem silne neuroleptyki zdolne u\u015bpi\u0107 konia w biegu, musia\u0142em wi\u0119c wykona\u0107 nies\u0142ychan\u0105 wolt\u0119, by przezwyci\u0119\u017cy\u0107 niesubordynacj\u0119 neurotransmiter\u00f3w wyprz\u0119gni\u0119tych podst\u0119pnie przez chorob\u0119. Wyprz\u0119gni\u0119tych z rydwan\u00f3w moich synaps przez haloperidol i barbiturany, a nade wszystko przez konowa\u0142\u00f3w w bia\u0142ych kitlach. By\u0142a to jedyna szansa, by da\u0107 sobie czas na napraw\u0119. Cudowne uleczenie. Wszystko jest mo\u017cliwe, musz\u0119 tylko wystarczaj\u0105co mocno spr\u0119\u017cy\u0107 si\u0119 w sobie. Niczym spr\u0119\u017cyna, kiedy si\u0119 skr\u00f3ci skok, \u015bci\u015bnie si\u0119 j\u0105 mocno, odbije z tym wi\u0119ksz\u0105 si\u0142a, z impetem ka\u017cdej ze sprasowanych spiral \u2013 tak ja, skondensowany w sobie czai\u0142em si\u0119, czekaj\u0105c na \u00f3w wystrza\u0142. Na wyskok z siebie w niezbadan\u0105 ale wielce kusz\u0105c\u0105 przysz\u0142o\u015b\u0107. Z ty\u0142u, za plecami zostawia\u0142em otch\u0142a\u0144. Przera\u017caj\u0105ce ducha mego inferno.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Cisn\u0105\u0142em z impetem szklan\u0105 fiolk\u0119 neuroleptyku o posadzk\u0119 i kr\u00f3tko po p\u00f3\u0142nocy skoczy\u0142em w otwart\u0105 paszcz\u0119 szpitalnego okna. Klucz ukrad\u0142em salowej zaraz po obiedzie, kiedy nachyli\u0142a si\u0119 po upuszczony przeze mnie niby przypadkiem widelec. Pogna\u0142em prosto przed siebie dziwnie rado\u015bnie. Noc sprawia\u0142a, \u017ce mog\u0142em p\u0119dzi\u0107 prawie bez zm\u0119czenia, powietrze by\u0142o nadzwyczaj rze\u015bkie, \u015bwie\u017ce, z rozkosz\u0105 wydycha\u0142em z siebie zaduch odor\u00f3w szpitalnego \u015bwiata. Czu\u0142em, jak noc i przestrze\u0144 wysysa\u0142y ze mnie pazernie ca\u0142e to brzemi\u0119, kt\u00f3rym przesi\u0105ka\u0142em od niemal p\u00f3\u0142 roku. Bieg\u0142em na o\u015blep, galopuj\u0105c jak \u017arebak, po kr\u0119tych \u015bcie\u017ckach dzikiego przyszpitalnego parku. Tam gdzie\u015b w oddali by\u0142y ulice wielkiego miasta, autobusy, \u015bwiat\u0142a neon\u00f3w, trotuary, co jeszcze \u2013 nie mia\u0142em poj\u0119cia. Chodzi\u0142o jedynie o to, by dopa\u015b\u0107 co\u015b, co jedzie, wsi\u0105\u015b\u0107, otuli\u0107 si\u0119 p\u0142aszczem i udawa\u0107 \u015bpi\u0105cego, a nu\u017c si\u0119 gdzie\u015b dotrze. Taki mia\u0142em plan na pierwsze godziny \u015bwiata, do kt\u00f3rego wraca\u0142em po stanowczo nazbyt d\u0142ugim przymusowym odseparowaniu. Przymusu, kt\u00f3ry dla w\u0142asnego dobra wybra\u0142em sam dla siebie, a kt\u00f3ry wkr\u00f3tce sta\u0142 si\u0119 wi\u0119zieniem najstraszniejszym z mo\u017cliwych. Na \u015bniadanie by\u0142y tu \u015bledzie, na obiad by\u0142y \u015bledzie, na kolacj\u0119 pasta rybna (\u015bledziowa oczywi\u015bcie). Czu\u0142em, \u017ce przesi\u0105k\u0142em zapachem ryb i chloru na wylot. Najpierw si\u0119 wykapi\u0119, a potem jako\u015b to b\u0119dzie \u2013 pomy\u015bla\u0142em gdy zauwa\u017cy\u0142em zapuszczon\u0105 parkow\u0105 sadzawk\u0119. Upalny dzie\u0144 nagrza\u0142 wod\u0119, wskoczy\u0142em tak, jak sta\u0142em, tylko p\u0142aszcz i spodnie zosta\u0142y na brzegu. Pid\u017cam\u0119 zostawi\u0142em na dnie rozbieraj\u0105c si\u0119 w po\u015bpiechu, \u015bmiej\u0105c si\u0119 i parskaj\u0105c niczym \u017arebak. Och, woda, to \u017cycie w p\u0142ynie, otacza\u0142a mnie zewsz\u0105d swoim mi\u0119kkim p\u0142aszczem. Ciekawe, co b\u0119dzie dalej \u2013 my\u015bla\u0142em, zak\u0142adaj\u0105c skradzione na portierni ciuchy!<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Zdoby\u0142em w ten spos\u00f3b szlafrok obrzydliwego brunatnego koloru kt\u00f3ry do biedy w tych ciemno\u015bciach m\u00f3g\u0142 uchodzi\u0107 za p\u0142aszcz jesienny . W jedne z kieszeni wyczuwa\u0142em u\u017cyty przed chwil\u0105 klucz do krat okiennych w drugiej za\u015b zwini\u0119ty w rulon pasek. Skok musia\u0142 si\u0119 odby\u0107 dok\u0142adnie o p\u00f3\u0142nocy, kiedy nast\u0119powa\u0142a zmiana daty, kamery monitoruj\u0105ce ka\u017cd\u0105 sal\u0119 mia\u0142y p\u00f3\u0142minutowy po\u015blizg. Wtedy to resetowa\u0142y si\u0119 ustawienia, a serwer zgrywa\u0142 ca\u0142y zarejestrowany materia\u0142 z poprzedniego dnia na twardy dysk archiwum. Powiedzia\u0142 mi o tym w przyp\u0142ywie szczero\u015bci Eugeniusz, nasz kochany ochroniarz, pewnego dnia w palarni, kiedy to zmusi\u0142em si\u0119 do wypalenia z nim kiepa. Poszed\u0142em tam by zbrata\u0107 si\u0119 z nim m\u0119\u017cczyzn\u0105 i w nikotynowym dymie w tym cudnym misterium mi\u0119dzyludzkim i przyj\u0105\u0107 komuni\u0119 z papierosa, okraszon\u0105 wymian\u0105 kurw, narzekania na \u017cycie, pogod\u0119, brak zdrowia, a nade wszystko brak \u017cyciodajnej forsy. Poszed\u0142em w istocie by skomunikowa\u0107 si\u0119 po ludzku jak palacz z palaczem, opowiedzie\u0107 o sobie, jak to matka wkurwia mnie nieodmiennie, a siostry oddzia\u0142owe jakie s\u0105 niemi\u0142e w nocy, a co dopiero we dnie. On mi za\u015b o swoich \u017cylakach, hemoroidach i \u015bwie\u017co nabytej odmie. Ja o sw\u0119dzeniu, sucho\u015bci w ustach i kurewsko ma\u0142ych porcjach na sto\u0142\u00f3wce raczyli\u015bmy si\u0119 wzajem nieszcz\u0119\u015bciem. W ko\u0144cu sam zacz\u0105\u0142 o kamerach. S\u0142ucha\u0142em jak w malignie (a plan r\u00f3s\u0142 we mnie z ka\u017cdym jego s\u0142owem). Teraz sta\u0142em w dresie, jednej skarpetce (druga zosta\u0142a gdzie\u015b na futrynie ), z p\u0119kiem kluczy do mieszkania, gdzie czeka\u0142y karta kredytowa i dwie\u015bcie z\u0142otych. Musia\u0142em tylko udawa\u0107 okaz zdrowia psychicznego. Nic prostszego. Dwana\u015bcie lat teatru wyrobi\u0142o we mnie stosowne odruchy oraz nale\u017cyt\u0105 pewno\u015b\u0107 siebie. Witaj, \u015bwiecie! \u017begnaj, przekl\u0119te neuropiek\u0142o! Odchyli\u0142em wiotk\u0105 brz\u00f3zk\u0119 i \u015bmia\u0142o skoczy\u0142em w ciemno\u015b\u0107 jak w \u015bnione codziennie od dawna najskrytsze swe marzenie. Goni\u0142 mnie czas, ta wszystko\u017cerna \u015bwinia, pr\u00f3buj\u0105c mnie poch\u0142on\u0105\u0107, ja jednak mkn\u0105\u0142em r\u0105czo, bo cho\u0107 po\u017car\u0142 mi pe\u0142ne dwana\u015bcie lat \u017cycia, jednak nie mnie samego. Jeszcze nie, jeszcze d\u0142ugo, d\u0142ugo nie \u2013 powtarza\u0142em przez zaci\u015bni\u0119te z\u0119by, spieprzaj\u0105c w jednym, rozsznurowanym zreszt\u0105 bucie.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Kto by pomy\u015bla\u0142, \u017ce tu w\u0142a\u015bnie b\u0119d\u0119, kiedy na\u015bcie lat temu niewinnie wyci\u0105gn\u0105\u0142em r\u0119k\u0119 po rozpostarte przede mn\u0105 od niechcenia sacrum. Kto by pomy\u015bla\u0142, fiu, fiu, jak dalece zaprowadzi mnie ta chwila nieuwagi, gdzie powiedzie mnie najzwyklejsza ludzka s\u0142abo\u015b\u0107. Kto\u2026 fiu, fiu\u2026 by pomy\u015bla\u0142, tralala\u2026 jak gorzka b\u0119dzie lekcja, kt\u00f3r\u0105 dane mi b\u0119dzie odrabia\u0107 wci\u0105\u017c i wci\u0105\u017c do skutku przez nast\u0119pne lata \u017cywota? Fiu, fiu\u2026 no kto, ha?! Ludkowie moi najmilejsi, towarzysze niedoli, bracia serdeczni w udr\u0119ce!<br>Ale, ale\u2026 Zapytacie pewnie, jak, gdzie, kiedy i przede wszystkim co, u diab\u0142a, ja, bohater tej narracji, robi\u0142em w wariatkowie? Jak si\u0119 znalaz\u0142em w miejscu, kt\u00f3re wi\u0119kszo\u015bci jawi si\u0119 przedsionkiem piekie\u0142, a mo\u017ce nawet gorsze jest ni\u017c cmentarz. C\u00f3\u017c, jak zapewne nie wiecie (i dobrze, niech tak pozostanie), dosta\u0107 si\u0119 tam jest niezwykle \u0142atwo, a ja zrobi\u0142em to celowo, zupe\u0142nie na w\u0142asne \u017cyczenie. Po prostu si\u0119 zg\u0142osi\u0142em. Tak, tak. Jednak wszystko zacz\u0119\u0142o si\u0119 du\u017co, du\u017co wcze\u015bniej. Pewnej smutnej polskiej jesieni, kiedy \u015bwiat\u0142a nie by\u0142o zbyt du\u017co, o\u0142owiane chmury spowija\u0142y niebo, a wszystko ubiera\u0142o si\u0119 uparcie we wszelkie odcienie szaro\u015bci, nasz\u0142a mnie dziwna nostalgia. Jakie\u015b niedookre\u015blenie. Macie tak czasem. Mnie zdarzy\u0142o si\u0119 to wtedy po raz pierwszy. Odczu\u0142em dziwn\u0105 czczo\u015b\u0107. Nie wiedzia\u0142em wtedy jeszcze, \u017ce to po prostu pustka, i pomy\u015bla\u0142em, \u017ce trzeba to zmieni\u0107. Ot, co\u015b pr\u00f3buje wsysa\u0107 mnie od \u015brodka. Czu\u0142em wewn\u0119trzne napr\u0119\u017cenie, kt\u00f3re sprawia\u0142o mi sta\u0142y dyskomfort. Budzi\u0142em si\u0119 i k\u0142ad\u0142em spa\u0107 z tym nieprzyjemnym wra\u017ceniem zaczajonej nico\u015bci. Czczo\u015b\u0107 kaleczy\u0142a mnie swym cierniem.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Ale po kolei, aby\u015b, drogi czytelniku, mia\u0142 wszystko podane na tacy. Aby\u015b mia\u0142 szans\u0119 cho\u0107 po cz\u0119\u015bci zrozumie\u0107, jakie to nieprawdopodobne i zupe\u0142nie nies\u0142ychane trafy losu oraz idiotyczne wybory, kt\u00f3re niekt\u00f3rzy zw\u0105 parkosyzmami wolnej woli, przywiod\u0142y mnie w owo miejsce i uczyni\u0142y tym, czym by\u0142em aktualnie \u2013 wrakiem cz\u0142owieka, godn\u0105 po\u017ca\u0142owania kreatur\u0105, tylko z daleka i w ciemno\u015bciach przypominaj\u0105c\u0105 cz\u0142owieka.