{"id":2083,"date":"2022-02-01T19:04:00","date_gmt":"2022-02-01T18:04:00","guid":{"rendered":"https:\/\/notabene.world\/nb\/?p=2083"},"modified":"2023-11-18T10:38:04","modified_gmt":"2023-11-18T09:38:04","slug":"wesele","status":"publish","type":"post","link":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/","title":{"rendered":"Wesele"},"content":{"rendered":"\n<p class=\"has-drop-cap\">To by\u0142 rok 1943. Lato w pe\u0142ni, w ogrodach drzewa obsypane owocami, spokojne, ciche i dumne chyba z przydatno\u015bci, sta\u0142y nieporuszone w pal\u0105cym s\u0142o\u0144cu. Ta niedziela na wsi&nbsp; podobna by\u0142a do innych, kt\u00f3re ju\u017c przemin\u0119\u0142y i do tych, kt\u00f3re mia\u0142y nadej\u015b\u0107. Ludzie rano poszli do stoj\u0105cego na wzg\u00f3rzu ko\u015bcio\u0142a wys\u0142ucha\u0107 mszy; proboszcz, od wielu lat sprawuj\u0105cy t\u0119 funkcj\u0119, by\u0142 cz\u0142owiekiem otwartym, zna\u0142 wszystkich swoich parafian z imienia i nazwiska, po nabo\u017ce\u0144stwie wychodzi\u0142 przed ko\u015bci\u00f3\u0142, rozmawia\u0142 z lud\u017ami, pyta\u0142 o wydarzenia. Ludzie lubili go, szanowali, liczyli si\u0119 z jego zdaniem. W t\u0119 w\u0142a\u015bnie niedziel\u0119 powiedzia\u0142 kr\u00f3tkie, ale nader tre\u015bciwe kazanie, o zagro\u017ceniach, wynikaj\u0105cych z historii oraz o konieczno\u015bci kierowania si\u0119 sumieniem i o obowi\u0105zkach wobec bli\u017aniego: \u00abjedni drugich brzemiona no\u015bcie\u00bb. Na koniec mszy pob\u0142ogos\u0142awi\u0142 i odes\u0142a\u0142 zgromadzonych do domu: <em>Ite<\/em> <em>missa<\/em> <em>est<\/em>. Siedz\u0105cy przy organach na ch\u00f3rze pan Franciszek, organista wytrawny, przyby\u0142y z pozna\u0144skiego po akcji wysiedle\u0144czej, cz\u0119sto gra\u0142 arcydzie\u0142a muzyki klasycznej. Teraz w\u0142\u0105czy\u0142 tremolo i pianissimo organy skar\u017cy\u0142y si\u0119, \u0142ka\u0142y, gdy ludzie wychodzili z ko\u015bcio\u0142a. \u015acie\u017ckami polnymi, przez las schodzili w d\u00f3\u0142 do wsi Czarn\u00f3w, Malik\u00f3w, do Cegielni, na Biesak.<\/p>\n\n\n\n<p>Ludzie m\u00f3wili mi\u0119dzy sob\u0105, \u017ce w Czarnowie i na Malikowie, w ka\u017cdym domu by\u0142 arsena\u0142 i gdyby tylko z papierosa spad\u0142a iskra, wszystko posz\u0142oby w powietrze. Nie by\u0142o chyba we wsi cz\u0142owieka, kt\u00f3ry by nie nale\u017ca\u0142 do konspiracji lub nie&nbsp; wsp\u00f3\u0142pracowa\u0142 z \u201ej\u0119drusiami\u201d czyli partyzantami, kt\u00f3rych legenda ros\u0142a z dnia na dzie\u0144, z tygodnia na tydzie\u0144. M\u00f3wiono te\u017c, \u017ce zdarza\u0142o si\u0119 niekt\u00f3rym owym \u201ej\u0119drusiom\u201d dzia\u0142a\u0107 na w\u0142asn\u0105 r\u0119k\u0119, a to zabrali komu\u015b pieni\u0105dze, a to przyw\u0142aszczyli sobie cudze mienie, ale tak\u017ce opowiadano, \u017ce napadali na przeje\u017cd\u017caj\u0105ce poci\u0105gi towarowe i zabierali \u017cywno\u015b\u0107, odzie\u017c, r\u00f3\u017cne sprz\u0119ty, a potem sprzedawali we wsi na w\u00f3dk\u0119, i za w\u00f3dk\u0119. Tak opowiadano, a ile w tym by\u0142o prawdy, trudno dzi\u015b dociec. A mo\u017ce lepiej nie docieka\u0107?<\/p>\n\n\n\n<p>Jedna tylko plotka o nich potwierdza\u0142a si\u0119, \u017ce mieli du\u017co r\u00f3\u017cnego rodzaju broni: pistolety kr\u00f3tkie i d\u0142ugie, \u201etomsony\u201d i \u201eempiki\u201d, granaty i amunicj\u0119&#8230; Wie\u015b siedzia\u0142a na arsenale, na cykaj\u0105cej bombie, kt\u00f3ra w ka\u017cdej chwili mog\u0142a detonowa\u0107, odsy\u0142aj\u0105c ludzi na \u0142ono Abrahama. Jednak przy zachowaniu ostro\u017cno\u015bci nic z\u0142ego jeszcze si\u0119 nie wydarzy\u0142o,&nbsp; nie dosz\u0142o do katastrofy. Niemcy pojawiali si\u0119 we wsi rzadko, jakby czuli ukryte niebezpiecze\u0144stwo. Trudno dzi\u015b uwierzy\u0107, \u017ce tyle broni by\u0142o w r\u0119kach podbitego narodu, kt\u00f3ry nie podda\u0142 si\u0119 presji gr\u00f3\u017ab i ostrze\u017ce\u0144 g\u0142oszonych przez okupanta, nawet wyroki \u015bmierci i egzekucje, wykonywane publicznie i masowo, nie odstrasza\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>Ci\u0105gle dochodzi\u0142y wie\u015bci, \u017ce zastrzelono Niemca, rozbrojono wartownik\u00f3w na stacji kolejowej, wymierzono kar\u0119 ch\u0142osty szpiclowi, ogolono g\u0142ow\u0119 dziewczynie zadaj\u0105cej si\u0119 z&nbsp; Niemcami. Nie ulega\u0142o w\u0105tpliwo\u015bci, \u017ce kto\u015b ze wsi kolaborowa\u0142, donosi\u0142, sypa\u0142, bo pojawiali si\u0119 od czasu do czasu \u017candarmi, wpadali do kt\u00f3rego\u015b domu, wyprowadzali m\u0119\u017cczyzn i zabierali do miasta. Potem przychodzi\u0142a wiadomo\u015b\u0107 z obozu, albo zawiadomienie, \u017ce w czasie ucieczki zosta\u0142 ten i \u00f3w zastrzelony. Nie by\u0142o jeszcze najazdu na ca\u0142\u0105 wie\u015b. Od czasu zakwaterowania w domach \u017co\u0142nierzy \u201ewermachtu\u201d, \u017candarmi nie zjawiali si\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Podejrzenia pada\u0142y na r\u00f3\u017cnych, ale dowod\u00f3w nie by\u0142o\u2026 Czasem odnosi\u0142o si\u0119 wra\u017cenie, \u017ce to Niemcy bali si\u0119 Polak\u00f3w, rzadko pojawiali si\u0119 pojedynczo, nie chodzili do lasu. Tylko ob\u0142awa, je\u015bli si\u0119 zdarzy\u0142a, dociera\u0142a do ka\u017cdego k\u0105ta. Ci\u0105gle pilnie obserwowano tych, na kt\u00f3rych by\u0142y podejrzenia, ale nic si\u0119 nie zmienia\u0142o we wsi. Stacjonuj\u0105cy Niemcy wro\u015bli w \u015brodowisko, nawet zaprzyja\u017anili si\u0119 ze swoim gospodarzami, nie dr\u0119czyli, nie wymagali nadzwyczajno\u015bci; nierzadko przynosili jaki\u015b prowiant, a potem siadali razem z domownikami do sto\u0142u i spo\u017cywali wsp\u00f3lnie posi\u0142ek.<\/p>\n\n\n\n<p>Ot\u00f3\u017c jeden z tych w\u0142a\u015bnie okupacyjnych heros\u00f3w, znany wszystkim z zawadiactwa i nieograniczonej odwagi, dlatego nosi\u0142 pseudonim \u201eKmicic\u201d albo \u201eOrdon\u201d, postanowi\u0142 o\u017ceni\u0107 si\u0119 z dziewczyn\u0105 du\u017cej urody, atrakcyjn\u0105, kt\u00f3ra go nie chcia\u0142a, a ten, kt\u00f3rego ona chcia\u0142a, to zn\u00f3w jej nie chcia\u0142. Baby, kt\u00f3re zawsze wszystko wiedz\u0105 \u2013 i wiedz\u0105 najlepiej &#8211; szepta\u0142y mi\u0119dzy sob\u0105, \u017ce Mary\u015bka, kt\u00f3rej niejeden ju\u017c pr\u00f3bowa\u0142, wychodzi za Jasia Perlaka, aby zrobi\u0107 na z\u0142o\u015b\u0107 temu drugiemu, kt\u00f3ry jej nie chcia\u0142. Zreszt\u0105 nie mia\u0142a ona najlepszej opinii we wsi, ale to chyba z zazdro\u015bci, starsze od niej, wiejskie kumochy, nie dor\u00f3wnuj\u0105ce jej urod\u0105, opowiada\u0142y, \u017ce cz\u0119sto spa\u0142a w kopce siana, bo w nocy przychodzili do niej ch\u0142opcy i mog\u0142a si\u0119 gzi\u0107, ile tylko chcia\u0142a. Mary\u015bka niewiele sobie robi\u0142a z tego babskiego gadania, chodzi\u0142a godnie, patrzy\u0142a ludziom w oczy, \u015bmia\u0142a si\u0119 z byle czego, beztroska, jakby nie\u015bwiadoma zagro\u017cenia. Zawsze wystrojona barwnie, w sznury korali na bia\u0142ej \u0142ab\u0119dziej szyi, nosi\u0142a modne wtedy kolorowe apaszki; a zim\u0105 nosi\u0142a zgrabny ko\u017cuszek, mufk\u0119 zamiast r\u0119kawiczek, z mi\u0119kkiej sk\u00f3ry buty z cholewami, bardzo modne, zwane oficerkami. &nbsp;<\/p>\n\n\n\n<p>Perlak Jasiu, odwa\u017cny i przystojny \u201ej\u0119dru\u015b\u201d, kt\u00f3ry sam rozbroi\u0142 posterunek kolejowy, zabra\u0142 bro\u0144, a \u201ebanszuc\u00f3w\u201d rozebra\u0142 do gaci, zwi\u0105za\u0142, zakneblowa\u0142 \u2013 by\u0142o ich trzech \u2013 wsadzi\u0142 do przeje\u017cd\u017caj\u0105cego poci\u0105gu i pojechali w nieznane. Tylko dzi\u0119ki temu, \u017ce jeden z nich jako\u015b wyplu\u0142 szmaciany knebel, zacz\u0105\u0142 wzywa\u0107 ratunku, na jednej z kolejnych stacji, pi\u0119\u0107dziesi\u0105t kilometr\u00f3w dalej, przyszli podobni \u201ebanszuce\u201d i rozwi\u0105zali wszystkich, ubrali i odstawili na miejsce. Ten w\u0142a\u015bnie Perlak Jasiu, kt\u00f3rego nie chcia\u0142a Mary\u015bka \u2013 jak m\u00f3wi\u0142y baby \u2013 postanowi\u0142 o\u017ceni\u0107 si\u0119 w\u0142a\u015bnie z ni\u0105.