Nie miej tego gdzieś
Był rok 1985, podczas rutynowej kolonoskopii u Prezydenta Stanów Zjednoczonych wykryto polipa w jelicie grubym. Polityk został poddany zabiegowi chirurgicznemu. Ronald Regan żył jeszcze 19 lat.
Regan miał jednak dużo szczęścia. Nowotwór został wykryty we wczesnym stadium, kiedy operacja była możliwa. 40 lat temu raka jelita grubego leczono głównie za pomocą operacji chirurgicznych oraz radioterapii i chemioterapii, w zależności od stopnia zaawansowania choroby. Niestety w większości przypadków diagnoza stawiana była zbyt późno.
Mamy rok 2025. Trudno powiedzieć, że „40 lat minęło jak jeden dzień”. W leczeniu raka jelita grubego dokonała się prawdziwa rewolucja. Choć leczenie tzw. 3. i 4. linii mamy w Polsce dopiero od 2019 roku. Dziś dysponujemy dosłownie arsenałem broni przeciwko temu rakowi. Nadal najskuteczniejszą metoda jest jednak zabieg chirurgiczny usunięcia guza, części lub całości jelita, radioterapia, która dziś opiera się na podobnych zasadach, ale sprzęt bywa niemal kosmiczny, dalej chemioterapia, która różni się niebywale od tamtej sprzed 40 lat. A po chemioterapii mamy leczenie celowane, precyzyjnie atakujemy zmutowane komórki raka, mamy immunoterapię, czyli mobilizujemy nasz własny organizm do walki z rakiem.
Ale to nie wszystko, mamy chemoembolizację, termoablację, radioembolizację i mnóstwo innych sposobów by zwalczać raka i jego przerzuty do wątroby, czy płuc bo tam w raku jelita grubego pojawiają się w pierwszej kolejności. Leczenie jest personalizowane, dopasowywane do indywidualnego stanu pacjenta i jego preferencji! Istny zawrót głowy.
Tak, w tym obszarze wiele się zmieniło. Dziś z rakiem jelita grubego pacjenci nie muszą walczyć, oni mogą z nim żyć i to bardzo długo, nawet z przerzutowym rakiem jelita grubego.