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>My\u015bl\u0119 sobie, \u017ce mo\u017ce to i dobrze, mo\u017ce to i lepiej, \u017ce nie wida\u0107 mego wn\u0119trza. Tam, ech, szkoda gada\u0107\u2026 tam dopiero katastrofa. Wi\u0119c p\u0142aszcz k\u0105pielowy, wi\u0119c dres, wi\u0119c skarpeta, s\u0142owem przypadkowe \u0142achy (i tak by\u0142em im wdzi\u0119czny) skrywa\u0142y mego ducha w strz\u0119pach i otula\u0142y me cia\u0142o, kt\u00f3re ju\u017c tylko prawem wieloletniego nawyku s\u0142u\u017cy\u0142o mi, a i to coraz gorzej. Co i rusz potykaj\u0105c si\u0119 na byle nier\u00f3wno\u015bci, p\u0119dzi\u0142em przez chaszcze, zach\u0142ystuj\u0105c si\u0119 \u015bwie\u017co odzyskan\u0105 wolno\u015bci\u0105. Doskonale zdawa\u0142em sobie spraw\u0119, \u017ce prawdziw\u0105 wolno\u015b\u0107 \u2013 t\u0119 wewn\u0119trzn\u0105 \u2013 odzyskam (je\u015bli w og\u00f3le) dopiero wtedy, kiedy moje rozszala\u0142e neurotransmitery odzyskaj\u0105 wzgl\u0119dn\u0105 r\u00f3wnowag\u0119 i pozwol\u0105 mi postrzega\u0107 \u015bwiat takim, jaki jest w istocie, a nie takim, jakim widzia\u0142em go aktualnie, pogr\u0105\u017cony w \u015bciskaj\u0105cym mnie a\u017c po koniuszki palc\u00f3w maksymalnym l\u0119ku moim.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Tymczasem spieprza\u0142em w jednym bucie, bo drugi ugrz\u0105z\u0142 gdzie\u015b w b\u0142ocie w lasku brzozowym. Nie czu\u0142em nawet, jak spad\u0142, bo sznur\u00f3wek mi nie oddano. Wia\u0142em jak szalony, p\u0119dzi\u0142em prawie na o\u015blep, byle dalej od tego mrocznego miejsca. Zatacza\u0142em si\u0119, a konwulsyjny \u015bmiech wstrz\u0105sa\u0142 mym cia\u0142em. \u0141zy p\u0142yn\u0119\u0142y mi po policzkach. \u015awiat p\u0142ywa\u0142, nie widzia\u0142em, gdzie id\u0119. \u015amiech pusty, potworny wstrz\u0105sa\u0142 mn\u0105 od \u015brodka niczym kuk\u0142\u0105, a\u017c g\u0142owa mi podskakiwa\u0142a. G\u0142owa, kt\u00f3ra kiwa\u0142a si\u0119 najszybciej, najbardziej si\u0119 ba\u0142a, bo to jej robili te r\u00f3\u017cne trudne rzeczy. To j\u0105 poddawali wymy\u015blnym torturom za pomoc\u0105 narz\u0119dzi wsp\u00f3\u0142czesnej farmakologii, j\u0105 pr\u00f3bowali zmieni\u0107, wstawi\u0107 na w\u0142a\u015bciwe tory, zamykaj\u0105c j\u0105 w metalowych tubach z terkocz\u0105cymi jak karabiny niewidzialnych armii elektromagnesami. Niepokorn\u0105, niesforn\u0105 g\u0142ow\u0119 wzi\u0119li w obroty, by my\u015bla\u0142a, czu\u0142a i kocha\u0142a jak inne g\u0142owy. Tote\u017c g\u0142owa moja ucieka\u0142a najpierw, a za ni\u0105 toczy\u0142 si\u0119 korpus na chudych n\u00f3\u017ckach cia\u0142a z deka roztytego od \u017ale dobranych lek\u00f3w, takich co zatrzymuj\u0105 w organizmie wod\u0119, i spowalniaj\u0105 metabolizm. Ci wyj\u0105tkowo cyniczni idioci w bia\u0142ych kitlach \u0142udzili si\u0119, \u017ce kiedy zwolni m\u00f3j metabolizm, to zwolni te\u017c m\u00f3j m\u00f3zg i przestanie my\u015ble\u0107 tak szybko, tak nami\u0119tnie, tak gor\u0105czkowo, metodycznie, jak czyni\u0142 to dotychczas. M\u00f3j przekl\u0119ty i ukochany zarazem, jedyny, niepowtarzalny, wyj\u0105tkowy i arcyosobliwy m\u00f3zg. M\u00f3j \u015bmiertelny wr\u00f3g i najlepszy, bo dozgonny, jak mniemam nieskromnie, przyjaciel. Och, ucieka\u0142em te\u017c nogami, r\u0119kami bi\u0142em powietrze, ca\u0142ym nadmiernie ot\u0142uszczonym cia\u0142em pr\u00f3bowa\u0142em si\u0119 oddali\u0107 od miejsca powolnej i nieust\u0119pliwej ka\u017ani, jakim by\u0142 mi \u00f3w szpital. Szpik w mych ko\u015bciach r\u017ca\u0142 z rado\u015bci, wy\u0142a ma krew rozp\u0119dzona tanecznie w t\u0119tnicach. Szpik rwa\u0142 si\u0119 jak szalony do \u017cycia, zagro\u017cony polekow\u0105 aplazj\u0105 po podaniu haloperidolu, wszak omal nie umar\u0142. Nie umar\u0142, za to zamar\u0142 i przyczai\u0142 si\u0119 we mnie. Tydzie\u0144 temu przesta\u0142 produkowa\u0107 krwinki, przera\u017cony wt\u0142aczan\u0105 w me cia\u0142o chemi\u0105 po prostu zastyg\u0142. Teraz za\u015b czu\u0142em, jak kipi rado\u015bnie, jak bulgocze got\u00f3w produkowa\u0107 nowe rzesze tlenoch\u0142onnych erytrocyt\u00f3w, legiony leukocyt\u00f3w i zast\u0119py trombop\u0142ytek, by mnie chroni\u0107, broni\u0107 mnie w\u0142a\u015bnie po to, bym \u017cy\u0142! Wreszcie naprawd\u0119 \u017cy\u0142, bo sw\u00f3j grzech po stokro\u0107 odkupi\u0142em! Wreszcie mog\u0142em by\u0107 zdrowy. Ca\u0142y i zdrowy. Tak m\u00f3wi\u0142 mi m\u00f3j wewn\u0119trzny g\u0142os, kt\u00f3rego ju\u017c si\u0119 nie ba\u0142em. Wiedzia\u0142em, \u017ce tym razem jest dobry. To nie ten g\u0142os z ponurych opowie\u015bci szpitalnych korytarzy, ale instynkt zdrowego stworzenia krzycza\u0142 we mnie z dzikiej rado\u015bci odrodzenia. I ptaki, i drzewa, i chmury, i li\u015bcie \u2013 wszystko zdawa\u0142o si\u0119 mi sekundowa\u0107 i \u015bpiewa\u0107 pie\u015b\u0144 nawr\u00f3cenia. \u017bycie nap\u0142ywa\u0142o od nowa we mnie przemo\u017cn\u0105 fal\u0105. Byle tylko znale\u017a\u0107 jaki\u015b \u015brodek transportu i dwa dni gdziekolwiek przedekowa\u0107 \u2013 powtarza\u0142em sobie, sadz\u0105c olbrzymiaste susy. A potem? Wr\u00f3ci\u0107 do ludzi! Teraz musia\u0142em si\u0119 schowa\u0107 jeszcze na chwil\u0119 w miejskiej d\u017cungli. Zbyt \u0142atwo mogli wyczu\u0107 we mnie szpitalny fetor, \u00f3w specyficzny zapach psychiatrycznego \u0142\u00f3\u017cka. Musia\u0142em si\u0119 przechowa\u0107 w odosobnieniu dzie\u0144, g\u00f3ra dwa. Potrzebny mi by\u0142 jaki\u015b cichy raj, zau\u0142ek, pustostan, odludny k\u0105t, nic wi\u0119cej. Je\u015bli za wszystko, co mam, kupi\u0119 po\u017cywienie, mog\u0119 si\u0119 ukrywa\u0107 cho\u0107by przez tydzie\u0144, nie wychylaj\u0105c g\u0142owy na milimetr. Musz\u0119 sobie zafundowa\u0107 w\u0142a\u015bnie tak\u0105 kwarantann\u0119. P\u0119dzi\u0142em coraz szybciej, nabra\u0142em ju\u017c wprawy w ku\u015btykaniu, brak buta zupe\u0142nie przesta\u0142 mi przeszkadza\u0107, a z pewnych przedziwnych przyczyn nie chcia\u0142em si\u0119 pozby\u0107 drugiego . Z jakich? \u2013 zapytacie. Ot\u00f3\u017c z powod\u00f3w czysto symbolicznych. To by\u0142 m\u00f3j \u0142\u0105cznik ze \u015bwiatem normy. Normalsi chodz\u0105 w butach, wi\u0119c lepiej w jednym ni\u017c na bosaka jak zwierzyna. Jak cz\u0142owiek, jak cz\u0142owiek, powtarzam! Chcia\u0142em krzykn\u0105\u0107: Homo sum! Tym r\u00f3\u017cni si\u0119 wariat od cz\u0142owieka, kt\u00f3ry zgubi\u0142 but, \u017ce cho\u0107 ma jeden, stara si\u0119 go poszanowa\u0107!<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Pasek od szlafroka pl\u0105ta\u0142 mi si\u0119 mi\u0119dzy nogami. By\u0142 zbyt d\u0142ugi, niechlujnie zawi\u0105zany, jakby nie nad\u0105\u017ca\u0142, jakby wci\u0105\u017c si\u0119 waha\u0142. Co chwil\u0119 zdawa\u0142 si\u0119 zawraca\u0107, nie mog\u0142em d\u0142u\u017cej tolerowa\u0107 jego niesubordynacji. Zdecydowanym ruchem wyci\u0105gn\u0105\u0142em go ze szlufek i wsadzi\u0142em w kiesze\u0144 niczym wi\u0119\u017ania do ciupy. Nic nie mog\u0142o spowalnia\u0107 mej ucieczki, powstrzymywa\u0107 mnie w marszu na wolno\u015b\u0107. Byle nie zgubi\u0107 karty ani telefonu, bez tego krewa \u2013 powtarza\u0142em w my\u015blach. But te\u017c mnie mo\u017ce zdradzi\u0107, trzeba si\u0119 b\u0119dzie zaopatrzy\u0107 w jakim\u015b sklepie. Acz teraz noc. W \u015bmietnikach nie ma co szuka\u0107, sklepy zamkni\u0119te. Co robi\u0107? \u2013 my\u015bla\u0142em gor\u0105czkowo. Wraca\u0107, szuka\u0107? Nigdy! Ani kroku w ty\u0142, ani kroku w mrok! Biegn\u0119, ku\u015btykam, popylam chy\u017co, r\u0105czo, cudownie, cho\u0107 kulawo. Ciesz\u0119 si\u0119 wolno\u015bci\u0105, lekko\u015bci\u0105. Cho\u0107 chromam, to przecie\u017c z ka\u017cdym krokiem zbli\u017cam si\u0119 do nowego \u017cycia, jakiekolwiek mia\u0142oby by\u0107, byle by\u0142o moje, ca\u0142kowicie i bez reszty moje! Nie podziel\u0119 go z nikim, nikomu nie oddam, nikomu nie powierz\u0119. Nie, ju\u017c nigdy. Nigdy! Nigdy wi\u0119cej!<br>Krew nios\u0142a w mych \u017cy\u0142ach \u017car, kt\u00f3ry rozlewa\u0142 si\u0119 po ca\u0142ym ciele i wypala\u0142 w mej g\u0142owie swoist\u0105 matryc\u0119. W tej matrycy tworzy\u0142y si\u0119 nowe \u015bcie\u017cki, dzia\u0142y si\u0119 gwa\u0142towne i niezbadane procesy. By\u0142em w stanie jedynie obserwowa\u0107, jak moje cia\u0142o porusza si\u0119 w trybie automatu, wykonuj\u0105c kolejne czynno\u015bci nader p\u0142ynnie i harmonijnie. W jego ruchach by\u0142y niemal\u017ce hipnotyczna precyzja i gracja, jaka\u015b nieziemska dok\u0142adno\u015b\u0107 i \u015bmia\u0142o\u015b\u0107. Chyba nigdy dotychczas nie porusza\u0142o si\u0119 w spos\u00f3b tak skoordynowany i sp\u00f3jny. By\u0142o jednym doskona\u0142ym mechanizmem. Moje cia\u0142o by\u0142o perfekcyjne, tyle \u017ce\u2026 zupe\u0142nie mnie nie s\u0142ucha\u0142o. By\u0142o g\u0142uche i \u015blepe. Jedyne, co mog\u0142em robi\u0107, to obserwowa\u0107 je w akcji. Gna\u0142em, przemyka\u0142em, p\u0119dzi\u0142em jak szalony, w ko\u0144cu, by\u0142o nie by\u0142o, urwa\u0142em si\u0119 z oddzia\u0142u zamkni\u0119tego, ale moje cia\u0142o wiedzia\u0142o doskonale co robi\u0107, sta\u0142o si\u0119 autonomiczne. Rz\u0105dzi\u0142 nim ponownie obudzony instynkt, u\u015bpiony przez lata instynkt przetrwania. Zn\u00f3w doszed\u0142 do g\u0142osu i pompowa\u0142 krew w moje naczynia, mi\u0119\u015bnie, tkanki, kom\u00f3rki. Moje l\u0119d\u017awie rytmicznie balansowa\u0142y ka\u017cdy krok, kolana, kostki, biodra wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142y idealnie zsynchronizowane. Czu\u0142em, jak wype\u0142niam je wol\u0105 \u017cycia, jak pcham w nie moc i energi\u0119. Jak p\u0119czniej\u0105, odradzaj\u0105 si\u0119, jak budz\u0105 si\u0119 z d\u0142ugiego snu, kt\u00f3ry je wi\u0119zi\u0142. Teraz odzyskiwa\u0142y dawn\u0105 