<\/p>\n\n\n\n<p>Rzeczywi\u015bcie razi\u0142a nadmiern\u0105 urod\u0105. Mia\u0142a z\u0142ociste, podobne do pszennej s\u0142omy, w\u0142osy, zaplecione w gruby warkocz, twarz g\u0142adziutk\u0105, rumian\u0105 \u2013 jak m\u00f3wi\u0142y wiejskie plotkarki \u2013 krew z mlekiem, oczy niebieskie w ciemnej oprawie, figurka zgrabna przyci\u0105ga\u0142a oczy bab i ch\u0142op\u00f3w, starych i m\u0142odych, bez wyj\u0105tku. Zdarzy\u0142o si\u0119 nawet, \u017ce wpad\u0142a w oko jakiemu\u015b niemieckiemu oficerowi, kt\u00f3ry sta\u0142 na kwaterze u s\u0105siada, robi\u0142 wyra\u017ane podchody, przynosi\u0142 wyszukane na ten czas: perfumy francuskie, pachn\u0105ce myde\u0142ka, jakie\u015b szmatki, kt\u00f3re dla Polak\u00f3w ani na co dzie\u0144, ani od \u015bwi\u0119ta by\u0142y nieosi\u0105galne. Nie skusi\u0142 jej,&nbsp; odrzuci\u0142a szwaba. Przez ten gest Mary\u015bka zyska\u0142a takie powa\u017canie we wsi, \u017ce nawet najwi\u0119ksze z\u0142o\u015bnice zaprzesta\u0142y o niej m\u00f3wi\u0107, bo \u017ale m\u00f3wi\u0107 nie wypada\u0142o, a dobrze nie chcia\u0142y.<\/p>\n\n\n\n<p>Teraz ju\u017c nie dziwili si\u0119, \u017ce nie chcia\u0142a Ja\u015bka, skoro mia\u0142a odwag\u0119 przegoni\u0107 Niemca. Co \u015bwiatlejsze dewotki, kt\u00f3re uko\u0144czy\u0142y trzy klasy szko\u0142y powszechnej i uchodzi\u0142y za \u015bwiat\u0142e, zacz\u0119\u0142y o niej m\u00f3wi\u0107: \u201eWanda, co nie chcia\u0142a Niemca\u201d. Gadali te\u017c i zastanawiali si\u0119 nad tym, jak i czym ostatecznie Jasiek przekona\u0142 do siebie Mary\u015bk\u0119, ale nic pewnego nie by\u0142o wiadomo, wi\u0119c tylko ros\u0142y plotki i domys\u0142y, \u017ce da\u0142 jaki\u015b bogaty prezent, \u017ce jej zagrozi\u0142, \u017ce rodzice zmusili c\u00f3rk\u0119 i takie tam jeszcze&#8230; Jak by\u0142o, tak by\u0142o, panna si\u0119 zgodzi\u0142a, poszli do proboszcza, dali na zapowiedzi i po trzech niedzielach wypad\u0142 termin \u015blubu.<\/p>\n\n\n\n<p>By\u0142 zwyczaj zawierania zwi\u0105zku ma\u0142\u017ce\u0144skiego w czasie sumy, czyli uroczystej mszy, celebrowanej w po\u0142udnie. Mary\u015bka i Jasiu w t\u0119 w\u0142a\u015bnie pogodn\u0105 niedziel\u0119 przyjechali do ko\u015bcio\u0142a pi\u0119kn\u0105 bryczk\u0105, zaprz\u0119\u017con\u0105 w par\u0119 dorodnych siwk\u00f3w, ustrojonych we wst\u0105\u017cki, kokardy, ga\u0142\u0105zki i kwiatki; chom\u0105ta, nabijane z\u0142otymi \u0107wiekami, blaszkami, l\u015bni\u0142y w s\u0142o\u0144cu, a\u017c razi\u0142o w oczy. Powo\u017c\u0105cy stangret, Witek, ubrany od\u015bwi\u0119tnie, te\u017c przystojny, m\u00f3g\u0142 nawet zast\u0105pi\u0107 pana m\u0142odego, ale siedzia\u0142 na ko\u017ale trzymaj\u0105c w jednej r\u0119ce bat, strojny w kolorowe pompony, w drugiej lejce. Wida\u0107 by\u0142o po minie, \u017ce czuje si\u0119 pewnie, \u017ce takie powo\u017cenie nie stanowi dla niego tajemnicy. Teraz podjecha\u0142 pod sam\u0105 bram\u0119 ko\u015bcio\u0142a, najpierw Jasio zgrabnie zeskoczy\u0142 na ziemi\u0119, a nast\u0119pnie poda\u0142 Mary\u015bce r\u0119k\u0119, a ona, postawiwszy jedn\u0105 nog\u0119 na stopniu, zeskoczy\u0142a na ziemi\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy m\u0142odzi wchodzili do ko\u015bcio\u0142a, wiod\u0105c za sob\u0105 korow\u00f3d druhen i dru\u017cb\u00f3w, organy gra\u0142y sm\u0119tnie, lirycznie tak, \u017ce odnosi\u0142o si\u0119 wra\u017cenie wielkiego \u017calu, albo nawet \u0142kania, a kiedy ju\u017c weszli do nawy g\u0142\u00f3wnej organista nacisn\u0105\u0142 fortissimo, a umia\u0142 gra\u0107 od serca i do serca, zna\u0142 wiele klasycznych utwor\u00f3w, Bacha, Bethovena, Mozarta, H\u00e4ndla. Przyby\u0142 tu z pozna\u0144skiego, gdzie jeszcze przed wojn\u0105 dyrygowa\u0142 du\u017c\u0105 orkiestr\u0105, wi\u0119c w tym ko\u015bciele, maj\u0105c do dyspozycji niez\u0142e organy, dawa\u0142 czasem prawdziwe koncerty, \u017ce &nbsp;ludzie niech\u0119tnie wychodzili z ko\u015bcio\u0142a. M\u00f3wiono te\u017c, \u017ce organista przyjmuje jakich\u015b nieznajomych, co to nie wiadomo sk\u0105d i po co tu si\u0119 zjawiali. Proboszcz chyba co\u015b wiedzia\u0142, bo cz\u0119sto wieczorami organista przesiadywa\u0142 na plebanii, a niekt\u00f3rych z tych go\u015bci tak\u017ce podejmowa\u0142 u siebie. Nawet przeb\u0105kiwali ludzie, \u017ce to s\u0105 skoczki z Anglii, ale zn\u00f3w sz\u0142a fama, kt\u00f3rej nikt nie sprawdza\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105dz, okryty kap\u0105 w z\u0142ote hafty, ju\u017c czeka\u0142 na nich przy o\u0142tarzu. Orszak weselny posuwa\u0142 si\u0119 przez \u015brodek ko\u015bcio\u0142a, wy\u0142o\u017cony na t\u0119 okoliczno\u015b\u0107 czerwonym dywanem, powoli, dostojnie, z wielk\u0105 powag\u0105. Przed o\u0142tarzem przygotowane by\u0142y dwa kl\u0119czniki, nakryte tak\u017ce czerwonym aksamitem, a pod kolana nowo\u017ce\u0144c\u00f3w ko\u015bcielny pod\u0142o\u017cy\u0142 at\u0142asowe poduszki. Oni podeszli majestatycznie do samego o\u0142tarza, zatrzymali si\u0119. Starszy dru\u017cba, kt\u00f3ry do tej pory prowadzi\u0142 pann\u0119 m\u0142od\u0105, pi\u0119kn\u0105, a teraz jej urod\u0119 wzmacnia\u0142y jeszcze przenikaj\u0105ce przez wielobarwne witra\u017ce promienie po\u0142udniowego s\u0142o\u0144ca, l\u015bni\u0142y na misternie ufryzowanych w\u0142osach, przykrytych bia\u0142ym wiankiem\u2026 Baby, kt\u00f3re du\u017co wiedzia\u0142y, czasem nawet wi\u0119cej ni\u017c trzeba, patrz\u0105c na bia\u0142\u0105 sukni\u0119, mocno podkre\u015blaj\u0105c\u0105 kszta\u0142tno\u015b\u0107 figury panny m\u0142odej, na bia\u0142y wianek, &nbsp;pomrukiwa\u0142y zgorszone: powinna mie\u0107 sierp na g\u0142owie, nie wianek. Przecie ona ju\u017c zapomnia\u0142a, \u017ce mia\u0142a wianek. Ale kt\u00f3ra to dzi\u015b dba o zachowanie wianka do \u015blubu. Ka\u017cdej si\u0119 ckni do ch\u0142opa \u201echo\u0107 o jednym oku, byle tego roku\u201d;&nbsp; wszyscy jednak wiedzieli, \u017ce oko niewiele tu znaczy, a czasem nawet lepiej nie widzie\u0107&#8230; Na szcz\u0119\u015bcie Jasiu by\u0142 urodziwy i panny wpatrywa\u0142y si\u0119 w niego, zazdroszcz\u0105c Mary\u015bce&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Teraz w\u0142a\u015bnie starszy dru\u017cba pu\u015bci\u0142 