Duumwirowie znad Bajkału
Czytajcie, bądźcie czujni i nie dajcie się zwieść, bo starożytność lubi powracać w nowych dekoracjach
I tak oto, na fali międzynarodowych wichrów, nad taflą jeziora Bajkał sunie motorówka – a w niej dwóch jegomościów, którzy mogliby uchodzić za bohaterów kart rzymskich kronik, gdyby tylko wówczas wynaleziono okulary przeciwsłoneczne i kubki termiczne z napisem „We Obey Dice’s Word”. Jeden patrzy w dal przez czarne szkła, drugi trzyma w dłoni lornetkę, jakby czekał na sygnał od pretorian, że czas już ruszać w bój. Tylko transparent na brzegu – „Baikal Piuscle Recata” – przypomina, że jesteśmy w groteskowej wersji XXI wieku, a nie w starożytnym Rzymie.
W republice rzymskiej, gdy senat zgrzytał w posadach, a ulice rozbrzmiewały wrzawą trybunów i przekupniów, pojawiał się ten szczególny wynalazek politycznej chemii – duumwirat. Dwu ludzi, pozornie równych, w istocie splecionych w uścisku interesów, jak dwóch żeglarzy w jednej łódce: dopóki fale groźne, dopóty wiosłują zgodnie, ale gdy tylko morze się uspokoi – jeden drugiego gotów utopić. Pierwszy triumwirat? Wszyscy mówią „trium-”, ale przecież w praktyce zawsze sprowadzało się to do gry w pary: Cezar z Pompejuszem przeciw Krassusowi, potem Cezar przeciw Pompejuszowi… aż piach, krew i marmurowe popiersia pokryte kurzem.
I cóż my dziś widzimy? Putin i Kim – niby nie w togach, lecz z tym samym zmysłem obchodzenia wszelkich konstytucji, regulaminów i traktatów. Jeden daje drugiemu ropę, drugi odsyła mu żołnierzy i amunicję, a całość przyprawia się sosem wspólnej wrogości wobec „imperialistycznych hegemonów”. Rzymianie też tak mówili – tylko wtedy przeciwnikiem był „zepsuty senat” czy „zdrajcy republiki”. Mechanizm identyczny: gdy system trzeszczy, łatwiej dogadać się poza systemem.
A jak to się kończyło w Rzymie? Zawsze tak samo: najpierw prospekty i rauty, potem listy proskrypcyjne, a wreszcie – bratobójcza wojna. Octawian i Antoniusz potrafili jeszcze wspólnie kroić tort państwa, póki nie poczuli, że na stole zostały już tylko dwa noże i jeden kawałek. Wtedy jeden drugiego wysłał do historii – w czarnej ramce.
Czy Putin i Kim też tak skończą? Historia uczy, że władza w duecie to układ niestabilny jak most z lodu na Bajkale. Pięknie błyszczy w słońcu, lecz wystarczy jedno cieplejsze lato (albo sankcja naprawdę trafiona w cel), by pękł z trzaskiem. A wtedy każdy z partnerów woli patrzeć, jak ten drugi tonie – i to najlepiej z pierwszego rzędu.
Póki co, motorówka płynie. Woda rozstępuje się pod śrubą, a w powietrzu unosi się ta specyficzna woń historii, która już to wszystko kiedyś widziała. My też widzieliśmy – w kronikach Liwiusza i Swetoniusza, na rycinach przedstawiających dwóch panów w togach, uśmiechających się do siebie tak, jakby nigdy nie słyszeli o słowie „zdrada”.
Ale jeśli ktoś w tej scenie rozczula się nad braterstwem dusz, niech przypomni sobie, że w Rzymie duumwirowie zawsze grali na czas – i na siebie. I że łódki bywają przewrotne, a fale lubią nagle zmieniać kierunek. Szczególnie na Bajkale.
A co było po duumwiratach? W podręcznikach stoi czarno na białym: cesarstwo. Zwykle z jednym panem na tronie, ale za to z całym legionem pochlebców, donosicieli i prefektów gotowych wycierać mu sandały. W Rzymie szło to szybko – od chwilowego „rządu dwóch” do pełnego „rządu jednego” mijało ledwie tyle, ile potrzeba, by w amfiteatrze zużyć dwa lwy i pół beczki wina. Potem już tylko kult jednostki, bogowie z przeszłości, trochę chlebka i dużo igrzysk.
I tu pytanie: jak to przełożyć na naszą mapę? Otóż, jeśli historia trzyma fason, to za trzy dekady możemy spodziewać się Cesarstwa Bajkalsko–Koreańskiego, z jedną stolicą w miejscu, gdzie dziś kończy się kolej transsyberyjska, a zaczyna pływać lód. Dworzec w Władywostoku zamieniony w Pałac Zimno–Letni, Kimowe mauzoleum przyozdobione freskami z Putinem w roli Augustusa. W Pjongjangu – parada delfinów w mundurach i kwiaty z plastikowych bomb atomowych. Wszyscy będą klaskać, bo przecież cesarz patrzy.
A kiedy ktoś zapyta, gdzie się podziała dawna „dwójka przyjaciół”, to odpowiemy jak starożytni: „Było minęło, zostało cesarstwo. Reszta – w muzeum.”