si\u0142\u0119 i karnie wype\u0142nia\u0142y swe funkcje. RNA podawa\u0142o kodony aminokwas\u00f3w, z kt\u00f3rych DNA ulega\u0142o ekspresji, tworz\u0105c wielkie bia\u0142kowe kompleksy. Metabolizm kom\u00f3rek wchodzi\u0142 na niebotyczne poziomy, a ja wci\u0105\u017c i wci\u0105\u017c przyspiesza\u0142em kroku. Pies, kt\u00f3ry pr\u00f3bowa\u0142 mnie dogoni\u0107, ju\u017c dawno zosta\u0142 w tyle, zawodz\u0105c i skowycz\u0105c na przemian, w\u015bciek\u0142y na w\u0142asn\u0105 bezsilno\u015b\u0107. Nie ogl\u0105da\u0142em si\u0119 za siebie, nie by\u0142o tam niczego, co mog\u0142oby mnie powstrzyma\u0107. Wszystko, do czego zmierza\u0142em, znajdowa\u0142o si\u0119 przede mn\u0105. Dni, godziny, ca\u0142e lata pe\u0142nego, bogatego, aktywnego \u017cycia, do kt\u00f3rego ta skomplikowana, arcypot\u0119\u017cna maszyneria, jak\u0105 by\u0142o moje cia\u0142o, zosta\u0142a stworzona, a teraz wreszcie mog\u0142a pracowa\u0107 pe\u0142n\u0105 par\u0105. Tote\u017c wszystkie elektrony, protony, neutrony i kwarki mego cia\u0142a uk\u0142ada\u0142y w si\u0119 w konstelacje megaporz\u0105dku i sprawnie i finezyjnie odradza\u0142y wyniszczony latami traumy organizm, kt\u00f3ry odzyskiwa\u0142 sw\u0105 dawn\u0105 potencj\u0119. Rodzi\u0142y si\u0119 gdzie\u015b we mnie gniazda nadziei, projektowanych dni, przysz\u0142ych chwil, prze\u017cy\u0107, kt\u00f3re niczym mira\u017c-obietnica stymulowa\u0142y cudn\u0105 orkiestr\u0119 mego organizmu, w tej rozt\u0119tnionej symfonii wsp\u00f3\u0142dzia\u0142ania tworz\u0105c cudny koncert na uciekaj\u0105cego szale\u0144ca i l\u0119k. Ta fuga bra\u0142a paliwo z mej um\u0119czonej duszy, kt\u00f3ra nagle zrzuciwszy straszny balast, wyzwolona i czysta, powodowa\u0142a to wszystko i wywo\u0142ywa\u0142a rezurekcj\u0119 somatycznej orkiestry. Tym w\u0142a\u015bnie r\u00f3\u017cni\u0142em si\u0119 od mijanych kamieni, betonowych bloczk\u00f3w, kup piachu i \u017cwiru. Porz\u0105dkiem! Kosmicznym, cudownym, niepoj\u0119tym uporz\u0105dkowaniem moleku\u0142, wspania\u0142\u0105 organizacj\u0105, zestrojeniem poszczeg\u00f3lnych element\u00f3w sprz\u0119gni\u0119tych w ultraskomplikowane relacje wsp\u00f3\u0142pracy i organizacji, kt\u00f3re a\u017c skrzy\u0142y si\u0119 fraktalnym pi\u0119knem. Fenomen mego cia\u0142a wype\u0142nia\u0142 mi piersi pie\u015bni\u0105 \u017cycia i najprawdziwszym szcz\u0119\u015bciem. Gna\u0142em przed siebie, szeroko otwartymi ustami \u0142api\u0105c \u0142apczywie zimne powietrze tej niezwyk\u0142ej nocy. By\u0142em wolny, by\u0142em rozgrzeszony, by\u0142em czysty. \u017by\u0142em, a \u017cycie wo\u0142a\u0142o mnie ku sobie. Pod\u0105\u017ca\u0142em w sam jego \u015brodek. Ja odrodzony, narodzony, nowy! Wreszcie poczu\u0142em, \u017ce moje kom\u00f3rki pulsuj\u0105 energi\u0105, pr\u0119\u017c\u0105 si\u0119 i kumuluj\u0105 szcz\u0119\u015bciem, wype\u0142niaj\u0105c si\u0119 tlenem i moc\u0105. Mitochondria pracuj\u0105 pe\u0142n\u0105 par\u0105, rybosomy skacz\u0105 jak oszala\u0142e, retikulum endoplazmatyczne goreje, a cytoplazma poczyna wrze\u0107. Endrofiny kr\u0105\u017cy\u0142y jak kr\u0105\u017cowniki. Mejoza i mitoza. Mitoza i mejoza. Transkrypcja, ekspresja gen\u00f3w. Dziel\u0105 si\u0119, mno\u017c\u0105, multiplikuj\u0105. Przyrasta\u0142em! Czu\u0142em, jak m\u00f3j organizm gor\u0105czkowo si\u0119 regeneruje. Odtwarza. C\u00f3\u017c za wskrzeszenie z marnych (by\u0142 to zaiste prawdziwy oddzia\u0142 nader marnych przypadk\u00f3w)! Ach, to by\u0142a wola \u017cycia, ten gon, ta ch\u0119\u0107, ten automatyzm ca\u0142ych wiek\u00f3w ewolucyjnego przystosowania teraz dzia\u0142a\u0142y na m\u0105 korzy\u015b\u0107. Pokonywa\u0142em przestrze\u0144 w jakim\u015b niesamowitym tempie, obserwuj\u0105c i rejestruj\u0105c wszystko w poszukiwaniu miejsc, w kt\u00f3rych bezpiecznie sp\u0119dz\u0119 reszt\u0119 nocy, przygotowuj\u0105c si\u0119 do maj\u0105cego si\u0119 rozpocz\u0105\u0107 za kilka godzin dnia. Pierwszego dnia mojej prawdziwej wolno\u015bci! Widzia\u0142em, jak pomi\u0119dzy nieodleg\u0142ymi drzewami miga\u0142y sp\u00f3\u017anione taks\u00f3wki, przebiega\u0142 jaki\u015b zb\u0142\u0105kany pies, nie zwracaj\u0105c zupe\u0142nie na mnie uwagi (to dobrze \u2013 pomy\u015bla\u0142em \u2013 \u017ce wci\u0105\u017c jestem tak nieistotny dla \u015bwiata, to bardzo dobrze), i gna\u0142em dalej, sadz\u0105c nier\u00f3wne susy. Jedna kostka zupe\u0142nie nie wiedzie\u0107 czemu bola\u0142a mnie ju\u017c od miesi\u0105ca. P\u0119dzi\u0142em w kierunku ca\u0142odobowego sklepu alkoholowego z nadziej\u0105, \u017ce w\u0142a\u015bnie tam widok kogo\u015b takiego jak ja w \u015brodku nocy specjalnie nikogo nie zdziwi. Nie pomyli\u0142em si\u0119. Nikt nawet na mnie nie spojrza\u0142, wi\u0119c wtopi\u0142em si\u0119 w licz\u0105c\u0105 pi\u0119\u0107 os\u00f3b kolejk\u0119, by po chwili wyj\u015b\u0107 z ma\u0142pk\u0105 pigw\u00f3wki w r\u0119ce. Odkr\u0119ci\u0142em zakr\u0119tk\u0119 i wypi\u0142em kilka \u0142yk\u00f3w, a potem wystawi\u0142em w g\u00f3r\u0119 kciuk, jedynie po to by da\u0107 wyraz temu, jak bardzo kontent jestem.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Ani g\u0142upi pasek, ani but g\u0142upi, ani \u017caden cz\u0142owiek nie byli w stanie stan\u0105\u0107 mi ma drodze. Skierowa\u0142em si\u0119 w stron\u0119 parku. Zasapa\u0142em si\u0119, p\u0119dz\u0105c tak ekstatycznie, musia\u0142em wi\u0119c teraz usi\u0105\u015b\u0107 na \u0142awce i chwil\u0119 odpocz\u0105\u0107. Wszak min\u0119\u0142o ju\u017c wiele lat od czasu, kiedy by\u0142em w wy\u015bmienitej fizycznej formie. Moje w\u0142osy przerzedzi\u0142y si\u0119 nieco, a pod oczami rysowa\u0142y si\u0119 smutne bruzdy zmarszczek. A jednak p\u0142omie\u0144 w mych oczach p\u0142on\u0105\u0142 nadal takim samym blaskiem jak wtedy, kiedy wszystko to si\u0119 zacz\u0119\u0142o \u2013 my\u015bla\u0142em przegl\u0105daj\u0105c si\u0119 w ka\u0142u\u017cy rozpostartej u mych st\u00f3p, tu\u017c przy \u0142awce. Kiedy to by\u0142o, zapytacie. Dawno! Bardzo dawno temu!<br>W\u0142a\u015bnie delektowa\u0142em si\u0119 wybornym smakiem pigw\u00f3wki, kiedy jak spod ziemi wyr\u00f3s\u0142 nagle przede mn\u0105 jaki\u015b cz\u0142owiek! M\u0119\u017cczyzna w czarnym uniformie podszed\u0142 cicho i wyra\u017anie czeka\u0142, a\u017c podnios\u0119 g\u0142ow\u0119. Czubki wyglancowanych but\u00f3w, czarne i l\u015bni\u0105ce, na kt\u00f3re lampi\u0142em si\u0119 t\u0119po, sprawia\u0142y jak najgorsze wra\u017cenie. Czy\u017cby to by\u0142 ju\u017c koniec? Czy\u017cby tutaj, teraz m\u00f3j sen si\u0119 urywa\u0142 i powraca\u0142 stary, a\u017c za dobrze znajomy koszmar trudnej do zniesienia jawy. G\u0142ow\u0119 podnosi\u0142em, pr\u00f3buj\u0105c pobi\u0107 rekord powolno\u015bci wznoszenia, jakby tam w g\u00f3rze czeka\u0142 na mnie szafot. Brutalny koniec mojej wewn\u0119trznej groteski, kt\u00f3r\u0105 wyhodowawszy w sobie, pogna\u0142em w miasto, w naiwno\u015bci swojej wierz\u0105c, \u017ce mi si\u0119 uda. Czujna ludzko\u015b\u0107 wys\u0142a\u0142a jednka tu w\u0142a\u015bnie swojego stra\u017cnika w czarnych wyglancowanych butach. Policjanta, , chroni\u0105cego zdrow\u0105 tkank\u0119 spo\u0142ecze\u0144stwa przed takimi jak ja w\u0142a\u015bnie popapra\u0144cami. Sta\u0142, patrzy\u0142, u\u015bmiecha\u0142 si\u0119. Napis na kamizelce pe\u0142nej pustych kieszeni brzmia\u0142 dumnie \u201eOchrona\u201d. Ochroniarz! Alleluja!<br>\u2013 Mo\u017ce pom\u00f3c? \u2013 zapyta\u0142, u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 na po\u0142y ironicznie, na po\u0142y przebiegle.<br>\u2013 Jasne. Mo\u017cesz kolego wezwa\u0107 taks\u00f3wk\u0119? Musia\u0142em wyskoczy\u0107 po syrop i antybiotyk dla ma\u0142ego. Apteki zamkni\u0119te i tak piecht\u0105 siedem przecznic przeby\u0142em. Jeszcze to szczekaj\u0105ce bydl\u0119 porwa\u0142o mi nogawk\u0119 i ukrad\u0142o but \u2013 zmy\u015bla\u0142em na poczekaniu, chowaj\u0105c za sob\u0105 powolnym ruchem ma\u0142pk\u0119 i wskazuj\u0105c g\u0142ow\u0105 ujadaj\u0105cego nieopodal kundla. \u2013 Wezwij, kochany, taks\u00f3wk\u0119, bo inaczej si\u0119 przezi\u0119bi\u0119 \u2013 m\u00f3wi\u0142em niczym automat. Sk\u0105d ten spryt we mnie, my\u015bla\u0142em gor\u0105czkowo, modl\u0105c si\u0119 w duchu o spe\u0142nienie mych pr\u00f3\u015bb.<br>S\u0142ucha\u0142, patrzy\u0142 uwa\u017cnie, u\u015bmiecha\u0142 si\u0119 i nagle odezwa\u0142 si\u0119 w te s\u0142owa:<br>\u2013 Znam ten b\u00f3l. Te\u017c mam dzieciaki. Masz tu numer, za pi\u0119\u0107 minut b\u0119d\u0105. Mo\u017cna na nich polega\u0107 \u2013 powiedzia\u0142 i mrugn\u0105\u0142 porozumiewawczo.<br>Dzieciaki. Obrzydliwe s\u0142owo, kt\u00f3rego osobi\u015bcie alergicznie wprost nie znosi\u0142em. Jest w nim wszystko: pogarda, pob\u0142a\u017canie, lekcewa\u017cenie, umniejszenie, protekcjonalno\u015b\u0107, uprzedmiotowienie, kpina, brr\u2026 U\u015bmiechn\u0105\u0142em si\u0119 wyrozumiale, cho\u0107 w\u0142a\u015bciwie mia\u0142em ochot\u0119 go udusi\u0107 i powiedzia\u0142em:<br>\u2013 Widzisz, jest pewien problem &#8211; Spojrza\u0142 na mnie uwa\u017cniej. \u2013 Zapomnia\u0142em telefonu! \u2013 sk\u0142ama\u0142em i u\u015bmiechn\u0105\u0142em si\u0119 przepraszaj\u0105co.