rami\u0119 Mary\u015bki, cofn\u0105\u0142 si\u0119, a jego miejsce zaj\u0105\u0142 Jasiek, pan m\u0142ody, strojny w elegancki, ze smakiem uszyty garnitur, wykrochmalon\u0105 bia\u0142a koszul\u0119, w kieszonce mia\u0142 zatkni\u0119ty kwiatek, na d\u0142oniach bia\u0142e r\u0119kawiczki. Dziewczynom oczy wychodzi\u0142y z orbit i wida\u0107 by\u0142o, \u017ce ka\u017cda ch\u0119tnie zast\u0105pi\u0142aby Mary\u015bk\u0119 przy jego boku. Te same baby szepta\u0142y: \u201ewystroi\u0142 si\u0119 jak dziedzic&#8230; ma\u0142o to nakrod na kolei, we dworze&#8230;\u201d Te same dewotki, bezlito\u015bnie obmawiaj\u0105c m\u0142odych, trzyma\u0142y w r\u0119kach r\u00f3\u017ca\u0144ce i przesuwa\u0142y palcami paciorki, a bezz\u0119bnymi ustami sepleni\u0142y zdrowa\u015bki\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Ceremonia za\u015blubin odby\u0142a si\u0119 szybko, na pytania ksi\u0119dza oboje odpowiadali bez zaj\u0105knienia, \u017ce chc\u0105 si\u0119 pobra\u0107, \u017ce maj\u0105 dobr\u0105 wol\u0119, \u017ce przyrzekaj\u0105 sobie mi\u0142o\u015b\u0107 a\u017c do \u015bmierci, i \u017ce maj\u0105 zamiar mie\u0107 i wychowa\u0107 dzieci po Bo\u017cemu; ksi\u0105dz w\u0142o\u017cy\u0142 im na palce obr\u0105czki, podali sobie r\u0119ce, celebrans zwi\u0105za\u0142 je symbolicznie stu\u0142\u0105, pob\u0142ogos\u0142awi\u0142 wypowiadaj\u0105c formu\u0142\u0119: \u201ema\u0142\u017ce\u0144stwo, kt\u00f3re\u015bcie mi\u0119dzy sob\u0105 zawarli ja powag\u0105 Ko\u015bcio\u0142a katolickiego potwierdzam i b\u0142ogos\u0142awi\u0119 w imi\u0119 Ojca, i Syna, i Ducha \u015awi\u0119tego\u201d \u2013 wszyscy prze\u017cegnali si\u0119, m\u0142odzi tak\u017ce i odeszli sprzed o\u0142tarza do kl\u0119cznik\u00f3w, a organista w tym czasie gra\u0142&nbsp; hymn do Ducha \u015awi\u0119tego: <em>Veni<\/em> <em>Creator<\/em>&#8230;<em>. <\/em>Ale jak zagra\u0142! Wydawa\u0142o si\u0119, \u017ce Duch \u015awi\u0119ty nie ma wyj\u015bcia i przyb\u0119dzie wzywany tak natarczywie i pi\u0119knie; celebrans &#8211; przy pomocy ko\u015bcielnego \u2013 zdj\u0105\u0142 ci\u0119\u017ck\u0105 z\u0142ot\u0105 kap\u0119, w\u0142o\u017cy\u0142 ornat, haftowany w z\u0142ote i czerwone r\u00f3\u017ce, zielone listki i br\u0105zowe kolce, a po bokach takie\u017c ki\u015bcie gron winnych, zdobne w zielone li\u015bcie, po\u015brodku, na plecach ornatu, by\u0142 pas od szyi do samego do\u0142u, przeci\u0119ty podobnym na wysoko\u015bci ramion, w ten spos\u00f3b powsta\u0142 krzy\u017c. W z\u0142\u0105czeniu pionowego i poziomego pasa by\u0142o ko\u0142o, a w \u015brodku z\u0142ote litery: \u201eIHS\u201d, wyhaftowane w misterne zawijasy, przypominaj\u0105ce pismo gotyckie.<\/p>\n\n\n\n<p>Rozpocz\u0119\u0142a si\u0119 suma. Organista gra\u0142, ksi\u0105dz u stopni o\u0142tarza rozpocz\u0105\u0142 ministrantur\u0119: <em>introibo<\/em> <em>ad<\/em> <em>altare<\/em> <em>Dei<\/em>&#8230; Ministranci wyrecytowali odpowied\u017a: &#8230; <em>qui<\/em> <em>letificat<\/em> <em>iuventutem<\/em> <em>meam<\/em>&#8230; Potem <em>oremus, <\/em>&nbsp;za\u015bpiewa\u0142 niezwykle zawi\u0142\u0105 melodi\u0119 prefacji, a poniewa\u017c mia\u0142 czysty i mocny g\u0142os, wszystkim si\u0119 to podoba\u0142o. Po sko\u0144czeniu mszy \u015bwi\u0119tej ksi\u0105dz poszed\u0142 z ministrantami do zakrystii, m\u0142odzi jeszcze pozostali na kl\u0119cznikach, potem przeszli do bocznego o\u0142tarza z obrazem Matki Boskiej Cz\u0119stochowskiej, chwil\u0119 kl\u0119czeli, a kiedy by\u0142o ju\u017c po \u015blubie z ch\u00f3ru pop\u0142yn\u0105\u0142 triumfalny&nbsp; <em>Marsza<\/em> <em>weselny<\/em> Mendelssohna. W kruchcie sta\u0142 t\u0142um gotowy do sk\u0142adania \u017cycze\u0144&#8230; W kolejce sta\u0142y r\u00f3wnie\u017c te pobo\u017cne niewiasty, kt\u00f3re tak sromotnie oplotkowa\u0142y nowo\u017ce\u0144c\u00f3w, a teraz dopcha\u0142y si\u0119 do nich i \u017cyczy\u0142y zdrowia, szcz\u0119\u015bcia, pomy\u015blno\u015bci, m\u0105drych dzieci, co by urod\u0105 dor\u00f3wnywa\u0142y rodzicom&#8230; To sk\u0142adanie \u017cycze\u0144 trwa\u0142o jaki\u015b czas, a kiedy ju\u017c odeszli, kieruj\u0105c si\u0119 ku wyj\u015bciu z ko\u015bcio\u0142a, na posadzce wala\u0142y si\u0119 ziarna owsa i jakie\u015b monety\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Przed ko\u015bcio\u0142em sta\u0142y strojne wozy, zaprz\u0119\u017cone w dorodne konie, ale na pocz\u0105tku tego peletonu sta\u0142a bryczka, z mi\u0119kkimi siedzeniami. Jak tylko m\u0142odzi wsiedli do bryczki, wo\u017anica fantazyjnie strzeli\u0142 z bata nad g\u0142owami koni, a te ile si\u0142 ruszy\u0142y z kopyta&#8230; Utworzy\u0142 si\u0119 korow\u00f3d zaprz\u0119g\u00f3w, wype\u0142nionych weselnikami, graj\u0105cymi i \u015bpiewaj\u0105cymi r\u00f3\u017cne przy\u015bpiewki. Te dewotki, zaczerwienione z podniecenia, wykrzykiwa\u0142y. Niejednej pewnie przypomnia\u0142y si\u0119 r\u00f3\u017cne mi\u0142e chwile z m\u0142odo\u015bci, wi\u0119c teraz reminiscencje tych prze\u017cy\u0107 ukrywa\u0142y w przy\u015bpiewkach. Zacz\u0119\u0142y<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Oj, policz se Marysiu, a ile dziur na dachu,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Oj, tyle b\u0119dziesz mia\u0142a, a pierwszy nocy strachu&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Ale zaraz kt\u00f3ra\u015b nie wytrzyma\u0142a i warkn\u0119\u0142a, \u201edlo ni to ju\u017c \u017coden strach\u201d, inne j\u0105 jednak przygasi\u0142y pytaj\u0105c: \u201ea co, by\u0142a\u015b przy tym?\u201d I rykn\u0119\u0142y wszystkie \u015bmiechem. Najm\u0142odsza w\u015br\u00f3d tych starych ciotek, wujenek, stryjenek popatrzy\u0142a nostalgicznie na Pann\u0119 M\u0142od\u0105 i powiedzia\u0142a: \u201em\u00f3wta, co chceta, ale ona jest naprawd\u0119 \u0142adno i gdybym by\u0142a ch\u0142opem, to bym si\u0119 w ni zakocha\u0142a\u201d. Inne popatrzy\u0142y na ni\u0105 zezem, a jedna nawet stwierdzi\u0142a, \u017ce \u0142adniejsze widzia\u0142a\u2026 \u201eA gdzie\u017c to widzieli\u015bcie \u0142adniejsze\u201d \u2013 pyta\u0142y jedna przez drug\u0105\u2026 \u201eFranciszkowo my\u015bl\u0105 o swoi krowie, nie o dziewczynie\u201d \u2013 powiedzia\u0142a ta najm\u0142odsza. Znowu rozleg\u0142 si\u0119 gromki \u015bmiech. Kt\u00f3ra\u015b za\u015bpiewa\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Oj staro baba by\u0142a z\u0119by mia\u0142a pnioki,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Ale dawa\u0142a ch\u0119tnie, lota\u0142y ch\u0142opoki.<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Ta najbardziej zgry\u017aliwa, co mia\u0142a wszystko i wszystkim za z\u0142e, jakby si\u0119 zas\u0119pi\u0142a, rozejrza\u0142a si\u0119 doko\u0142a. Spostrzeg\u0142szy, \u017ce to ta najm\u0142odsza, wida\u0107 nie lubi\u0142a tej starej, powiedzia\u0142a: \u201eto chyba nie do wos, co\u015bcie si\u0119 tak zas\u0119pili\u201d. A ty se mn\u0105 z\u0119b\u00f3w nie wycieroj, bo ci si\u0119 popsuj\u0105 \u2013 odwarkn\u0119\u0142a.