2025 • ROK ŻEROMSKIEGO

2025 • ROK ŻEROMSKIEGOFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Snobizm i po(d)stęp*, czyli ulotny czar rewolucji

Szlachectwo w sposób naturalny zobowiązywało, noblesse oblige. Awans społeczny snoba zaś odbywał się niejako 'poza trybem’ i o ile szlachectwo faktycznie zobowiązywało, o tyle snobstwo wytwarzało iluzję równości z tymi, którzy z racji urodzenia odziedziczyli, to znaczy mieli pewne niepisane i raczej trudno nauczalne wartości i zasady niejako we krwi. Nieskrywana wyższość owych 'szlachetnie urodzonych’ niekoniecznie dawała równe szanse tym, którzy do szlacheckości jedynie aspirowali, w kontekście demokracji jednak i jedni, i drudzy stawali się 'równymi’ wobec prawa, co samo w sobie nie było przecież złe, jednakże stawiało pod znakiem zapytania sposób interpretowania nie tylko otaczającej rzeczywistości, lecz także szeroko rozumianych praktyk demokratycznych i ich ducha.

Snobizm przeobrażał się zatem z czasem i wynaturzał, przybierając nędzne formy historycyzmu, czyli tzw. konieczności dziejowej, bo tak miało być i już, bo tak było lepiej, bo co wy tam w gruncie rzeczy wicie-rozumicie, skoroście się urodzili z miejsca predestynowani do tego, by lepiej widzieć i czuć, a bo to i zawsze od razu słychać, że ktoś jest “z miasta” albo nie. Stąd już był tylko krok do ordynarnego populizmu, często nazywanego za Stefanem Kisielewskim „dyktaturą ciemniaków”.

Czy sedno demokracji zatem rzeczywiście tkwi w tym, że wolni ludzie w wolnym kraju faktycznie dokonują większościowego wyboru w imię starej prawdy „vox populi, vox DeI” (głos ludu, głosem Boga)? Domniemana 'boskość’ demokratycznie wyrażonej woli większości o tyle jest przydatna, że suweren ulega wtedy iluzji wpływu na rzeczywistość i autentycznego 'poczucia władzy’. Jakże mogłoby być inaczej, skoro Bóg tak chciał…

Read More
2025 • ROK ŻEROMSKIEGONOTABENE 1985-2025Reportaże

Świętokrzyszczyzna. Kraina Stefana Żeromskiego

Kraina świętokrzyska jest tak rozległa, tak duże zajmuje przestrzenie, że mój reportaż nie może pretendować do ścisłego opisu geograficznego, a jest tylko wycieczką szczytami gór, a więc Św. Krzyżem, Łysicą i Św. Katarzyną, z uwzględnieniem ściśle się z górami wiążącej tradycji pisarskiej.

Na południowy wschód od Kielc w kierunku Sandomierza ciagną się Góry Świętokrzyskie. Wysokie około 600 metrów zbudowane są zasadniczo z piaskowców i wapieni. Napisałem „zasadniczo” z tego względu, że trudno ustanowić z geologii Gór dwa naprawdę niewzruszone kanony. Są to bowiem jedne z najstarszych w Polsce, a więc, a więc i geologicznie najzawilszych Gór.

Kiedy z zielonych rozsłonecznionych pól wchodzę do Puszczy Świętokrzyskiej, doznaję dziwnych uczuć. Puszcza jest zimna i poważna. Wysokie, smukłe jodły, zielony mech u ich stóp i ta ogromna cisza nadają jej pierwiastki majestatycznej świętości. W licznych miejscach lasu znajdują się ogromne nasypiska głazów, podobne do pogańskich kurhanów. (Są to charakterystyczne dla Gór Świętokrzyskich tak zwane gołoborza). Wyraźniej niż kiedy indziej zrozumieć i pokochać można dziewiczość puszczy. I jakże prawdziwe są dla stojącego w Puszczy Jodłowej słowa Stefana Żeromskiego:

„Jakie bądź byłoby prawo, czyjekolwiek by było, do tych przyszłych barbarzyńców poprzez wszystkie czasy wołam krzykiem: – Nie pozwalam! Puszcza królewska, książęca, biskupia, świętokrzyska, chłopska ma zostać na wieki wieków, jako las nietykalny, siedlisko bożyszcz starych, po którym Święty Jeleń chodzi – jako ucieczka anachoretów, wielki oddech ziemi i pieśń wieczności!

Puszcza jest niczyja – nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta!”

Read More