<br>Przygl\u0105da\u0142 mi si\u0119 wyra\u017anie rozbawiony, w ko\u0144cu co\u015b si\u0119 w nim prze\u0142ama\u0142o, bo odchrz\u0105kn\u0105\u0142 i powiedzia\u0142:<br>\u2013 Dobra, ale jak wracasz z libacji, to wymy\u015bl co\u015b lepszego, bo z \u017con\u0105 ten numer nie przejdzie. \u2013 Si\u0119gn\u0105\u0142 po radiotelefon. Wybra\u0142 numer, spojrza\u0142 na mnie i u\u015bmiechn\u0105\u0142 si\u0119 z politowaniem. \u2013 Tylko wyrzu\u0107 flaszk\u0119 do kosza, okej? \u2013 doda\u0142 spokojnie, czuj\u0105c, \u017ce ma do wykonania wa\u017cn\u0105 misj\u0119 i przykrywaj\u0105c mikrofon d\u0142oni\u0105, konfidencjonalnym szeptem zapyta\u0142: \u2013 Uber, okej?<br>Skin\u0105\u0142em przyzwalaj\u0105co g\u0142ow\u0105, na co on pu\u015bci\u0142 oko i powiedzia\u0142:<br>\u2013 Zamawiam kurs na Sobieskiego siedemdziesi\u0105t cztery. Tak, jak najszybciej. Dzi\u0119kuj\u0119! Czekam!<br>Nawet nie wiedzia\u0142, \u017ce spad\u0142 mi z nieba, cudnie wpisa\u0142 si\u0119 w potrzeb\u0119 chwili. Czeka\u0142em, przest\u0119puj\u0105c nerwowo z nogi na nog\u0119, pocieraj\u0105c t\u0105 bos\u0105 o t\u0119 ubran\u0105 i u\u015bmiecha\u0142em si\u0119 g\u0142upio, ale z prawdziw\u0105 wdzi\u0119czno\u015bci\u0105. Taks\u00f3wka podjecha\u0142a migiem. Zd\u0105\u017cy\u0142em jeszcze krzykn\u0105\u0107 \u201eDzi\u0119ki, przyjacielu\u201d i wskoczy\u0142em na tylne siedzenie starego mercedesa beczki, za kierownic\u0105 kt\u00f3rego siedzia\u0142 oturbaniony Hindus z nieodgadnionym wyrazem twarzy.<br>\u2013 Ruszaj, cz\u0142owieku! \u2013 rzuci\u0142em, u\u015bmiechaj\u0105c si\u0119 najszerzej, jak mog\u0142em.<br>B\u0142yskawicznie odwzajemni\u0142 m\u00f3j u\u015bmiech i ruszy\u0142 z wigorem. Los mi sprzyja\u0142! Widzia\u0142em w lusterku, jak szczerzy swoje \u015bnie\u017cnobia\u0142e uz\u0119bienie, kt\u00f3rego m\u00f3g\u0142 mu pozazdro\u015bci\u0107 ka\u017cdy rumak na \u015bwiecie. Obejrza\u0142 si\u0119 ponownie po kilkuset metrach z pytaj\u0105cym wyrazem w czarnych jak ta noc oczach.<br>\u2013 Na Floria\u0144sk\u0105 \u2013 wymamrota\u0142em z nieco nazbyt soczystym animuszem w g\u0142osie (to wina pigw\u00f3wki). Jecha\u0142em do siebie, tam wszak kiedy\u015b mieszka\u0142em. Kiedy\u015b? Kiedy\u015b \u2013 s\u0142owo kluczowe. Wszystko istotne, co ze mn\u0105 zwi\u0105zane, by\u0142o wszak kiedy\u015b. Czas dzieli\u0142 si\u0119 na kiedy\u015b i teraz. Teraz by\u0142o od kiedy\u015b oddzielone niewidzialnym murem, a ja w\u0142a\u015bnie pr\u00f3bowa\u0142em po raz pierwszy od wielu, wielu lat \u00f3w mur sforsowa\u0107.<br>Min\u0119\u0142o ju\u017c bowiem wiele lat od wydarze\u0144, kt\u00f3re sprawi\u0142y, \u017ce sta\u0142em si\u0119 innym, z\u0142ym cz\u0142owiekiem. Sp\u0119dzi\u0142em je w ca\u0142kowitym odosobnieniu, s\u0142usznie skazany na samotno\u015b\u0107. Nie by\u0142a to jednak forma pokuty, lecz skutek tego, co mi si\u0119 przydarzy\u0142o, a raczej co, \u015bci\u015blej rzecz ujmuj\u0105c, sam sobie zgotowa\u0142em. Gdy wspominam przesz\u0142o\u015b\u0107, wydaje mi si\u0119 ona nierealna i fantastyczna, jednak\u017ce pi\u0119tno owych wydarze\u0144 nosz\u0119 w sobie po dzi\u015b dzie\u0144. Ka\u017cda my\u015bl o nich wywo\u0142uje w moim ciele dreszcz grozy. Trudno mi przywo\u0142ywa\u0107 przesz\u0142o\u015b\u0107 oboj\u0119tnie i beznami\u0119tnie, wszystkie bowiem jej obrazy s\u0105 s\u0105dem i pokut\u0105 zarazem. To g\u0142\u00f3wny pow\u00f3d, dla kt\u00f3rego mimo wszystko to czyni\u0119. Szukam rozgrzeszenia! Bo znowu tli si\u0119 we mnie nadzieja.. W ka\u017cdym razie, do rzeczy\u2026<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Nigdy nie zadowala\u0142o mnie zwyk\u0142e \u017cycie, ot normalna wegetacja zgodnie z kt\u00f3rym\u015b z od dawna przerabianych schemat\u00f3w. Czu\u0142em, \u017ce potrzeba mi czego\u015b wi\u0119cej, a nade wszystko innego. Czu\u0142em, \u017ce mo\u017cna i trzeba inaczej, inaczej, wi\u0119cej i \u017ce to nie jaki\u015b kaprys, ale m\u00f3j imperatyw. Warunek konieczny bycia ze sob\u0105 w zgodzie, bycia w og\u00f3le. Wtedy to, z g\u00f3r\u0105 dwadzie\u015bcia lat temu postanowi\u0142em wyp\u0142yn\u0105\u0107 na szerokie wody \u017cycia. Wiecie, co mam na my\u015bli? Nie t\u0119 przyczajon\u0105 i smutn\u0105 egzystencj\u0119, kt\u00f3r\u0105 wiedzie si\u0119 z poniedzia\u0142ku na wtorek i czeka do pi\u0105tku. Nie to ja\u0142owe odb\u0119bnianie wegetacyjnego rytua\u0142u: je\u015b\u0107, pi\u0107, spa\u0107, ale szar\u017ce, ale wzloty wprost ku prywatnemu ekstremum. Jazd\u0119 na maksa po wszystko co mo\u017cliwe, co przeczuwane, a co zapisane gdzie\u015b tam w genach nosimy wszyscy niczym cyrograf, a nazywamy potocznie przeznaczeniem. I przypisujemy, jak\u017ce mylnie, oboj\u0119tnym jak uliczne latarnie gwiazdom.<br>A wi\u0119c uciec! Zwia\u0107 z domu z krzykiem, z \u0142opotem rosn\u0105cych skrzyde\u0142 wybiec z domu, gdzie matka mlaszcze przy jedzeniu, a ojciec milczy. Gdzie rachunki, smutki, obowi\u0105zki i troski. Uciec, zwia\u0107 od matki, co wysysa szpik z ko\u015bci, od ponurego ojca. Nakazy, rozkazy, wykazy, przykazy, zmazy i grzech pierworodny! Pokoleniowe stygmaty i blizny, ca\u0142e ha\u0142dy minionych pokole\u0144. Gdzie ta przynale\u017cno\u015b\u0107 i wstr\u0119tna biologia rodziny napada na nas, czyha, czai si\u0119 w ka\u017cdym s\u0142owie, w ka\u017cdym grobie przodka na cmentarzu, w ka\u017cdej b\u0142ahej rozmowie. Gdzie drewniana kuchnia i smutne p\u0142ytki w \u0142azience. Gdzie grubo nienowocze\u015bnie, zwyczajnie i po staremu. A tam, za oknem, inny \u015bwiat nienazwany jeszcze \u2013 gdzie niepewno\u015b\u0107, oceany znak\u00f3w zapytania, l\u0105dy nieodkryte i pu\u0142apki nieznanego. Cudownie nieznanego.<br>Ale by\u0142 jeszcze strach!<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">A Wy? Boicie si\u0119? Nie? Boicie si\u0119! Boicie si\u0119 tak bardzo, i\u017c boicie si\u0119 przyzna\u0107 do swego strachu! O, strach to straszny, najstraszniejszy ze strach\u00f3w! Jest to strach przed samym sob\u0105. Przed tym nieodgadnionym, tym jeszcze niepoznanym ja, hipotetycznym, a nie do zniesienia. O czym my\u015bl\u0119, kiedy to pisz\u0119? Ano, my\u015bl\u0119 o tych zakamarkach naszych m\u00f3zg\u00f3w, w kt\u00f3rych czai si\u0119 mrok. Tych, kt\u00f3re zamkni\u0119te, zaryglowane na cztery spusty stanowi\u0105 najszczelniej pilnowany arsena\u0142 straszliwej energii, zdolnej eksplodowa\u0107 nagle, niszcz\u0105c nas nieodwracalnie. Tam mieszkaj\u0105 wszystkie prawdy o nas. Najnieprzyjemniejsze to biblioteki, ogrody wiadomo\u015bci tylko z\u0142ego. Tam \u2013 to klatka, w kt\u00f3rej zamykamy zwierza, ukrywamy go i kneblujemy si\u0119, by o nim zapomnie\u0107. Wyrzuci\u0107 go z siebie nie spos\u00f3b, u\u015bmierci\u0107 si\u0119 nie da, wi\u0119c czeka go do\u017cywotnie wi\u0119zienie. Jakie\u017c prawdy straszne, niezno\u015bne a g\u0119ste szpuntujemy wszyscy w sobie? C\u00f3\u017c skrywa ta wstydliwa zmowa og\u00f3\u0142u? Wszak trzeba by\u0107 solidarnym, gdy staje si\u0119 przed tak olbrzymim wrogiem, przed najniebezpieczniejszym z gro\u017anych, nieprzewidywalnym i nieogarnionym \u015bmiertelnym strachem, mieszkaj\u0105cym w ludzkich oczach.<br>Ja sam zobaczy\u0142em go najpierw w oczach dziecka, a potem zrozumia\u0142em, \u017ce tylko tam jest tak widoczny i czysty, a przecie\u017c mieszka we wszystkich oczach \u015bwiata! Oko za\u015b jest jedynym oknem, przez kt\u00f3re wyziera. L\u0119k, demon, syn \u015bwiadomo\u015bci istnienia. Fenomen \u017cycia naznaczonego wszechogarniaj\u0105cym chaosem. Emisariusz zaczajonej katastrofy. O, wielki to pan, kto wie, czy nie najwi\u0119kszy, najt\u0119\u017csz\u0105 dysponuj\u0105cy si\u0142\u0105. Przemo\u017cny, wszechw\u0142adny, trudny do poskromienia ciemi\u0119\u017cca rodzaju ludzkiego. Pomi\u0119dzy oddechami, mi\u0119dzy mrugni\u0119ciami powiek, w cichych interwa\u0142ach mi\u0119dzy uderzeniami serca, przed konwulsyjnym skurczem kom\u00f3r, nim jeszcze zawt\u00f3ruj\u0105 im przedsionki, tam w\u0142a\u015bnie mieszka on. Ludzki towarzysz. Nieod\u0142\u0105czny kompan podr\u00f3\u017cy przez czas. Stygmat ludzkiej egzystencji. L\u0119k istnienia, kt\u00f3re w chwiejno\u015bci swej, w niepewno\u015bci losu i chybotliwo\u015bci, dryfuj\u0105c na falach morza nieznanego, na \u0142asce przypadku, daje si\u0119 por\u00f3wna\u0107 jedynie ze skokami p\u0142omienia \u015bwiecy k\u0105sanej podmuchami nieregularnego wiatru. To on z obawy przed nico\u015bci\u0105 pcha cz\u0142owieka do ruchu, do zmiany. By nie pogr\u0105\u017cy\u0107 si\u0119 w otch\u0142a\u0144 nieznanego, by nie dopad\u0142 nas \u015bmierciono\u015bny cios, budujemy ko\u015bcio\u0142y, meczety, wie\u017ce, szpitale, szko\u0142y, minarety. Rodzimy dzieci, kochamy si\u0119, zamykamy w wi\u0119zieniach, klasztorach, domach bez klamek. Zawsze powodowani pod\u015bwiadomym pragnieniem ucieczki przed przeznaczeniem. Nieuchronno\u015bci\u0105 przeznaczonego nam ju\u017c z chwil\u0105 pocz\u0119cia losu. Przytulamy si\u0119 do siebie, bo potrzebujemy blisko\u015bci i dotyku. Garniemy si\u0119 ku sobie, bo przeczuwamy, \u017ce jeste\u015bmy bra\u0107mi w owej niewypowiedzianej niewoli skaza\u0144c\u00f3w z odroczonym wyrokiem. Jedyne, co mo\u017cemy, to jednoczy\u0107 si\u0119 w l\u0119ku i pociesza\u0107, a nade wszystko towarzyszy\u0107 sobie. Dzieli\u0107 sw\u00f3j czas. Czy to nie pi\u0119kne i tragiczne, \u017ce od noworodka po starca nad grobem, jeste\u015bmy sobie w tym niesko\u0144czenie pokrewni? Nic bowiem tak nie jednoczy i nie brata nas, jak czekaj\u0105cy nas koniec. Nieustanna walka z nieznanym, pr\u00f3buj\u0105cym za wszelk\u0105 cen\u0119 zmie\u015b\u0107 nas ze sceny istnienia. Zbratani owym l\u0119kiem, zjednoczeni losem, wsp\u00f3\u0142dzielimy chwile, mieszkania, posi\u0142ki, odzienie i ow\u0105 niepewno\u015b\u0107. Jednoczymy si\u0119 by si\u0119 wspiera\u0107 i pociesza\u0107, by si\u0119 wybawia\u0107 nawzajem od niedaj\u0105cej si\u0119 ud\u017awign\u0105\u0107 w pojedynk\u0119 \u015bwiadomo\u015bci, od traumy istnienia skazanego na kres. Podajemy sobie r\u0119ce i ofiarujemy siebie na codziennych o\u0142tarzach. Czemu? Bo tylko wsp\u00f3lnota jest odpowiedzi\u0105 na niesko\u0144czon\u0105 rozpacz \u015bwiadomo\u015bci. Przezwyci\u0119\u017ca j\u0105 z mozo\u0142em, je\u017celi tylko jest prawdziwa.