&nbsp; Kiedy baby w bryczce tak sobie&nbsp; przygadywa\u0142y z\u0142o\u015bliwie, u m\u0142odych by\u0142o weso\u0142o, bo na przy\u015bpiewk\u0119 o pierwszej nocy m\u0142ody zareagowa\u0142 natychmiast. Najpierw w bryczce rozleg\u0142 si\u0119 g\u0142o\u015bny, perlisty \u015bmiech Marysi, ale zaraz przycich\u0142, bo m\u0142ody \u017conko\u015b, s\u0142ysz\u0105c przy\u015bpiewk\u0119, nie wytrzyma\u0142 i wpi\u0142 si\u0119 niespodziewanie dla m\u0142odej w jej usta. Rozleg\u0142y si\u0119 rz\u0119siste oklaski weselnik\u00f3w, \u015bwisn\u0119\u0142y baty nad grzbietami ko\u0144skimi; te zastrzyg\u0142y uszami, zabrz\u0119cza\u0142y r\u00f3\u017cne blaszki, dzwoneczki przy uprz\u0119\u017cy i konie posz\u0142y w galop, z drogi podni\u00f3s\u0142 si\u0119 kurz&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Nagle, nie wiadomo sk\u0105d, rozleg\u0142o si\u0119 krakanie wrony, siedz\u0105cej w li\u015bciach przydro\u017cnego drzewa. Nikt nie us\u0142ysza\u0142 tego z\u0142owrogiego krakanie, tylko owe dewotki, kt\u00f3re popatrzywszy do g\u00f3ry, zobaczy\u0142y na drzewie czarne ptaszysko, na chwil\u0119 zamilk\u0142y, popatrzy\u0142y wymownie na siebie, a jedna odezwa\u0142a si\u0119 nieswoim g\u0142osem: \u201emo\u017ce by\u0107 nieszcz\u0119\u015bcie\u201d, lecz pozosta\u0142e ofukn\u0119\u0142y j\u0105 i zacz\u0119\u0142y \u015bpiewa\u0107:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Oj, spodoba\u0142y mi si\u0119, a u Marysi cysie,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Oj, oczka i si\u0119 \u015bmiej\u0105, a ca\u0142owa\u0142aby si\u0119&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Znowu z bryczki rozleg\u0142 si\u0119 perlisty \u015bmiech i polecia\u0142y ci\u0119te s\u0142owa przy\u015bpiewki:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; &nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Oj, stare baby, stare, wi\u0119c zazdroszcz\u0105 m\u0142ody,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; W\u00f3dki pi\u0107 nie mog\u0105, a nie chc\u0105 pi\u0107 wody<\/em>&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>Baby nie zosta\u0142y d\u0142u\u017cne i odpali\u0142y:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Marysiu, Marysiu, nie chwol si\u0119 urod\u0105,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Uroda przeminie, pop\u0142ynie za wod\u0105&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Za wod\u0105 pop\u0142ynie ta twoja uroda,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Ludziska zapomn\u0105, \u017ce\u015b ty by\u0142a m\u0142oda&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Pilnuj se Marysi, Jasiu urodziwy,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Bo na tak\u0105 pann\u0119 ka\u017cdy ch\u0142opok chciwy<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Panna nie od tego, aby ch\u0142opcom da\u0142a,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Czego nie uby\u0142o, jak dot\u0105d dawa\u0142a&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Starsza druhna ze swym dru\u017cb\u0105 jechali razem z m\u0142odymi. Us\u0142yszawszy przy\u015bpiewk\u0119 odpowiedzia\u0142a:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Kare kunie, kare, jeszcze si\u0119 karuj\u0105,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Stare baby, stare, jeszcze si\u0119 maluj\u0105&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Nic wom nie pomo\u017ce szuwaks i bielid\u0142o,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Kto by wos chcio\u0142 teroz, kiedy wszystko zbrzyd\u0142o<\/em>&#8230;<\/p>\n\n\n\n<p>I tak sobie przy\u015bpiewywa\u0142y, przekomarzaj\u0105c si\u0119 z\u0142o\u015bliwie, dobieraj\u0105c s\u0142owa na poczekaniu. Nie zauwa\u017cyli nawet, \u017ce doje\u017cd\u017caj\u0105 do domu weselnego, gdzie na obszernym ganku stali rodzice obojga m\u0142odych z chlebem i sol\u0105 oraz butelk\u0105 w\u00f3dki. Podjechawszy pod ganek m\u0142odzi wysiedli z bryczki, weszli na ganek, przykl\u0119kli przed rodzicami, odebrali bochen chleba i s\u00f3l, a ojciec Mary\u015bki nalewa\u0142 do szklanek gorza\u0142k\u0119 i podawa\u0142 ka\u017cdemu do r\u0105k. Go\u015bcie nie wymawiali si\u0119, brali po kolei ka\u017cdy, tak kobiety jak i m\u0119\u017cczy\u017ani; kiedy ju\u017c wszyscy mieli pocz\u0119stunek w r\u0119ce, kto\u015b z go\u015bci krzykn\u0105\u0142: za pomy\u015blno\u015b\u0107 m\u0142odej pary! Unie\u015bli szklanki nad g\u0142owy, a potem wypili do dna, niekt\u00f3rzy lekko si\u0119 skrzywili, wytarli mankietem r\u0119kawa usta; tylko baby zbi\u0142y si\u0119 w gromadk\u0119, jak stare kwoki i zacz\u0119\u0142y wy\u015bpiewywa\u0107 na inn\u0105 ju\u017c melodi\u0119:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Lecio\u0142 Ja\u015b przez pole, Marysia przez proso,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Rosa by\u0142a du\u017co \u2013 uni biegli boso!<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Nogi im przemok\u0142y, ubrania sflogali,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Jak si\u0119 zoboczyli, to si\u0119 pokochali&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Ni st\u0105d, ni zow\u0105d rozleg\u0142 si\u0119 \u015bpiew m\u0119ski, wielog\u0142osowy, wszyscy odwr\u00f3cili g\u0142owy i zobaczyli kilku m\u0142odych w cieniu starej lipy, w rozpi\u0119tych marynarkach, w bia\u0142ych koszulach, ale bez krawat\u00f3w&#8230; To oni w\u0142a\u015bnie za\u015bpiewali:<\/p>\n\n\n\n<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; <em>Pi\u0119kna panna by\u0142a, czeka\u0142a na ksi\u0119cia,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; A Nogaje chcieli mie\u0107 dobrego zi\u0119cia&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>U Perlak\u00f3w Jasiu nosi\u0142 si\u0119 jak ksi\u0105\u017ce,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Wi\u0119c se postanowi\u0142, \u017ce si\u0119 z Mani\u0105 zwi\u0105\u017ce&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Pan m\u0142ody, wdzi\u0119czny za te pochwalne przy\u015bpiewki koleg\u00f3w, z\u0142apa\u0142 butelk\u0119 i podbieg\u0142 do nich, kto\u015b pospieszy\u0142 ze szk\u0142em, bo jak\u017ce mieli pi\u0107, wtedy nie by\u0142o jeszcze zwyczaju picia \u201ez gwinta\u201d, wi\u0119c nala\u0142 do szklanek, oni go otoczyli, tworz\u0105c kr\u0105g, wypili i za\u015bpiewali:<\/p>\n\n\n\n<p><em>\u0179le ci by\u0142o Jasiu w kawalerskim stanie,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Na popraw\u0119 losu wybra\u0142e\u015b se Mani\u0119,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Kiedy ci si\u0119 sprzykrzy,i b\u0119dziesz samotny,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; \u017bycie b\u0119dzie szare, jak ka\u017cdy dzie\u0144 s\u0142otny&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Wtedy dziewczyny, zgromadzone wok\u00f3\u0142 m\u0142odej ma\u0142\u017conki Jasia, od\u015bpiewa\u0142y chichocz\u0105c:<\/p>\n\n\n\n<p><em>\u015apiwota ch\u0142opoki, cho\u0107 ni mota g\u0142osu,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Zazdro\u015bcita pewnie Jasiowego losu&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Ka\u017cdy z was ch\u0119tnie by o\u017ceni\u0142 si\u0119 z Mani\u0105,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; Teraz tylko mo\u017ce okiem wodzi\u0107 za ni\u0105&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>Ch\u0142opoki, ch\u0142opoki, co\u015bta