Świętokrzyszczyzna. Kraina Stefana Żeromskiego
Debiutancki tekst Gustawa Herlinga-Grudzińskiego, opublikowany w numerze 12. „Kuźni Młodych” z 1935 roku oraz przedrukowany w NOTABENE 11-12/1989
Kilka słów ode mnie.
Kraina świętokrzyska jest tak rozległa, tak duże zajmuje przestrzenie, że mój reportaż nie może pretendować do ścisłego opisu geograficznego, a jest tylko wycieczką szczytami gór, a więc Św. Krzyżem, Łysicą i Św. Katarzyną, z uwzględnieniem ściśle się z górami wiążącej tradycji pisarskiej.
Topografia i geologia.
Na południowy wschód od Kielc w kierunku Sandomierza ciagną się Góry Świętokrzyskie. Wysokie około 600 metrów zbudowane są zasadniczo z piaskowców i wapieni. Napisałem „zasadniczo” z tego względu, że trudno ustanowić z geologii Gór dwa naprawdę niewzruszone kanony. Są to bowiem jedne z najstarszych w Polsce, a więc, a więc i geologicznie najzawilszych Gór.
Puszcza Jodłowa – pierwsze wrażenia.
Kiedy z zielonych rozsłonecznionych pól wchodzę do Puszczy Świętokrzyskiej, doznaję dziwnych uczuć. Puszcza jest zimna i poważna. Wysokie, smukłe jodły, zielony mech u ich stóp i ta ogromna cisza nadają jej pierwiastki majestatycznej świętości. W licznych miejscach lasu znajdują się ogromne nasypiska głazów, podobne do pogańskich kurhanów. (Są to charakterystyczne dla Gór Świętokrzyskich tak zwane gołoborza). Wyraźniej niż kiedy indziej zrozumieć i pokochać można dziewiczość puszczy. I jakże prawdziwe są dla stojącego w Puszczy Jodłowej słowa Stefana Żeromskiego:
„Jakie bądź byłoby prawo, czyjekolwiek by było, do tych przyszłych barbarzyńców poprzez wszystkie czasy wołam krzykiem: – Nie pozwalam! Puszcza królewska, książęca, biskupia, świętokrzyska, chłopska ma zostać na wieki wieków, jako las nietykalny, siedlisko bożyszcz starych, po którym Święty Jeleń chodzi – jako ucieczka anachoretów, wielki oddech ziemi i pieśń wieczności!
Puszcza jest niczyja – nie moja ani twoja, ani nasza, jeno boża, święta!”
Święty Krzyż.
Nagrodzona romantyka lasu świętokrzyskiego wyczerpuje się na szczycie góry tak niespodziewanie szybko, że aż dziwo…
Szare życie i jego usterki ześrodkowują się w bluzie i znękanej twarzy więźnia. Bo więźienie ma Św. Krzyż słynne na Polskę całą. Słowa: „Posiedzisz na Św. Krzyżu!” przerażają. Do więzienia przylega klasztor. Te dwa budynki stanowiły niegdyś całość. Rosjanie jednak część klasztoru z celami zakonników zamienili za więzienie. Klasztor pod względem architektonicznym przedstawia według mnie nic ciekawego. Ciekawsze jest raczej wnętrze z malowidłami fragmentów biblijnych i historii powstania klasztoru. Klasztor świętokrzyski jest bardzo starym zabytkiem, powstał w wieku XI. Opowiadają, że założyła go ksiżniczka Saba, która uciekła z Węgier z relikwiami. Obrazy przedstawiają historię dotarcia relikwii do rąk Saby, zdobią wnętrze klasztoru. W podziemiach klasztoru świętokrzyskiego spoczywa podobno Jeremi Wiśniowiecki.
Legenda o św. Emeryku.
U stóp Św. Krzyża rozrzucono kilkadziesiąt domków.
Nowa Słupia – typowa wioska polska. Między Św. Krzyżem a Nową Słupią znajdują się liczne, malowniczo położone kapliczki i kamienna figura, wyobrażająca św. Emeryka. Krąży o nim legenda, że posuwa się co rok o ziarnko maku. Gdy dojdzie do Św. Krzyża, nastąpi koniec świata. Tymczasem jeszcze daleko i droga bardzo uciążliwa.