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">A Wy? Boicie si\u0119? Pewnie, \u017ce si\u0119 boicie, bo jak\u017ce tu si\u0119 nie ba\u0107, zadar\u0142szy g\u0142ow\u0119 wysoko ku g\u00f3rze, stan\u0105wszy oko w oko z przestworem niebieskim. Z t\u0105 niesko\u0144czon\u0105 przestrzeni\u0105, w kt\u00f3rej pono\u0107 wiruj\u0105 galaktyki pe\u0142ne innych \u015bwiat\u00f3w i nawet drobny py\u0142 wi\u0119kszy jest od naszej planety, dla nas olbrzymiej.<br>Jak\u017ce si\u0119 nie ba\u0107 w obliczu niesko\u0144czono\u015bci zaczajonej w mroku nad g\u0142ow\u0105, w tym mroku pod powiekami, w mroku rozci\u0105gni\u0119tym na samym dnie serca. Jak\u017ce si\u0119 nie ba\u0107 nad g\u0142owami maj\u0105c szalej\u0105ce cia\u0142a niebieskie, niezbadane, wyj\u0105ce cisz\u0105 przestworzy firmamenty. Jak\u017ce si\u0119 nie ba\u0107 maj\u0105c w sobie wszech\u015bwiaty tajemne, z\u0142o\u017cone z galaktyk kom\u00f3rek, tkanek i mikrob\u00f3w. Kiedy wszystkie bakterie \u015bwiata, wszystkie wirusy i grzyby zjednoczone s\u0105 w zbo\u017cnym dziele przemielenia cia\u0142a naszego jedynego w proch i zapomnienie. Kiedy wiatraki nap\u0119dzaj\u0105 huragany ludzkiej nienawi\u015bci, a morza i oceany si\u0119 \u015bmiej\u0105 zach\u0142ystuj\u0105c pijane pian\u0105 swych zatrutych w\u00f3d. Wok\u00f3\u0142 \u017ali knuj\u0105 pod domach, gdzie, kiedy i jak\u0105 krzywd\u0119 wyrz\u0105dzi\u0107 dobrym, z\u0142odzieje po kryjomu dorabiaj\u0105 klucze i testuj\u0105 zamki, mordercy ostrz\u0105 no\u017ce i nabijaj\u0105 pistolety. Jak\u017ce si\u0119 nie ba\u0107 w \u015bwiecie tym?! W \u015bwiecie gdzie krzy\u017ce s\u0142u\u017c\u0105 do wieszania prania, a pieni\u0105dze tak niezno\u015bnie \u015bmierdz\u0105. Gdzie lata coraz gor\u0119tsze, a lodowce topniej\u0105 ze wstydu, gdzie zatrute rzeki wpadaj\u0105 w brudne oceany, a ryby \u015bpiewaj\u0105 sw\u0105 \u0142ab\u0119dzi\u0105 pie\u015b\u0144. Gdzie telewizory szalej\u0105 pluj\u0105c reklamami i seksualn\u0105 zbrodni\u0105, i w wci\u0105\u017c, jak pijana orkiestra na Titanicu, graj\u0105 bez ko\u0144ca t\u0119 sam\u0105 melodi\u0119. Tu powietrze coraz mocniej pali, a tam plamy na s\u0142o\u0144cu gorej\u0105 cicho i beznami\u0119tnie.<br>Jak\u017ce si\u0119 nie ba\u0107, kiedy dwudziesty pierwszy wiek.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Boicie si\u0119? Bo ja tak! Boj\u0119 si\u0119 ka\u017cdego dnia! Czego? Sam nie wiem. Strach jest we mnie, mieszka i wype\u0142nia zakamarki mej duszy jak powietrze. Nie tyle dusi, ile zdaje si\u0119 mnie podtruwa\u0107, s\u0105cz\u0105c si\u0119 niczym jad.<br>Boicie si\u0119? Bo ja tak. Bardzo si\u0119 boj\u0119! W samotno\u015bci, trwaj\u0105c w niemo\u017cno\u015bci, w nikczemno\u015bci, boj\u0119 si\u0119 jak diabli! Wiecie dlaczego? Bo zajrza\u0142em w gardziel bestii. Od tej pory jestem przepe\u0142niony l\u0119kiem, kt\u00f3rego nic nie jest w stanie wyleczy\u0107. Dlatego powiem wam teraz, czego si\u0119 tak naprawd\u0119 si\u0119 boicie.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Boicie si\u0119 skowytu, bo stoi nad wami wasz egzystencjalny pies. I szczeka. Szczekaniem zwiastuje wam \u015bmier\u0107. \u015amier\u0107 zaczajon\u0105 w przysz\u0142o\u015bci. Szczeka o b\u00f3lu, szczeka o chorobie. Wyje o nieznanym i nieodgadnionym losie. Nie znacie dnia ani godziny, nie znacie chwili, nie znacie swego przeznaczenia. Bo wszyscy\u015bmy przeznaczeni chaosowi. A jego \u017carna miel\u0105 nas po cichutku. Pr\u0119dzej czy p\u00f3\u017aniej, jednak nieuchronnie, zostanie z nas tylko py\u0142. To wycie jest w nas, skowyt wzbiera z ka\u017cdym rokiem i narasta w ka\u017cdej ludzkiej piersi. Boimy si\u0119! Wszyscy! Jak jeden, bracia i siostry moje! Bo wszystkim nam pisany ten sam los. Jedyne, co mo\u017cemy, to jak najlepiej zagospodarowa\u0107 czas jaki nam dano. Pomimo wycia, pomimo skowytu, na pohybel owemu psu. Niech szczeka! Niech wyje, niech skowyczy! Niechaj \u015bpiewa sw\u0105 pie\u015b\u0144, a my jed\u017amy dalej! Dalej w czas!<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Oto rozpoczyna si\u0119 opowie\u015b\u0107. Opowie\u015b\u0107 o w\u0119dr\u00f3wce z zaczajonym za plecami psem!<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Ja<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Nazywam si\u0119 No\u0142\u0142an Fromno\u0142\u0142er, a kiedy\u015b, d\u0142ugo przedtem zanim rozkuka\u0142a si\u0119 we mnie kukaweczka, nazywa\u0142em si\u0119 Kajetan Teodor Gotkowski i by\u0142em przeznaczony palestrze. Przeznaczony przez si\u0142y wy\u017csze i rodow\u0105 tradycj\u0119. Bombastycznie, nieprawda\u017c?! Jeszcze jak, i jak jeszcze tromtadracko i patetycznie, ludkowie moi najmilejsi. Patos i bombastyczno\u015b\u0107 mia\u0142em w sobie zawarte, jak niezbywalny skarb w ca\u0142kiem niechcianym posagu. By\u0142em nimi przesi\u0105kni\u0119ty i wype\u0142niony niczym szlachetn\u0105 krwi\u0105. Gotkowscy byli podobno w siedemnastym wieku najprawdziwsz\u0105 arystokracj\u0105. Nasze korzenie si\u0119ga\u0142y Prus Wschodnich, kto\u015b tam przeb\u0105kiwa\u0142 co prawda o jakim\u015b \u017bydzie, kt\u00f3ry w\u017ceni\u0142 si\u0119 w famili\u0119, rodzina by\u0142a jednak niew\u0105tpliwie staropolska, z mcnymi korzeniami i histori\u0105. Wiem, brzmi idiotycznie, ale pochodzi\u0142em z konserwatywnej, zubo\u017ca\u0142ej rodowej szlachty i nic nie mog\u0142em na to poradzi\u0107. Jako syn znanego w okolicy adwokata, sam mia\u0142em si\u0119 kszta\u0142ci\u0107 na prawego przedstawiciela zawodu, kt\u00f3ry sprawia\u0142 od pokole\u0144, \u017ce nasza rodzina by\u0142a powszechnie szanowana i \u017cy\u0142a na bardzo przyzwoitym poziomie. P\u00f3j\u015bcie w \u015blady ojca by\u0142o oczywist\u0105 oczywisto\u015bci\u0105, dogmatem, niepisanym prawem, marzeniem\u2026 mego papy. Mnie jednak, po prawdzie rzecz ujmuj\u0105c, adwokatura wydawa\u0142a si\u0119 jedynie ciut lepsz\u0105 odmian\u0105 magla, miejscem w kt\u00f3rym ludzie marnuj\u0105 czas na ja\u0142owe spory i licytuj\u0105 si\u0119, kto b\u0119dzie cwa\u0144szy, sprytniejszy, bardziej wygadany. By\u0142o w tym co\u015b, co mnie szczerze mierzi\u0142o i odrzuca\u0142o ju\u017c od male\u0144ko\u015bci, jako \u017ce z konieczno\u015bci os\u0142uchiwa\u0142em si\u0119 z rozmowami na temat rozpraw, linii obrony, niespotykanych casus\u00f3w etc\u2026 Te wszystkie triki i sztuczki prawne, wszelkie kruczki u\u017cyte, by kogo\u015b wybroni\u0107, by\u0142y mi r\u00f3wnie dobrze znane jak bajki o Czerwonym Kapturki, czy Kopciuszku i tam\u017ce je sytuowa\u0142em, w krainie niepowa\u017cnych ba\u015bni. Wydawa\u0142o mi si\u0119 to zupe\u0142nie nieadekwatne do potrzeb i skali zjawiska, owo rozbuchanie paragraf\u00f3w, terminologii prawniczej i ca\u0142ego aparatu wymiaru sprawiedliwo\u015bci, tote\u017c od wczesnej m\u0142odo\u015bci uwa\u017ca\u0142em, i\u017c s\u0142u\u017cy on w gruncie rzeczy jednemu \u2013 pomna\u017caniu dobrostanu jego cz\u0142onk\u00f3w. Gotkowscy uwa\u017cali podobnie, cho\u0107 w odr\u00f3\u017cnieniu ode mnie nie chcieli si\u0119 do tego przyzna\u0107, a ja jako Gotkowski mia\u0142em by\u0107 kontynuatorem owej wspania\u0142ej linii po mieczu, ca\u0142ego zast\u0119pu zr\u0119cznych ma\u0142omiasteczkowych prawnik\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>I w\u0142a\u015bnie dlatego pewnego dnia postanowi\u0142em po prostu uciec. Jednak me tajne plany pokrzy\u017cowa\u0142a choroba. Na tydzie\u0144 przed matur\u0105 dosta\u0142em wysokiej temperatury, kaszlu i z\u0142o\u017cony niemoc\u0105 bite siedem dni ci\u0119giem le\u017ca\u0142em w \u0142\u00f3\u017cku. Na egzaminy zawieziono mnie s\u0142abego, bladego, s\u0142aniaj\u0105cego si\u0119 na nogach. P\u00f3\u0142przytomny pisa\u0142em jakie\u015b wypracowania, rozwi\u0105zywa\u0142em zadania i testy, po czym rozpalony wraca\u0142em pod ko\u0142dr\u0119, po now\u0105 porcj\u0119 lek\u00f3w przeciwgor\u0105czkowych. Najgorsze by\u0142o to, \u017ce szczerze pogardza\u0142em histori\u0105, kt\u00f3ra by\u0142a g\u0142\u00f3wnym przedmiotem, od kt\u00f3rego zale\u017ca\u0142 m\u00f3j los. Daty mi si\u0119 miesza\u0142y, cyferki przeskakiwa\u0142y przed za\u0142zawionymi oczami, zamieniaj\u0105c si\u0119 miejscami, kr\u00f3lowie zamieniali si\u0119 w postaci rodem z komiks\u00f3w, a ca\u0142a przesz\u0142o\u015b\u0107 wydawa\u0142a si\u0119 jak\u0105\u015b absurdaln\u0105 grotesk\u0105 bez \u0142adu i sk\u0142adu. Nie potrafi\u0142em odnale\u017a\u0107 w tym sensu, moje wypociny musia\u0142y by\u0107 zaiste \u017ca\u0142osne, bo jako pi\u0105tkowy ucze\u0144 na egzaminie otrzyma\u0142em zaledwie mierny. To by\u0142 cios. Cios dla ca\u0142ego klanu Gotkowskich \u2013 ich ambicji, aspiracji i naszej pozycji. Tote\u017c le\u017ca\u0142em pod ko\u0142dr\u0105 i naci\u0105ga\u0142em j\u0105 coraz wy\u017cej na uszy, mimo \u017ce temperatura ju\u017c mi spad\u0142a, a kaszel bardziej symulowa\u0142em po to, by wzbudza\u0107 lito\u015b\u0107 i nie musie\u0107 odpowiada\u0107 na trudne pytania, ni\u017c z rzeczywistej potrzeby wypluwania p\u0142uc w jego paroksyzmach.