wy za zuchy,<\/em><\/p>\n\n\n\n<p><em>\u017be wos lekcewa\u017c\u0105 \u0142adniejsze dziewuchy&#8230;<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Gospodarze zapraszali do izby, bo trudno by\u0142o tak sta\u0107 na podw\u00f3rku, pi\u0107 na stoj\u0105co, a upa\u0142 wyra\u017anie doskwiera\u0142, zw\u0142aszcza strojnym w garnitury dru\u017cbom. Co poniekt\u00f3rzy z weselnik\u00f3w stan\u0119li w cieniu roz\u0142o\u017cystego d\u0119bu, kt\u00f3ry pono\u0107 mia\u0142 ju\u017c kilkaset lat \u2013 tak orzek\u0142 stary le\u015bniczy, co zna\u0142 si\u0119 na drzewach, po koronie umia\u0142 okre\u015bli\u0107 w przybli\u017ceniu ich wiek \u2013 wisia\u0142a na nim do\u015b\u0107 wysoko kapliczka z Matk\u0105 Bosk\u0105 Cz\u0119stochowsk\u0105, a jeszcze wy\u017cej metalowy krzy\u017c. &nbsp;nawet kr\u0105\u017cy\u0142y o tym fantastyczne opowie\u015bci. Jedna z nich m\u00f3wi\u0142a, \u017ce jak by\u0142o powstanie 1863 roku, to pod tym d\u0119bem roz\u0142o\u017cyli si\u0119 na noc Kozacy, rozpaliwszy du\u017ce ognisko piekli jakie\u015b mi\u0119so, jedli popijaj\u0105c w\u00f3dk\u0105\u2026 Wystawili stra\u017ce, ale wartownicy te\u017c ludzie, co lubi\u0105 wypi\u0107, wi\u0119c po spo\u017cyciu podpieczonego zaledwie mi\u0119sa i wychyleniu porcji siwuchy przysiedli za stodo\u0142\u0105 i posn\u0119li. \u017ce wsi kto\u015b da\u0142 zna\u0107 koczuj\u0105cym w lesie powsta\u0144com. Sprawa by\u0142a prosta: zabrali im bro\u0144, konie, rozebrali z mundur\u00f3w i\u2026 ju\u017c mieli odej\u015b\u0107, ale jeden z wartownik\u00f3w przebudzi\u0142 si\u0119, zacz\u0105\u0142 strzela\u0107\u2026 Powsta\u0144cy odpowiedzieli tak\u017ce strza\u0142ami, kilku Kozak\u00f3w pad\u0142o, reszta rozpierzch\u0142a si\u0119 w mroku\u2026Tych zabitych pochowano pod d\u0119bem i zawieszono krzy\u017c, kt\u00f3ry wisi do tej pory\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>W tym momencie na podw\u00f3rko zajecha\u0142a bryczka z ksi\u0119dzem, kt\u00f3ry \u2013 odprawiwszy nieszpory \u2013 wybra\u0142 si\u0119 na wesele, wi\u0119c m\u0142odzi z rodzicami wyszli przywita\u0107 go\u015bcia, a nast\u0119pnie wprowadzili go do izby, chcieli posadzi\u0107 za sto\u0142em i zach\u0119ci\u0107 do jedzenia, ale Proboszcz nie mia\u0142 ochoty na jedzenie, bo by\u0142 po obiedzie, wi\u0119c poprosi\u0142 o herbat\u0119&#8230; Zanim podano mu \u201ez chi\u0144skich zi\u00f3\u0142 ci\u0105gnione tre\u015bci\u201d rozejrza\u0142 si\u0119 po obszernej izbie, zatrzyma\u0142 wzrok na \u015bwi\u0119tych obrazach wisz\u0105cych na \u015bcianie, a potem zobaczy\u0142 babci\u0119 siedz\u0105c\u0105 w k\u0105ciku i odmawiaj\u0105c\u0105 r\u00f3\u017caniec. Staruszka nie zwraca\u0142a na nikogo uwagi, nie przejmowa\u0142a si\u0119 zgie\u0142kiem weselnym, odgrodzona r\u00f3\u017ca\u0144cow\u0105 modlitw\u0105, jak zasiekiem, od ludzi i \u015bwiata. Ksi\u0105dz jednak podszed\u0142 do staruszki, uj\u0105\u0142 jej r\u0119k\u0119 i zapyta\u0142 o zdrowie, ale ona by\u0142a daleko poza rzeczywisto\u015bci\u0105, liczy\u0142a tylko paciorki r\u00f3\u017ca\u0144ca, poruszaj\u0105c zwi\u0119d\u0142ymi wargami. Sko\u0144czywszy dziesi\u0105tek podnios\u0142a wyblak\u0142e oczy na duchownego i poznawszy dobrodzieja chcia\u0142a go w r\u0119k\u0119 poca\u0142owa\u0107, ale nie pozwoli\u0142 na to. Teraz dopiero odpowiedzia\u0142a na jego pytanie o zdrowie, \u017ce dobrze si\u0119 czuje, tylko ci\u0105gle wydaje si\u0119 jej, jakby by\u0142a daleko, daleko\u2026 licz\u0119 sobie, ojcze duchowny, dziewi\u0119\u0107dziesi\u0105t z ok\u0142adem, to i ten \u015bwiat si\u0119 ode mnie oddali\u0142, a przybli\u017cy\u0142 tamten\u2026 Siedz\u0119 sobie w cieple, je\u015b\u0107 mi daj\u0105, czasem pytaj\u0105, co mi trzeba\u2026 a mnie nic nie trzeba, nic\u2026jeszcze chcia\u0142abym do ko\u015bcio\u0142a i\u015b\u0107, ale nogi nie chc\u0105, mi\u0119tkie jak z waty i w g\u0142owie si\u0119 kr\u0119ci, to siedz\u0119, nie wchodz\u0119 nikomu w drog\u0119 i czekom, a\u017c mnie Pan Jezus i Matka Jego zaprosz\u0105 do siebie\u2026 no to chod\u017a ju\u017c Katarzyno do nas, bo\u015b si\u0119 na\u017cy\u0142a, napracowa\u0142a, nacierpia\u0142a\u2026 chod\u017a do nas, odpocznij sobie na tych niebieskich pastwiskach, wygrzej si\u0119 w s\u0142oneczku z\u0142otym wygrzej swoje pr\u00f3chniej\u0105ce ko\u015bci\u2026 M\u00f3wi\u0142a to do siebie, tak sobie, nie zauwa\u017caj\u0105c obok siebie nikogo, zdradza\u0142a swoje my\u015bli, swoje pragnienia\u2026 W miar\u0119 wypowiadanych s\u0142\u00f3w wida\u0107 by\u0142o jak odchodzi powoli w nieznane a obiecywane za\u015bwiaty\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105dz s\u0142ucha\u0142 tego niesamowitego monologu staruszki, dla&nbsp; kt\u00f3rej wszystko by\u0142o takie proste, takie oczywiste, ona ani przez chwil\u0119 nie zw\u0105tpi\u0142a, pewna swego miejsca w niebie; Pan Jezus i Matka Boska byli dla niej tak realni, jak zwykli ludzie. R\u00f3\u017cnica by\u0142a tylko jedna: ludzie mogli wyrz\u0105dzi\u0107 krzywd\u0119, a Pan Jezus i Matka jego nie\u2026 Ksi\u0105dz pozazdro\u015bci\u0142 jej tej ufno\u015bci, prostoty wiary, wiary bez komplikacji, bez zb\u0119dnych pyta\u0144, bez spekulacji\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Z tych rozwa\u017ca\u0144 wytr\u0105ci\u0142 ksi\u0119dza jaki\u015b rwetes, bieganie, warkot motoru. Pu\u015bci\u0142 r\u0119k\u0119 kobiety, spojrza\u0142 przez okna i zobaczy\u0142 samoch\u00f3d wype\u0142niony \u017candarmami. Wyskakiwali spod budy z karabinami gotowymi do strza\u0142u. Za chwil\u0119 kilku z nich i jeden cywil, wpad\u0142o z impetem do mieszkania, w kt\u00f3rym ju\u017c nie by\u0142o prawie nikogo, zw\u0142aszcza m\u0142odzie\u017cy m\u0119skiej, gdzie\u015b przepadli, skryli si\u0119, bo w domu weselnym w pod\u0142odze by\u0142o zamaskowane wej\u015bcie do piwnicy. Na pod\u0142odze le\u017ca\u0142 dywan, a na nim sta\u0142 obszerny st\u00f3\u0142, zastawiony jedzeniem. Niemcy natychmiast wszystkim kazali podej\u015b\u0107 do \u015bciany, podnie\u015b\u0107 do g\u00f3ry r\u0119ce, sami za\u015b rozpocz\u0119li rewizj\u0119.&nbsp; Cywil m\u00f3wi\u0142 po polsku zaci\u0105gaj\u0105c nieco po \u015al\u0105sku. Gdzie s\u0105 bandyci? Wiemy, \u017ce byli tutaj\u2026<\/p>\n\n\n\n<p>Ksi\u0105dz, zostawiwszy babci\u0119, wyszed\u0142 z k\u0105ta na \u015brodek izby. Niemcy widocznie nie zauwa\u017cyli go do tej pory, wi\u0119c teraz zwr\u00f3cili na niego uwag\u0119. Cywil powt\u00f3rzy\u0142 pytanie, wyra\u017anie kieruj\u0105c je do duchownego: gdzie s\u0105 bandyci? Pad\u0142a odpowied\u017a: tu nie ma partyzant\u00f3w i nie by\u0142o ich. My wiemy, \u017ce byli\u2026 Nieco przyciszonym g\u0142osem ostrzeg\u0142, \u017ce \u017candarmi spal\u0105 dom i zabudowania, ja jestem katolikiem, rozumiem wasze intencje, ale nie chcia\u0142bym, aby dosz\u0142o do ostateczno\u015bci. Ksi\u0105dz zn\u00f3w powt\u00f3rzy\u0142, \u017ce tu nie by\u0142o i nie ma \u017cadnych bandyt\u00f3w, a za \u017cyczliwo\u015b\u0107 podzi\u0119kowa\u0142.