Łysica i Św. Katarzyna.
Poprzez ogołoconą Łysicę, która świeci nagimi skałami wśród zalesionych wspaniale Gór Świętokrzyskich, docieramy do Św. Katarzyny. I tu znajdujemy, znacznie jednak łądniejszy i efektowniejszy, klasztor o budowie zupełnie nieskomplikowanej. Jest to klasztor zakonu żenskiego. Niedaleko od cudownego uzdrawiającego żródła św. Franciszka – mała kapliczka z wyrżniętym scyzorykiem napisem: Stefan Żeromski uczeń kl. 11-ej.
Stefan Żeromski – piewca tych stron.
W ogóle, jeżeli się mówi o świętokrzyszczyźnie, to trzeba mówić tylko o Nim – o Żeromskim. Jego literacka indywidualność panuje tu wszechwładnie. Odświeżone w myśli wyjątki z Jego dzieł nabierają nowych barw.
Czy pamiętacie Rymwida z „Ech leśnych”, rozstrzelanego przez swego stryja, generała Rozłuckiego, naprzeciwko karczmy na granicy wsi Gozd i Występa? Czy pamiętacie syna tego powstańca, Piotrusia Rozłuckiego z „Urody życia”, odkopujacego zarazem jakby symbolicznie źródło prawdy? Stanął tam na grobie powstańca w maju 1931 roku pomnik.
Pomników ku czci Żeromskiego jest w Górach Świętokrzyskich dużo. Ale ciekawe jest to, że to jakby materializowanie Jego potężnej istności, zakuwanie jej w granitowe głazy psuje wrażenie. Wolę chodzić i szukać, i nie słyszeć pompatycznych mów na jego cześć, a stanąć naprzeciw świętokrzyskich borów, podumać i powiedzieć nagle ni stąd, ni zowąd, nie wiadomo dlaczego, tak prosto jak On: „Ogary poszły w las…”
Kielce – „miasto świętokrzyskie”.
Kielce nie są zasadniczo miastem świętokrzyskim. To, że na mapie czarne kółko miasta dotyka żółtej plamy gór, nie oznacza, że ostatnie domki Kielc leżą u stóp Św. Krzyża, a kielczanie wychodzą w niedzielę po południu w góry na spacer. Kielce sa od gór dosyć oddalone. Ale złączył je Żeromski. W Kielcach mieszkał i uczył się, a tam hen po Łysicy i Św. Katarzynie w wolnych chwilach błądził, tworzył pierwsze swoje nieudolne dramaty i tragedie, i pierwszy świętokrzyszczyznę z prawdziwym natchnieniem poetyckim odtworzył. I dlatego w licznej literaturze geograficznej świętokrzyskiej, traktującej ten kraj obszernie, używane jest często słowo nie „świetokrzyszczyzna”, a „Kraina Stefana Żeromskiego”.
Świat idzie naprzód – czyli przemysł świętokrzyski.
Święte puszcze świętokrzyskie odkryły przed badaczami swe bogactwa. Pojawili się robotnicy z zakasanymi rekawami, las przecięły wąskie szyny kolejek, niebo błękitne, świętokrzyskie niebo porysowały druty elektryczne…
Business, business!… Zawrotne tempo pracy nie może zharmonizować się ze spokojem i powagą borów. Największe znaczenie ma eksploatacja pirytu, metalu bardzo rzadkiego i cennego. (W Europie piryt znajduje się oprócz Gór Świętokrzyskich tylko w Hiszpanii). To są góry. Okolice, których nota bene do świętokrzyszczyzny nie zaliczyłem, dostarczają rudy żelaznej, rudy ołowianej i rudy miedzi.
Poezja i świętość Gór, opiewana przez Żeromskiego, jest powoli wypierana przez postęp.
Gustaw Herling • uczeń kl. VI Gimnazjum im. Stefana Żeromskiego w Kielcach