<br>Przenie\u015bmy si\u0119 do drugiej dekady dwudziestego pierwszego wieku braciszkowie najmilejsi moi, kamraci i serdeczni towarzysze w uporczywym istnieniu. Jest rok dwa tysi\u0105ce pi\u0119tnasty, wsz\u0119dzie niepodzielnie kr\u00f3luje niepewno\u015b\u0107. \u0141amane s\u0105 wcze\u015bniej nienaruszalne zasady i granice, wszystko staje si\u0119 coraz bardziej wzgl\u0119dne i teoretyczne.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Ja, m\u0142ody p\u0105k, a \u015bwiat wok\u00f3\u0142. \u015awiat atakuje zewsz\u0105d. Jest wsz\u0119dzie, czai si\u0119 i bombarduje bod\u017acami. Zsy\u0142a prawdziwe ich lawiny, , ka\u017c\u0105c nam co rusz zaj\u0105\u0107 stanowisko, ustosunkowa\u0107 si\u0119. Przyt\u0142oczeni, zalani, zmordowani ci\u0105g\u0142ym bombardowaniem, ledwie zipiemy pod t\u0105 kanonad\u0105 zdarze\u0144, postaw, sytuacji. Chce nam si\u0119 ucieka\u0107, zaszywa\u0107, znika\u0107 w ekranach smartfon\u00f3w, w kom\u00f3rkowych wy\u015bwietlaczach. Rozp\u0142ywa\u0107 gdzie\u015b mi\u0119dzy pikselami monitor\u00f3w, by nie musie\u0107 istnie\u0107 ani reagowa\u0107 tu i teraz. Bierno\u015b\u0107 i stupor pozwalaj\u0105 nam przetrwa\u0107 niezno\u015bn\u0105 nawa\u0142\u0119 i ci\u0105g\u0142\u0105 konieczno\u015b\u0107 reagowania. Anonimowi, napi\u0119ci, oczekuj\u0105cy mo\u017cemy trwa\u0107 bezpiecznie na ko\u0144cu machiny komunikacji, jedynie od czasu do czasu wychylaj\u0105c si\u0119 ze skorupki i pisz\u0105c zjadliwy tekst, wysy\u0142aj\u0105c lajka albo niszcz\u0105c czyje\u015b dobre samopoczucie prze\u015bmiewcz\u0105 emotk\u0105. Schowani za fajnymi oksami, w stylowych rurkach na ty\u0142kach, spogl\u0105daj\u0105c na smart\u0142ocze, kontroluj\u0105ce nasze t\u0119tno i ci\u015bnienie, sprawdzamy, jak\u0105 mamy faz\u0119 cyklu albo biorytm i ile godzin spali\u015bmy g\u0142\u0119boko. Planujemy nasze nast\u0119pne paroksystyczne wyskoki na insta albo fejsie. Tweetniemy od czasu do czasu, ale generalnie siedzimy, \u015bl\u0119czymy i \u015bledzimy. Jeste\u015bmy \u015bwiadkami. Nieustannie podgl\u0105damy \u015bwiat przez dziurk\u0119 od smartfona. A tu dom, dom niezno\u015bny, dom nap\u0119cznia\u0142y rodzicami, staro\u015bci\u0105, kurzem. Dom wsysaj\u0105cy, ta czarna dziura kochaj\u0105cej rodziny z ci\u0105g\u0142ym wsysaniem wszystkiego, co nierodzinne, inne, osobne. Dom tak ciep\u0142y, \u017ce gor\u0105cy, \u017ce spoci\u0107 si\u0119 mo\u017cna, z tym ci\u015bnieniem na bycie podobnym, na kontynuowanie, na zaprogramowane \u017cycie. Dom, z kt\u00f3rego trzeba zwia\u0107 albo si\u0119 roztopi\u0107. I by\u0142em ja, m\u0142ody p\u0105k, wi\u0119c pomy\u015bla\u0142em: zakwitn\u0119, niezwykle zakwitn\u0119, i wdar\u0142a si\u0119 we mnie niepospolito\u015b\u0107 straszna, brzemienna, skrajna. Jeszcze nie wiedzia\u0142em, dok\u0105d zd\u0105\u017cam, ona jednak w\u0142azi\u0142a we mnie porami, tkwi\u0142a ju\u017c w mych zakamarkach. Chcia\u0142em si\u0119 kszta\u0142towa\u0107, my\u015bla\u0142em: je\u015bli ju\u017c ma mnie co\u015b zdeterminowa\u0107, wiadomo przecie\u017c, ile rzeczy cz\u0142owieka ci\u0105gle gn\u0119bi, to niech to b\u0119dzie hegemon wybrany, nie los, nie przypadek, ale w\u0142asny wyb\u00f3r.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Ach, jaki\u017c wtedy by\u0142em, zapytacie. By\u0142em inny. Pi\u0119kny, rozt\u0119tniony, dynamiczny, pe\u0142en \u017cycia i powabu. By\u0142em niecierpliwy, gdy czeka\u0142em na sw\u0105 wiosn\u0119, wdychaj\u0105c powietrze zach\u0142annie, mrucz\u0105c i czuj\u0105c dreszcz przebiegaj\u0105cy po plecach na my\u015bl o wszystkim, co mnie czeka. A wiosna ros\u0142a we mnie bez ustanku, rodzi\u0142o si\u0119 i ros\u0142o wci\u0105\u017c nowe nieskalane, \u015bwie\u017ce i \u015bwi\u0119te, i by\u0142em tym nieskalaniem, \u015bwie\u017co\u015bci\u0105, t\u0119sknot\u0105 by\u0142em ca\u0142y. Tote\u017c wszystko by\u0142o nieoboj\u0119tne, wa\u017ckie, pe\u0142ne obietnic i tak przedziera\u0142em si\u0119 przez dni i tygodnie, w\u0119sz\u0105c sw\u0105 \u015bcie\u017ck\u0119 i tropi\u0105c \u015bwiat w poszukiwaniu \u015bladu, kt\u00f3rym zamierza\u0142em pogna\u0107 wprost przed siebie. By\u0142em got\u00f3w. Roznosi\u0142a mnie energia, czu\u0142em w sobie moc i tylko trzeba mi by\u0142o znale\u017a\u0107 kierunek, ustawi\u0107 azymut, bo wszystko we mnie krzycza\u0142o: gna\u0107, gna\u0107 cho\u0107by na z\u0142amanie karku, byle pr\u0119dzej, byle szybciej, ju\u017c. Rodzi\u0142 si\u0119 we mnie paw i krzycza\u0142 rozdzieraj\u0105co, skowronek wzbija\u0142 si\u0119 we mnie i orze\u0142 szybuj\u0105cy, i kormoran. Wznosi\u0142em si\u0119 w przestworza, \u015bni\u0105c o wielkiej przysz\u0142o\u015bci, o cudach, stanach i krainach niezwyk\u0142ych, o mi\u0142o\u015bciach nigdy przez nikogo niezaznanych, a mnie w\u0142a\u015bnie przeznaczonych. Chcia\u0142o mi si\u0119, pragn\u0119\u0142o wszystkiego tego, co inne, niezwyczajne, trudne, a przede wszystkim co rzadkie i niepospolite. O tak, cudno\u015bci mi by\u0142o trzeba! Pi\u0119kna! Jasno\u015bci i braku bana\u0142u. Bo bana\u0142 i moz\u00f3\u0142 wszelki m\u0119czy\u0142y mnie, nu\u017cy\u0142y mnie, gasi\u0142y mnie i u\u015bmierca\u0142y, wi\u0119c ucieka\u0142em we wszystko, co obce, nowe i inne, co niespotykane, a cudne. Ucieka\u0142em, szukaj\u0105c miejsca dla siebie, szukaj\u0105c przestrzeni, w kt\u00f3rej od\u017cyj\u0119 i rozwin\u0119 skrzyd\u0142a, kt\u00f3r\u0105 uznam za swoj\u0105. Za sw\u00f3j \u015bwiat.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">By\u0142em jak z obrazka. Ja, spreparowany wol\u0105 przodk\u00f3w, rodzicom, \u015bwiatu na pociech\u0119 wyros\u0142em, ukszta\u0142towa\u0142em siebie w kokon ch\u0142opi\u0119cy i szczytny. By\u0142em projekcj\u0105 wizji ciotek, babek, matek, s\u0142owem spo\u0142ecznie wybrany, mia\u0142em do spe\u0142nienia jasn\u0105 funkcj\u0119, oto mia\u0142em wype\u0142nia\u0107 stare idea\u0142y. Ja, omnipotentny dotychczas, teraz mia\u0142em wyda\u0107 owoc. Tyle razy ciosany, setki razy szlifowany, by\u0142em ju\u017c gotowy wej\u015b\u0107 w \u017cycie jako prawnik m\u0105dry, dobry, zaufany. Adwokatem, ju\u017c od dziecka to wiedzia\u0142em, mam obowi\u0105zek zosta\u0107 (maj\u0105c zaledwie p\u00f3\u0142tora roku, wyci\u0105gn\u0105\u0142em bowiem wag\u0119, kiedy to rodzice podali mi pod r\u0119k\u0119 r\u00f3\u017cne dziwne przedmioty, ja jak zahipnotyzowany si\u0119gn\u0105\u0142em po wag\u0119 w\u0142a\u015bnie, cho\u0107 obok le\u017ca\u0142y termometr i d\u0142ugopis). Los by\u0142 ju\u017c wybrany, ja go sobie wybra\u0142em, wi\u0119c i on mnie wybra\u0142, by\u0142em wi\u0119c wybrany. Wszystko sz\u0142o dobrze dop\u00f3ty, dop\u00f3ki nie zrozumia\u0142em, \u017ce jestem. Moje ego by\u0142o w\u0142a\u015bnie w fazie dynamicznego rozrostu. Ekspansja poch\u0142ania\u0142a mnie bez reszty i czu\u0142em, jak wzbiera we mnie nieprzebrany potencja\u0142 genialno\u015bci, kt\u00f3ra a\u017c kipi, by m\u00f3c wkr\u00f3tce si\u0119 zrealizowa\u0107 i wyp\u0142yn\u0105\u0107 na \u015bwiat\u0142o dzienne. Och, jak\u017ce przyjemnym uczuciem jest owo rozpieranie w piersiach, sygnalizuj\u0105ce moc i niebanalno\u015b\u0107, pozwalaj\u0105c\u0105 wzbi\u0107 si\u0119 ponad szar\u0105 egzystencj\u0119 t\u0142umu. Tak te\u017c postanowi\u0142em zrobi\u0107 ju\u017c wkr\u00f3tce. Teraz jednak trzeba by\u0142o si\u0119 po\u015bwi\u0119ci\u0107 i prze\u015bl\u0119cze\u0107 ten czas \u017cmudny i nudny do czasu uzyskania pe\u0142nej samodzielno\u015bci. Ach! Ego, ego, ego! Wspania\u0142a rzecz! Cz\u0142owiek czuje, \u017ce \u017cyje. \u017be jest! Ego, cudny przyjacielu cz\u0142owieka, to\u017csamo\u015bci wyznaczniku, nadziejo samotnych, odskocznio odrzuconych. Ju\u017c nie: poczu\u0142o si\u0119, zrobi\u0142o si\u0119, pomy\u015bla\u0142o, ale poczu\u0142em albo jeszcze wi\u0119cej: czuj\u0119, robi\u0119, my\u015bl\u0119, nie \u201esi\u0119\u201d jest, ale jestem. I ta jaka\u015b swobodna, radosna oddzielno\u015b\u0107 stawa\u0142a si\u0119 m\u0105 nadrz\u0119dn\u0105 regu\u0142\u0105 istnienia.<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\"><br>Bo by\u0142em oldskulowy, wintyd\u017c, niedzisiejszy. Rzyga\u0142em reklamami, kt\u00f3re rzyga\u0142y na mnie luksusem i perfekcj\u0105 pornograficznych zdj\u0119\u0107 z Photoshopa, wmawiaj\u0105c mi, \u017ce doskona\u0142e cia\u0142o i idealna sk\u00f3ra to moje marzenie na ka\u017cdy m\u00f3j dzie\u0144. Nie by\u0142em na propsie, na fejsie, na insta, na tubie takiej i owakiej, mia\u0142em wyjebane na dziary, wr\u00f3\u017cbit\u00f3w w telewizjach, na niuejd\u017cowskie czary-mary. Jad\u0142em czerwone mi\u0119so, nosi\u0142em d\u017cinsy, nie pali\u0142em szlug\u00f3w, nie zaci\u0105ga\u0142em w parabankach d\u0142ug\u00f3w, nie mia\u0142em jazd na bia\u0142ej \u0142\u0105ce, kartony mleka kupowa\u0142em w Biedronce. By\u0142em obok, z boku, na aucie. Mia\u0142em niemodne buty, czapki, gacie. Od zawsze nie cierpia\u0142em stada. Trudna rada, nie nadawa\u0142em si\u0119 na cz\u0142onka, zioma, kolesia, towarzysza, kamrata. Mierzi\u0142o mnie dostosowanie, unifikacja, ta ca\u0142a ludzka marmolada. Nie by\u0142em hiphopowy, nie by\u0142em hipsterowy, nie bra\u0142y mnie hasztagi, lubi\u0142em chodzi\u0107 nagi. Ciuchy by\u0142y mi zb\u0119dne, bo kr\u0119powa\u0142y ruchy. S\u0142ucha\u0142em Beethovena na zmian\u0119 z koncertami Bacha, nie pi\u0142em, nie pali\u0142em, nie bra\u0142em nigdy macha. O bo\u017ce, \u0142ooo\u0142, wszyscy si\u0119 wydziarali i wydzierali na fejsie. Dziewczyny si\u0119 wypina\u0142y, wydyma\u0142y, mia\u0142y gloniaste usta i tipsy, i szpilki, i apki, i doczepki, i sztuczne biusta. Ja mia\u0142em piegi, krosty, dwie blizny i zarost jak skalne porosty. Mia\u0142em te\u017c str\u0105ki, spacniaki i ko\u0142tuny, nie mia\u0142em niczego, co mie\u0107 powinienem. By\u0142em og\u00f3lnie strasznie bylejaki, nieidealny, dla wielu niejadalny. Wcale nie chcia\u0142em, nie mog\u0142em i nie gna\u0142em do wzorca, idea\u0142u, mi\u0119\u015bniaka, brodacza, si\u0142acza, wikinga, drwala, czy wydziaranego cwaniaka. Bo \u015bwiat oszala\u0142. By\u0142em o tym przekonany. By\u0142em uparty jak osio\u0142 i w\u00f3\u0142 w jednym ciele. A up\u00f3r m\u00f3j nie wi\u0119zi\u0142 mnie lecz wyzwala\u0142. Trwa\u0142em w nim w nieustannej kontrze i w rozterce, w d\u0105\u017ceniu ku sobie nieznanemu..