<\/p>\n\n\n\n<p>Na podw\u00f3rku zrobi\u0142 si\u0119 jaki\u015b ruch, w sieni zadudni\u0142y energiczne kroki i do izby wszed\u0142 major, kt\u00f3ry zajmowa\u0142 kwater\u0119 w s\u0105siednim domu. Wiedzia\u0142, \u017ce dziewczyna, kt\u00f3ra mu si\u0119 podoba\u0142a i nawet stara\u0142 si\u0119 z ni\u0105 flirtowa\u0107, wychodzi za m\u0105\u017c; wiedzia\u0142 te\u017c, \u017ce gospodarze, u kt\u00f3rych mieszka\u0142, zostali zaproszeni na wesele; sam tak\u017ce zosta\u0142 zaproszony, bo okazywa\u0142 du\u017co \u017cyczliwo\u015bci mieszka\u0144com wsi, ale musia\u0142 wyjecha\u0107 s\u0142u\u017cbowo na kilka dni i teraz w\u0142a\u015bnie przyjecha\u0142 na te uroczysto\u015bci weselne, nawet postara\u0142 si\u0119 o prezent. Kiedy zobaczy\u0142 wojskowe samochody na podw\u00f3rku i \u017co\u0142nierzy z karabinami gotowymi do strza\u0142u otaczaj\u0105cych dom, domy\u015bli\u0142 si\u0119 natychmiast przyczyny. Mia\u0142 tylko chwil\u0119 wahania: interweniowa\u0107 czy nie, w\u0142\u0105czy\u0107 si\u0119 do akcji, czy zawr\u00f3ci\u0107, udaj\u0105c \u017ce go nie by\u0142o. Podj\u0105\u0142 jednak b\u0142yskawicznie decyzj\u0119, \u017ce spr\u00f3buje zapobiec tragedii, wi\u0119c teraz wkroczy\u0142 do izby w towarzystwie dw\u00f3ch \u017candarm\u00f3w, zobaczy\u0142 ksi\u0119dza stoj\u0105cego po\u015brodku, cywila i \u017co\u0142nierzy, w\u0119sz\u0105cych po k\u0105tach, podni\u00f3s\u0142 r\u0119k\u0119 w znanym ge\u015bcie, powiedzia\u0142: <em>heile\u2026<\/em><\/p>\n\n\n\n<p>Ca\u0142\u0105 akcj\u0105 dowodzi\u0142 oficer w stopniu kapitana, wi\u0119c pojawienie si\u0119 majora zadzia\u0142a\u0142o natychmiast. Przerwano rewizj\u0119, kapitan i major zasalutowali sobie, a nast\u0119pnie podali r\u0119ce na powitanie. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce nie byli sobie obcy, znali si\u0119 dobrze, wi\u0119c interwencja sta\u0142a si\u0119 jakby \u0142atwiejsza. Zasiedli obaj za sto\u0142em, jakby zapomnieli o \u017co\u0142nierzach robi\u0105cych rewizj\u0119, rozmawiali ze sob\u0105 swobodnie, spokojnie. Gospodarz, kt\u00f3ry zna\u0142 majora, bo przecie\u017c cz\u0119sto przychodzi\u0142 wieczorami w konkury; ostatnio troch\u0119 rzadziej, odk\u0105d Marysia go odrzuci\u0142a, podszed\u0142 do nich z butelk\u0105 jakiej\u015b nalewki i nala\u0142 do stoj\u0105cych pustych szklanek, potem podsun\u0105\u0142 jedzenie. Oni dalej rozmawiali, jakby nie zauwa\u017cali tych wszystkich czynno\u015bci gospodarza. Podnie\u015bli jednak szklanki i wypili duszkiem do dna. Cywil, m\u00f3wi\u0105cy po polsku, mrugn\u0105\u0142 do gospodarza i podni\u00f3s\u0142 swoj\u0105 pust\u0105 ju\u017c tak\u017ce szklank\u0119. Gospodarz skwapliwie nala\u0142, a przy okazji nape\u0142ni\u0142 te\u017c szk\u0142o oficer\u00f3w.<\/p>\n\n\n\n<p>Major mrukn\u0105\u0142 co\u015b do \u015al\u0105zaka, a ten &#8211; wstawszy zza sto\u0142u \u2013 podszed\u0142 do gospodarza, co\u015b mu szepn\u0105\u0142 na ucho wskazuj\u0105c na \u017co\u0142nierzy stoj\u0105cych bezradnie, wi\u0119c gospodyni, na dany znak m\u0119\u017ca, wzi\u0119\u0142a p\u00f3\u0142misek z w\u0119dlinami, podesz\u0142a do owych \u017co\u0142nierzy i zach\u0119ca\u0142a do jedzenia: \u201e<em>bitte<\/em>, <em>bitte<\/em>\u201d, posadzi\u0142a ich przy drugim stole i zostawi\u0142a przed nimi p\u00f3\u0142misek oraz przysun\u0119\u0142a koszyczek z pokrojonym chlebem, wypieczonym w domu specjalnie na wesele. Ksi\u0105dz siedzia\u0142 przy babci, ale nic nie m\u00f3wi\u0142, obserwowa\u0142 rozw\u00f3j wydarze\u0144. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o rozmow\u0119 dw\u00f3ch oficer\u00f3w, przy kt\u00f3rych \u017co\u0142nierze porozumiewali si\u0119 szeptem. Po kilku opr\u00f3\u017cnionych szklankach m\u00f3wili coraz trudniej, niewyra\u017anie; major odwr\u00f3ci\u0142 si\u0119 do gospodarzy chwal\u0105c wszystko: serh Gut! Serh Gut! Mama\u201d. Czas p\u0142yn\u0105\u0142, a oni ci\u0105gle siedzieli przy stole, tylko rozmowa rwa\u0142a si\u0119, by\u0142y coraz d\u0142u\u017csze przerwy, ale po godzinie mo\u017ce, albo po p\u00f3\u0142torej, major, kt\u00f3ry w tym domu czu\u0142 si\u0119 zupe\u0142nie swobodnie, nieraz przecie\u017c pi\u0142 z gospodarzem bimber, jad\u0142, co podali, teraz wsta\u0142, poprosi\u0142 kamrata i wyszli obaj z izby, siedli na ganku, lekki wiatr ich troch\u0119 otrze\u017awi\u0142. Rozmawiali ju\u017c cicho. Major m\u00f3wi\u0142, kapitan s\u0142ucha\u0142 i wida\u0107 by\u0142o na jego twarzy zmienne reakcje, bo raz si\u0119 rozja\u015bnia\u0142, to zn\u00f3w przybiera\u0142 mask\u0119 ponur\u0105, wtedy kiwa\u0142 g\u0142ow\u0105 w ge\u015bcie zaprzeczenia; major spokojnie \u2013 jakby nie dostrzega\u0142 tych gest\u00f3w \u2013 dalej perorowa\u0142. Wreszcie kapitan wsta\u0142, powiedzia\u0142 \u201ejawohl\u201d, kiwn\u0105\u0142 r\u0119k\u0105 na ksi\u0119dza, aby podszed\u0142 bli\u017cej. Ksi\u0105dz zna\u0142 j\u0119zyk niemiecki, wi\u0119c nie trzeba by\u0142o t\u0142umacza, chocia\u017c ten cywil sta\u0142 w pogotowiu, ale nie skorzystali z jego us\u0142ugi. Major zwracaj\u0105c si\u0119 do proboszcza powiedzia\u0142, \u017ce trzeba jecha\u0107 do miasta razem z kapitanem w celu przes\u0142uchania. To formalno\u015b\u0107. Przyjad\u0119 po ksi\u0119dza za godzin\u0119, prosz\u0119 si\u0119 nie obawia\u0107.<\/p>\n\n\n\n<p>Kiedy Niemcy odjechali, zabrawszy ksi\u0119dza ze sob\u0105, up\u0142yn\u0119\u0142a chwila, zanim z kryj\u00f3wki pod pod\u0142og\u0105 wyszli m\u0142odzi go\u015bcie weselni, ale weso\u0142o ju\u017c nie by\u0142o. Pojawi\u0142 si\u0119 te\u017c major, kt\u00f3ry zastrzeg\u0142 od progu, \u017ce idzie jako go\u015b\u0107, \u017ce chce z\u0142o\u017cy\u0107 prezent m\u0142odej parze i \u017cyczenia. Gospodarz wyszed\u0142 przed majora i o\u015bwiadczy\u0142, \u017ce najwi\u0119kszy prezent z\u0142o\u017cy\u0142 ju\u017c ratuj\u0105c wszystkich; \u017ce tego mu nie zapomn\u0105, a jak si\u0119 zdarzy okazja, to ch\u0119tnie i sowicie wynagrodz\u0105, a teraz zaprasza go do sto\u0142u, jako najwa\u017cniejszego go\u015bcia. Panna m\u0142oda podesz\u0142a do odrzuconego przez ni\u0105 konkurenta, zarumieniona uca\u0142owa\u0142a go w oba policzki, on za\u015b przytuli\u0142 j\u0105 do siebie, a potem poca\u0142owa\u0142 w r\u0119k\u0119.<\/p>\n\n\n\n<p>Major wsta\u0142 od sto\u0142u i pojecha\u0142 swoim motorem z przyczep\u0105 do miasta. Wr\u00f3ci\u0142 po godzinie, mo\u017ce po p\u00f3\u0142torej. wok\u00f3\u0142 domu weselnego zebra\u0142o si\u0119 sporo ludzi ze wsi, bo kiedy si\u0119 dowiedzieli, \u017ce zabrali ksi\u0119dza, natychmiast przybyli, cho\u0107 nie bardzo wiedzieli, po co przybyli, skoro ksi\u0119dza ju\u017c nie by\u0142o. Teraz, zobaczywszy, \u017ce major wr\u00f3ci\u0142 bez ksi\u0119dza, kobiety zacz\u0119\u0142y szlocha\u0107, m\u0119\u017cczy\u017ani zgrzytali z\u0119bami, ponuro patrz\u0105c na Niemca. Zacz\u0119\u0142o si\u0119 robi\u0107 gro\u017anie, wi\u0119c major, nieco przyblad\u0142y, \u0142aman\u0105 polszczyzn\u0105 zapowiedzia\u0142, \u017ce ksi\u0105dz wr\u00f3ci za jakie\u015b p\u00f3\u0142 godziny. Nikt jednak nie chcia\u0142 mu wierzy\u0107. Obawiaj\u0105c si\u0119 chyba o w\u0142asn\u0105 sk\u00f3r\u0119 wsiad\u0142 zn\u00f3w na motor stoj\u0105cy w pobli\u017cu, zawarcza\u0142 silnik, rura wydechowa rzygn\u0119\u0142a dymem i maszyna ruszy\u0142a z miejsca jak podci\u0119ta batem. A ludzi przybywa\u0142o, stali w milczeniu i czekali.