<\/p>\n\n\n\n<p class=\"wp-block-paragraph\">Wszyscy latali do Egiptu, na Malediwy, na Teneryf\u0119. Wszyscy robili sweet focie i wrzucali na fejsa, insta i tweetowali. A ja w dupni mia\u0142em fejsy, malediwy, szarm el szejki, insty, srejsy i inne ohasztagowane pierdo\u0142y i transkontynentalne par avion rejsy. Ja mia\u0142em swoje podr\u00f3\u017ce w g\u0142\u0105b. Oni zaliczali Stany Zjednoczone dwa razy do roku i Nowe Jorki, a ja mia\u0142em tylko swoje odmienne stany \u015bwiadomo\u015bci, wycieczki ciekawskie, non profit i non stop. Wola\u0142em snu\u0107 si\u0119 Soln\u0105, Poln\u0105, przez Odolany i Z\u0105bkowsk\u0105. Wola\u0142em blizny Starej Pragi i tani od\u00f3r Powi\u015bla ni\u017c egzotyczne bzdety pe\u0142ne t\u0142ocznej i ordynarnej tandety. Gdzie\u015b mia\u0142em modne ciuchy, okulary modne, reklamy, modne smary do sk\u00f3ry i diety pude\u0142kowe. I w dupie lansy, sransy, stare rejbany i nowe vansy. Odporny by\u0142em na masthevy, mia\u0142em, co mia\u0142em, nie by\u0142em prawy ani lewy. By\u0142em wsobny, zupe\u0142nie osobny, sw\u00f3j, niemodny. Sam na sam ze sob\u0105 jak **uj. I by\u0142o mi \u017ale i dobrze zarazem. I fajnie, i nie do wytrzymania. Inaczej nie umia\u0142em. Nie chcia\u0142em. Widocznie tak by\u0107 musia\u0142o i tak si\u0119 dzia\u0142o. I wcale nie by\u0142o nudno! Wr\u0119cz przeciwnie! Trudno! We mnie wci\u0105\u017c buzowa\u0142o nowe\u2026<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Siedzia\u0142em naprzeciw \u015bciany, dok\u0142adnie na \u015brodku pustej sali, sali bez klamek, bez okien, bez koloru. Sali pustej a rozd\u0119tej niemi\u0142osiernie m\u0105 obecno\u015bci\u0105 po brzegi. Trwa\u0142em tam nieruchomo, ogarni\u0119ty stuporem strasznym, terminalnym, wsobnym. Trwa\u0142em nieruchomo, wpatrzony w konkretny punkt na \u015bcianie.<br \/>\n<br \/>\nTrwa\u0142em tak, jak my\u015bleli ci uczeni idioci w bia\u0142ych kitlach, dlatego \u017ce ogarn\u0105\u0142 mnie parali\u017cuj\u0105cy bezruch (nazywany przez nich po \u0142acinie tremens katatonicus). My\u015bleli, i\u017c tak znieruchomia\u0142em, bo \u017caden z mych mi\u0119\u015bni nie by\u0142 w stanie mn\u0105 poruszy\u0107! Jak\u017ce si\u0119 mylili! Trwa\u0142em nieruchomo, bo wszystkie moje mi\u0119\u015bnie by\u0142y napi\u0119te do granic mo\u017cliwo\u015bci. Wszystkie, dos\u0142ownie wszystkie, napr\u0119\u017cone niczym postronki utrzymywa\u0142y me cia\u0142o w stanie najwy\u017cszego alertu nie dlatego, \u017ce wszystko by\u0142o mi ju\u017c oboj\u0119tne.<br \/>\n<br \/>\nPrzeciwnie! Dlatego w\u0142a\u015bnie, i\u017c wszystko sta\u0142o si\u0119 tak istotne! A najwa\u017cniejszy by\u0142 punkt. Punkt na \u015bcianie naprzeciw mnie, jedyna ostoja porz\u0105dku w otaczaj\u0105cym mnie oceanie chaosu.<br \/>\nCo mnie tu doprowadzi\u0142o, jak tu dotar\u0142em, ja, m\u0142ody p\u0105k megapotentny, ja, cz\u0142owiecze szczeni\u0119? Ja, kt\u00f3ry got\u00f3w by\u0142em na wszystko i wszystko by\u0142o przede mn\u0105 na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki? Ros\u0142em, \u017cy\u0142em, t\u0119tni\u0142em, by rozwija\u0107 si\u0119 wszechpot\u0119\u017cnie, d\u0105\u017c\u0105c ku przeznaczeniu z impetem i zamaszy\u015bcie, nie\u015bwiadom jeszcze niczego. Nic nie zapowiada\u0142o tego co si\u0119 stanie, a co sprawi\u0142o, \u017ce siedzia\u0142em w\u0142a\u015bnie na niewygodnym jak \u015bwie\u017cy wyrzut sumienia taborecie oddzia\u0142u trzeciego, naszej wspania\u0142ej kliniki dla wariat\u00f3w.<\/p>\n","protected":false},"author":98,"featured_media":20154,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"colormag_page_container_layout":"default_layout","colormag_page_sidebar_layout":"default_layout","_jetpack_newsletter_access":"","_jetpack_dont_email_post_to_subs":false,"_jetpack_newsletter_tier_id":0,"_jetpack_memberships_contains_paywalled_content":false,"_jetpack_feature_clip_id":0,"_jetpack_memberships_contains_paid_content":false,"footnotes":"","jetpack_post_was_ever_published":false,"_links_to":"","_links_to_target":""},"categories":[64,250,47],"tags":[],"class_list":["post-20099","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-aktualnosci","category-opowiadanie","category-polecane"],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v28.1 - https:\/\/yoast.com\/product\/yoast-seo-wordpress\/ -->\n<title>Mucha - NOTABENE.WORLD<\/title>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/\" \/>\n<meta property=\"og:locale\" content=\"pl_PL\" \/>\n<meta property=\"og:type\" content=\"article\" \/>\n<meta property=\"og:title\" content=\"Mucha - NOTABENE.WORLD\" \/>\n<meta property=\"og:description\" content=\"Siedzia\u0142em naprzeciw \u015bciany, dok\u0142adnie na \u015brodku pustej sali, sali bez klamek, bez okien, bez koloru. Sali pustej a rozd\u0119tej niemi\u0142osiernie m\u0105 obecno\u015bci\u0105 po brzegi. Trwa\u0142em tam nieruchomo, ogarni\u0119ty stuporem strasznym, terminalnym, wsobnym. Trwa\u0142em nieruchomo, wpatrzony w konkretny punkt na \u015bcianie.  Trwa\u0142em tak, jak my\u015bleli ci uczeni idioci w bia\u0142ych kitlach, dlatego \u017ce ogarn\u0105\u0142 mnie parali\u017cuj\u0105cy bezruch (nazywany przez nich po \u0142acinie tremens katatonicus). My\u015bleli, i\u017c tak znieruchomia\u0142em, bo \u017caden z mych mi\u0119\u015bni nie by\u0142 w stanie mn\u0105 poruszy\u0107! Jak\u017ce si\u0119 mylili! Trwa\u0142em nieruchomo, bo wszystkie moje mi\u0119\u015bnie by\u0142y napi\u0119te do granic mo\u017cliwo\u015bci. Wszystkie, dos\u0142ownie wszystkie, napr\u0119\u017cone niczym postronki utrzymywa\u0142y me cia\u0142o w stanie najwy\u017cszego alertu nie dlatego, \u017ce wszystko by\u0142o mi ju\u017c oboj\u0119tne.  Przeciwnie! Dlatego w\u0142a\u015bnie, i\u017c wszystko sta\u0142o si\u0119 tak istotne! A najwa\u017cniejszy by\u0142 punkt. Punkt na \u015bcianie naprzeciw mnie, jedyna ostoja porz\u0105dku w otaczaj\u0105cym mnie oceanie chaosu. Co mnie tu doprowadzi\u0142o, jak tu dotar\u0142em, ja, m\u0142ody p\u0105k megapotentny, ja, cz\u0142owiecze szczeni\u0119? Ja, kt\u00f3ry got\u00f3w by\u0142em na wszystko i wszystko by\u0142o przede mn\u0105 na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki? Ros\u0142em, \u017cy\u0142em, t\u0119tni\u0142em, by rozwija\u0107 si\u0119 wszechpot\u0119\u017cnie, d\u0105\u017c\u0105c ku przeznaczeniu z impetem i zamaszy\u015bcie, nie\u015bwiadom jeszcze niczego. Nic nie zapowiada\u0142o tego co si\u0119 stanie, a co sprawi\u0142o, \u017ce siedzia\u0142em w\u0142a\u015bnie na niewygodnym jak \u015bwie\u017cy wyrzut sumienia taborecie oddzia\u0142u trzeciego, naszej wspania\u0142ej kliniki dla wariat\u00f3w.\" \/>\n<meta property=\"og:url\" content=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/\" \/>\n<meta property=\"og:site_name\" content=\"NOTABENE.WORLD\" \/>\n<meta property=\"article:publisher\" content=\"https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World\" \/>\n<meta property=\"article:published_time\" content=\"2026-07-26T03:09:47+00:00\" \/>\n<meta property=\"article:modified_time\" content=\"2026-07-26T08:25:27+00:00\" \/>\n<meta property=\"og:image\" content=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:width\" content=\"800\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:height\" content=\"445\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:type\" content=\"image\/jpeg\" \/>\n<meta name=\"author\" content=\"Emil Tokarczyk\" \/>\n<meta name=\"twitter:card\" content=\"summary_large_image\" \/>\n<meta name=\"twitter:label1\" content=\"Napisane przez\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data1\" content=\"Emil Tokarczyk\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:label2\" content=\"Szacowany czas czytania\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data2\" content=\"47 minut\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\\\/\\\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"Article\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#article\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/\"},\"author\":{\"name\":\"Emil Tokarczyk\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/4a2f6a8a29f1b6cdec6373a4e15451cc\"},\"headline\":\"Mucha\",\"datePublished\":\"2026-07-26T03:09:47+00:00\",\"dateModified\":\"2026-07-26T08:25:27+00:00\",\"mainEntityOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/\"},\"wordCount\":9475,\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2026\\\/07\\\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"articleSection\":[\"Aktualno\u015bci\",\"Opowiadanie\",\"Polecane\"],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/\",\"name\":\"Mucha - NOTABENE.WORLD\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#primaryimage\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2026\\\/07\\\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"datePublished\":\"2026-07-26T03:09:47+00:00\",\"dateModified\":\"2026-07-26T08:25:27+00:00\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/\"]}]},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#primaryimage\",\"url\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2026\\\/07\\\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2026\\\/07\\\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"width\":800,\"height\":445},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/mucha\\\/#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Home\",\"item\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\"},{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":2,\"name\":\"Mucha\"}]},{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#website\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\",\"name\":\"NOTABENE.WORLD\",\"description\":\"Przekaz. Warto\u015bci. Wsp\u00f3lnota.