<\/p>\n\n\n\n<p>Nie odczuwali czasu, ludzie stali i patrzyli na masywn\u0105 sylwetk\u0119 starego ko\u015bcio\u0142a, zadumani czekali. Warkot silnika przycicha\u0142 na skutek oddalania si\u0119. S\u0105dzili, \u017ce major sprytnie si\u0119 wymkn\u0105\u0142, zostawiaj\u0105c ich w nadziei, a on uciek\u0142\u2026 po prostu uciek\u0142. Te stare dewotki uruchomi\u0142y swoje ozory i zacz\u0119\u0142y wylewa\u0107 nagromadzony w sobie jad. Ale my g\u0142upie ludzie, \u017ce my pos\u0142uchali, trzeba by\u0142o nie wypuszcza\u0107 go st\u0105d\u2026 To czemu\u017ce\u015bcie nie zatrzymali, motoru \u2013 odezwa\u0142a si\u0119 kt\u00f3ra\u015b, a jedna zaproponowa\u0142a wsp\u00f3lne p\u00f3j\u015bcie do ko\u015bcio\u0142a na modlitwy za Ksi\u0119dza\u2026 Rozprawiaj\u0105c wielog\u0142osowo nie us\u0142ysza\u0142y warkotu motoru\u2026 Major w\u0142a\u015bnie wraca\u0142, wioz\u0105c w przyczepie ksi\u0119dza.<\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>To by\u0142 rok 1943. Lato w pe\u0142ni, w ogrodach drzewa obsypane owocami, spokojne, ciche i dumne chyba z przydatno\u015bci, sta\u0142y nieporuszone w pal\u0105cym s\u0142o\u0144cu. Ta niedziela na wsi\u00a0 podobna by\u0142a do innych, kt\u00f3re ju\u017c przemin\u0119\u0142y i do tych, kt\u00f3re mia\u0142y nadej\u015b\u0107.<\/p>\n","protected":false},"author":24,"featured_media":2085,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","sticky":false,"template":"","format":"standard","meta":{"colormag_page_container_layout":"default_layout","colormag_page_sidebar_layout":"default_layout","_jetpack_memberships_contains_paid_content":false,"footnotes":"","_links_to":"","_links_to_target":""},"categories":[73,39,12,232],"tags":[],"class_list":["post-2083","post","type-post","status-publish","format-standard","has-post-thumbnail","hentry","category-historia","category-literatura","category-spoleczenstwo","category-stanislaw-zak"],"yoast_head":"<!-- This site is optimized with the Yoast SEO plugin v27.4 - https:\/\/yoast.com\/product\/yoast-seo-wordpress\/ -->\n<title>Wesele - NOTABENE.WORLD<\/title>\n<meta name=\"robots\" content=\"index, follow, max-snippet:-1, max-image-preview:large, max-video-preview:-1\" \/>\n<link rel=\"canonical\" href=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/\" \/>\n<meta property=\"og:locale\" content=\"pl_PL\" \/>\n<meta property=\"og:type\" content=\"article\" \/>\n<meta property=\"og:title\" content=\"Wesele - NOTABENE.WORLD\" \/>\n<meta property=\"og:description\" content=\"To by\u0142 rok 1943. Lato w pe\u0142ni, w ogrodach drzewa obsypane owocami, spokojne, ciche i dumne chyba z przydatno\u015bci, sta\u0142y nieporuszone w pal\u0105cym s\u0142o\u0144cu. Ta niedziela na wsi\u00a0 podobna by\u0142a do innych, kt\u00f3re ju\u017c przemin\u0119\u0142y i do tych, kt\u00f3re mia\u0142y nadej\u015b\u0107.\" \/>\n<meta property=\"og:url\" content=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/\" \/>\n<meta property=\"og:site_name\" content=\"NOTABENE.WORLD\" \/>\n<meta property=\"article:publisher\" content=\"https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World\" \/>\n<meta property=\"article:published_time\" content=\"2022-02-01T18:04:00+00:00\" \/>\n<meta property=\"article:modified_time\" content=\"2023-11-18T09:38:04+00:00\" \/>\n<meta property=\"og:image\" content=\"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:width\" content=\"800\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:height\" content=\"445\" \/>\n\t<meta property=\"og:image:type\" content=\"image\/jpeg\" \/>\n<meta name=\"author\" content=\"Stanis\u0142aw \u017bak\" \/>\n<meta name=\"twitter:card\" content=\"summary_large_image\" \/>\n<meta name=\"twitter:label1\" content=\"Napisane przez\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data1\" content=\"Stanis\u0142aw \u017bak\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:label2\" content=\"Szacowany czas czytania\" \/>\n\t<meta name=\"twitter:data2\" content=\"27 minut\" \/>\n<script type=\"application\/ld+json\" class=\"yoast-schema-graph\">{\"@context\":\"https:\\\/\\\/schema.org\",\"@graph\":[{\"@type\":\"Article\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#article\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/\"},\"author\":{\"name\":\"Stanis\u0142aw \u017bak\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e\"},\"headline\":\"Wesele\",\"datePublished\":\"2022-02-01T18:04:00+00:00\",\"dateModified\":\"2023-11-18T09:38:04+00:00\",\"mainEntityOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/\"},\"wordCount\":5756,\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"articleSection\":[\"Historia\",\"Literatura\",\"Nasz \u015awiat\",\"STANIS\u0141AW \u017bAK\"],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"WebPage\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/\",\"name\":\"Wesele - NOTABENE.WORLD\",\"isPartOf\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#website\"},\"primaryImageOfPage\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#primaryimage\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#primaryimage\"},\"thumbnailUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"datePublished\":\"2022-02-01T18:04:00+00:00\",\"dateModified\":\"2023-11-18T09:38:04+00:00\",\"breadcrumb\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#breadcrumb\"},\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"potentialAction\":[{\"@type\":\"ReadAction\",\"target\":[\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/\"]}]},{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#primaryimage\",\"url\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/i0.wp.com\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/02\\\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1\",\"width\":800,\"height\":445},{\"@type\":\"BreadcrumbList\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wesele\\\/#breadcrumb\",\"itemListElement\":[{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":1,\"name\":\"Home\",\"item\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\"},{\"@type\":\"ListItem\",\"position\":2,\"name\":\"Wesele\"}]},{\"@type\":\"WebSite\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#website\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\",\"name\":\"NOTABENE.WORLD\",\"description\":\"Przekaz. Warto\u015bci. Wsp\u00f3lnota.\",\"publisher\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\"},\"potentialAction\":[{\"@type\":\"SearchAction\",\"target\":{\"@type\":\"EntryPoint\",\"urlTemplate\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/?s={search_term_string}\"},\"query-input\":{\"@type\":\"PropertyValueSpecification\",\"valueRequired\":true,\"valueName\":\"search_term_string\"}}],\"inLanguage\":\"pl-PL\"},{\"@type\":\"Organization\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#organization\",\"name\":\"NOTABENE.WORLD\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/\",\"logo\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\",\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/01\\\/NB-club-start-www1.jpg\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/wp-content\\\/uploads\\\/2022\\\/01\\\/NB-club-start-www1.jpg\",\"width\":1000,\"height\":839,\"caption\":\"NOTABENE.WORLD\"},\"image\":{\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/logo\\\/image\\\/\"},\"sameAs\":[\"https:\\\/\\\/www.facebook.com\\\/Notabene.World\"]},{\"@type\":\"Person\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/#\\\/schema\\\/person\\\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e\",\"name\":\"Stanis\u0142aw \u017bak\",\"image\":{\"@type\":\"ImageObject\",\"inLanguage\":\"pl-PL\",\"@id\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g\",\"url\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g\",\"contentUrl\":\"https:\\\/\\\/secure.gravatar.com\\\/avatar\\\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g\",\"caption\":\"Stanis\u0142aw \u017bak\"},\"url\":\"https:\\\/\\\/notabene.world\\\/nb\\\/author\\\/s-z\\\/\"}]}<\/script>\n<!-- \/ Yoast SEO plugin. -->","yoast_head_json":{"title":"Wesele - NOTABENE.WORLD","robots":{"index":"index","follow":"follow","max-snippet":"max-snippet:-1","max-image-preview":"max-image-preview:large","max-video-preview":"max-video-preview:-1"},"canonical":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/","og_locale":"pl_PL","og_type":"article","og_title":"Wesele - NOTABENE.WORLD","og_description":"To by\u0142 rok 1943. Lato w pe\u0142ni, w ogrodach drzewa obsypane owocami, spokojne, ciche i dumne chyba z przydatno\u015bci, sta\u0142y nieporuszone w pal\u0105cym s\u0142o\u0144cu. Ta niedziela na wsi\u00a0 podobna by\u0142a do innych, kt\u00f3re ju\u017c przemin\u0119\u0142y i do tych, kt\u00f3re mia\u0142y nadej\u015b\u0107.","og_url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/","og_site_name":"NOTABENE.WORLD","article_publisher":"https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World","article_published_time":"2022-02-01T18:04:00+00:00","article_modified_time":"2023-11-18T09:38:04+00:00","og_image":[{"width":800,"height":445,"url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg","type":"image\/jpeg"}],"author":"Stanis\u0142aw \u017bak","twitter_card":"summary_large_image","twitter_misc":{"Napisane przez":"Stanis\u0142aw \u017bak","Szacowany czas czytania":"27 minut"},"schema":{"@context":"https:\/\/schema.org","@graph":[{"@type":"Article","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#article","isPartOf":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/"},"author":{"name":"Stanis\u0142aw \u017bak","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/person\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e"},"headline":"Wesele","datePublished":"2022-02-01T18:04:00+00:00","dateModified":"2023-11-18T09:38:04+00:00","mainEntityOfPage":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/"},"wordCount":5756,"publisher":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","articleSection":["Historia","Literatura","Nasz \u015awiat","STANIS\u0141AW \u017bAK"],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"WebPage","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/","name":"Wesele - NOTABENE.WORLD","isPartOf":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#website"},"primaryImageOfPage":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#primaryimage"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#primaryimage"},"thumbnailUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","datePublished":"2022-02-01T18:04:00+00:00","dateModified":"2023-11-18T09:38:04+00:00","breadcrumb":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#breadcrumb"},"inLanguage":"pl-PL","potentialAction":[{"@type":"ReadAction","target":["https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/"]}]},{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#primaryimage","url":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","contentUrl":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","width":800,"height":445},{"@type":"BreadcrumbList","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wesele\/#breadcrumb","itemListElement":[{"@type":"ListItem","position":1,"name":"Home","item":"https:\/\/notabene.world\/nb\/"},{"@type":"ListItem","position":2,"name":"Wesele"}]},{"@type":"WebSite","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#website","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/","name":"NOTABENE.WORLD","description":"Przekaz. Warto\u015bci. Wsp\u00f3lnota.","publisher":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization"},"potentialAction":[{"@type":"SearchAction","target":{"@type":"EntryPoint","urlTemplate":"https:\/\/notabene.world\/nb\/?s={search_term_string}"},"query-input":{"@type":"PropertyValueSpecification","valueRequired":true,"valueName":"search_term_string"}}],"inLanguage":"pl-PL"},{"@type":"Organization","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#organization","name":"NOTABENE.WORLD","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/","logo":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/logo\/image\/","url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/NB-club-start-www1.jpg","contentUrl":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/01\/NB-club-start-www1.jpg","width":1000,"height":839,"caption":"NOTABENE.WORLD"},"image":{"@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/logo\/image\/"},"sameAs":["https:\/\/www.facebook.com\/Notabene.World"]},{"@type":"Person","@id":"https:\/\/notabene.world\/nb\/#\/schema\/person\/5695a3028293d3ed6982fa680cb8d53e","name":"Stanis\u0142aw \u017bak","image":{"@type":"ImageObject","inLanguage":"pl-PL","@id":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g","url":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g","contentUrl":"https:\/\/secure.gravatar.com\/avatar\/7afc36df0a6fc01c904b520264270f4bfb25bdb4c495b6ac69b56ff98254b177?s=96&d=mm&r=g","caption":"Stanis\u0142aw \u017bak"},"url":"https:\/\/notabene.world\/nb\/author\/s-z\/"}]}},"jetpack_featured_media_url":"https:\/\/i0.wp.com\/notabene.world\/nb\/wp-content\/uploads\/2022\/02\/wes-800.jpg?fit=800%2C445&ssl=1","jetpack_sharing_enabled":true,"jetpack_shortlink":"https:\/\/wp.me\/sdCobN-wesele","_links":{"self":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2083","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts"}],"about":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/types\/post"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/users\/24"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/comments?post=2083"}],"version-history":[{"count":2,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2083\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":2086,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/posts\/2083\/revisions\/2086"}],"wp:featuredmedia":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/media\/2085"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/media?parent=2083"}],"wp:term":[{"taxonomy":"category","embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/categories?post=2083"},{"taxonomy":"post_tag","embeddable":true,"href":"https:\/\/notabene.world\/nb\/wp-json\/wp\/v2\/tags?post=2083"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}