\",\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\"},\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":{\"@type\":\"PropertyValueSpecification\",\"valueRequired\":true,\"valueName\":\"search_term_string\"}}],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"Organization\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\",\"name\":\"NOTABENE.WORLD\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\",\"logo\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/01\\\/NB-club-start-www1.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/01\\\/NB-club-start-www1.jpg\",\"width\":1000,\"height\":839,\"caption\":\"NOTABENE.WORLD\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\"},\"sameAs\":[\"https:\\\/\\\/www.facebook.com\\\/Notabene.World\"]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/4a2f6a8a29f1b6cdec6373a4e15451cc\",\"name\":\"Emil Tokarczyk\",\"image\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/75a98a706ff1c349d08cf501cf24da0f21953d0b670be72ba682dc2711ed3db6?s=96&d=mm&r=g\",\"url\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/75a98a706ff1c349d08cf501cf24da0f21953d0b670be72ba682dc2711ed3db6?s=96&d=mm&r=g\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/75a98a706ff1c349d08cf501cf24da0f21953d0b670be72ba682dc2711ed3db6?s=96&d=mm&r=g\",\"caption\":\"Emil Tokarczyk\"},\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/author\\\/em-to\\\/\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Mucha - NOTABENE.WORLD","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/","og_locale":"pl_PL","og_type":"article","og_title":"Mucha - NOTABENE.WORLD","og_description":"Siedzia\u0142em naprzeciw \u015bciany, dok\u0142adnie na \u015brodku pustej sali, sali bez klamek, bez okien, bez koloru. Sali pustej a rozd\u0119tej niemi\u0142osiernie m\u0105 obecno\u015bci\u0105 po brzegi. Trwa\u0142em tam nieruchomo, ogarni\u0119ty stuporem strasznym, terminalnym, wsobnym. Trwa\u0142em nieruchomo, wpatrzony w konkretny punkt na \u015bcianie.  Trwa\u0142em tak, jak my\u015bleli ci uczeni idioci w bia\u0142ych kitlach, dlatego \u017ce ogarn\u0105\u0142 mnie parali\u017cuj\u0105cy bezruch (nazywany przez nich po \u0142acinie tremens katatonicus). My\u015bleli, i\u017c tak znieruchomia\u0142em, bo \u017caden z mych mi\u0119\u015bni nie by\u0142 w stanie mn\u0105 poruszy\u0107! Jak\u017ce si\u0119 mylili! Trwa\u0142em nieruchomo, bo wszystkie moje mi\u0119\u015bnie by\u0142y napi\u0119te do granic mo\u017cliwo\u015bci. Wszystkie, dos\u0142ownie wszystkie, napr\u0119\u017cone niczym postronki utrzymywa\u0142y me cia\u0142o w stanie najwy\u017cszego alertu nie dlatego, \u017ce wszystko by\u0142o mi ju\u017c oboj\u0119tne.  Przeciwnie! Dlatego w\u0142a\u015bnie, i\u017c wszystko sta\u0142o si\u0119 tak istotne! A najwa\u017cniejszy by\u0142 punkt. Punkt na \u015bcianie naprzeciw mnie, jedyna ostoja porz\u0105dku w otaczaj\u0105cym mnie oceanie chaosu. Co mnie tu doprowadzi\u0142o, jak tu dotar\u0142em, ja, m\u0142ody p\u0105k megapotentny, ja, cz\u0142owiecze szczeni\u0119? Ja, kt\u00f3ry got\u00f3w by\u0142em na wszystko i wszystko by\u0142o przede mn\u0105 na wyci\u0105gni\u0119cie r\u0119ki? Ros\u0142em, \u017cy\u0142em, t\u0119tni\u0142em, by rozwija\u0107 si\u0119 wszechpot\u0119\u017cnie, d\u0105\u017c\u0105c ku przeznaczeniu z impetem i zamaszy\u015bcie, nie\u015bwiadom jeszcze niczego. Nic nie zapowiada\u0142o tego co si\u0119 stanie, a co sprawi\u0142o, \u017ce siedzia\u0142em w\u0142a\u015bnie na niewygodnym jak \u015bwie\u017cy wyrzut sumienia taborecie oddzia\u0142u trzeciego, naszej wspania\u0142ej kliniki dla wariat\u00f3w.","og_url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/","og_site_name":"NOTABENE.WORLD","article_publisher":"https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World","article_published_time":"2026-07-26T03:09:47+00:00","article_modified_time":"2026-07-26T08:25:27+00:00","og_image":[{"width":800,"height":445,"url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg","type":"image\/jpeg"}],"author":"Emil Tokarczyk","twitter_card":"summary_large_image","twitter_misc":{"Napisane przez":"Emil Tokarczyk","Szacowany czas czytania":"47 minut"},"schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"Article","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#article","isPartOf":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/"},"author":{"name":"Emil Tokarczyk","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/person\/4a2f6a8a29f1b6cdec6373a4e15451cc"},"headline":"Mucha","datePublished":"2026-07-26T03:09:47+00:00","dateModified":"2026-07-26T08:25:27+00:00","mainEntityOfPage":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/"},"wordCount":9475,"publisher":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","articleSection":["Aktualno\u015bci","Opowiadanie","Polecane"],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/","name":"Mucha - NOTABENE.WORLD","isPartOf":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#primaryimage"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","datePublished":"2026-07-26T03:09:47+00:00","dateModified":"2026-07-26T08:25:27+00:00","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#breadcrumb"},"inLanguage":"pl-PL","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/"]}]},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#primaryimage","url":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","contentUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","width":800,"height":445},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/mucha\/#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Home","item":"https:\/\/notabene.world\/nb\/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"Mucha"}]},{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#website","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/","name":"NOTABENE.WORLD","description":"Przekaz. Warto\u015bci. Wsp\u00f3lnota.","publisher":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization"},"potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/notabene.world\/nb\/?s={search_term_string}"},"query-input":{"@type":"PropertyValueSpecification","valueRequired":true,"valueName":"search_term_string"}}],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"Organization","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization","name":"NOTABENE.WORLD","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/","logo":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/logo\/image\/","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/NB-club-start-www1.jpg","contentUrl":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/NB-club-start-www1.jpg","width":1000,"height":839,"caption":"NOTABENE.WORLD"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/logo\/image\/"},"sameAs":["https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World"]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/person\/4a2f6a8a29f1b6cdec6373a4e15451cc","name":"Emil Tokarczyk","image":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/75a98a706ff1c349d08cf501cf24da0f21953d0b670be72ba682dc2711ed3db6?s=96&d=mm&r=g","url":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/75a98a706ff1c349d08cf501cf24da0f21953d0b670be72ba682dc2711ed3db6?s=96&d=mm&r=g","contentUrl":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/75a98a706ff1c349d08cf501cf24da0f21953d0b670be72ba682dc2711ed3db6?s=96&d=mm&r=g","caption":"Emil Tokarczyk"},"url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/author\/em-to\/"}]}},"jetpack_featured_media_url":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2026\/07\/mucha2.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","jetpack_sharing_enabled":true,"jetpack_shortlink":"https:\/\/wp.me\/sdCobN-mucha","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/20099","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/users\/98"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=20099"}],"version-history":[{"count":5,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/20099\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":20159,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/20099\/revisions\/20159"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/media\/20154"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=20099"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=20099"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=20099"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}