Zabytki czy zbytki?
Mamy AD 2025. Elon Musk chce nam przybliżyć Mars i twierdzi, że już niedługo zabierze znaczną grupę wybrańców, aby zasiedlić nimi czerwoną planetę. W tym samym czasie za naszą wschodnią granicą wciąż trwa wojna, w trakcie której giną ludzie i bynajmniej nie są oni wyłącznie żołnierzami dwóch ścierających się sił… Sztuczna inteligencja podpowiada nam, jak malować obrazy, pisać… ba, nawet mówić… Z niepokojem obserwujemy zmiany klimatu i zastanawiamy się, czy ich skutki dotkną nas, czy raczej nasze dzieci i wnuki… Politycy różnych opcji zarzucają sobie kłamstwa i nadużycia coraz gwałtowniej i coraz częściej… Czy czas na to, aby spoglądać wstecz i zajmować się dziedzictwem kulturowym ludzkości?
Troska o to dziedzictwo może się obecnie wydawać czymś, co najmniej, drugoplanowym. Winniśmy przecież zabezpieczyć odpowiednie zasoby energii i surowców dla kolejnych pokoleń, aby mogły korzystać przynajmniej z takiego dobrobytu, jakiego obecnie doświadczamy. Oczywiście pojęcie tego dobrobytu jest bardzo względne, bo zależy przede wszystkim od naszego statusu. Z pewnością ów dobrobyt jest czymś całkowicie abstrakcyjnym dla dzieci pracujących przy wydobyciu kobaltu, niezbędnego m.in. do tworzenia baterii do jakże powszechnie używanych przez nas telefonów, czy do napędzania elektrycznych samochodów, obecnie jeszcze nie tak rozpowszechnionych.
Przypuszczalnie nawet ograniczając terytorialnie naszą refleksję do kraju nad Wisłą zauważylibyśmy znaczną liczbę kontrastów, które wskazują, że liczba osób, które mogłyby „uskarżać się na zbytek” nie jest wcale aż tak duża. Z tej perspektywy troska o zabytki i dziedzictwo przeszłości – znów – jawić się może… zbyteczną lub, co najmniej, dyskusyjną. Porzucając jednak naszą nieomal „narodową” skłonność do narzekania, spróbujmy się zastanowić, czy przypadkiem dziedzictwo wieków minionych nie mogłoby nam pokazać czegoś więcej, niż tylko ułudę „zamierzchłej świetności”, którą możemy przeciwstawiać obecnemu statusowi, który nas nie satysfakcjonuje, a często nawet frustruje.
Zastanawiając się nad umiejętnościami ludzi, o których wiemy bardzo niewiele, chociażby dlatego, że żyli 2000 czy 5000 lat temu, mimowolnie dokonujemy projekcji naszych obecnych możliwości na ich dorobek. Wyłączamy świadomość upływu lat i nagromadzenia doświadczeń minionych pokoleń w nas samych. Rzeczywiście, czasem te doświadczenia mogą się wydawać drugorzędne, albo przynajmniej nie najważniejsze. Koniec końców, to raczej kwestie społeczne i kulturowe warunkowały i warunkują możliwość dokonywania rzeczy niezwykłych i niepowtarzalnych… Rola sprawcza, którą często przypisujemy wybitnej jednostce lub grupie inicjatywnej bywa równie często pochodną uwarunkowań, w których owe jednostki lub grupy mogły zaistnieć. Rozpatrując wpływ osoby na losy świata – nawet takiej jak Napoleon Bonaparte – musimy zważyć, iż mógł on zaistnieć m.in. dzięki rewolucji, a z pewnością mało prawdopodobne byłoby odegranie przez niego analogicznej dziejowej roli, gdyby Francją nadal rządzili Bourbonowie.
Podany przykład mógłby być przyczynkiem do skądinąd ciekawej, akademickiej dyskusji, jednakże nie jest moim celem zastanawianie się nad wskazanymi powyżej uwarunkowaniami i ich wpływem na proces dziejowy. Chodziło raczej o zwrócenie uwagi, iż ciągłe zmiany, w których uczestniczymy, niekoniecznie odnoszą się do ogólnego statusu ludzkości jako takiej. Czy nasze pragnienia i dążenia zmieniły się w sposób szczególny w ciągu tysiącleci? Pieczołowicie zbierane, konserwowane i restaurowane zabytki – świadkowie przeszłości nie wskazują raczej na naszą znaczącą odrębność od odległych w czasie „praprzodków”.
Chociaż budowniczowie megalitów rozsianych po Europie nie pozostawili żadnych informacji, dlaczego wznosili budowle, których rozmiary oraz układ intrygują i zachwycają nas także obecnie, odrzucając udział kosmitów w ich powstaniu, możemy, z dużą dozą prawdopodobieństwa, określić przyczynę lub kilka możliwych przyczyn tego „prehistorycznego trendu”. Skoro część z tych budowli była grobowcami, tak jak nasze „polskie piramidy” czyli grobowce z okresu neolitu, nie ulega wątpliwości, że powstały one na życzenie jednostek lub grup sprawujących władzę nad ówczesnymi społecznościami. Pretekstem oczywiście mógł być system wierzeń, ale powód faktyczny wydaje się dokładnie taki sam, jak w przypadku nowożytnych lub całkiem nam współczesnych dążeń do pośmiertnego upamiętnienia przedstawicieli elit sprawujących władzę lub posiadających po prostu znaczące zasoby, które umożliwiały lub umożliwiają okazałe sepulkralne realizacje, przynajmniej przez czas jakiś podziwiane przez potomnych. Kolejną analogią są fundatorzy, a później restauratorzy kościołów, gdyż także w ich przypadku możemy zastanawiać się, w jakim stopniu motywowała ich religia, w jakim zaś chęć upamiętnienia samych siebie, jako sprawców powstania lub odnowienia sakralnych budowli. Oczywiście megality nie będące grobowcami są dla nas wciąż w jakimś stopniu zagadką jeśli chodzi o spełniane funkcje, jednak mało prawdopodobne wydaje się ich powstanie za sprawą „pospolitego ruszenia” w obrębie pradziejowych społeczności doby neolitu i wczesnej epoki brązu. Także i w tym przypadku powinniśmy raczej brać pod uwagę sprawczą moc elit…
Trzeba tu ponownie zwrócić uwagę na uwarunkowania, które ukształtowały owe elity. Z pewnością było to przywództwo oparte o pewne cechy, których obecnie możemy się wyłącznie domyślać, nie posiadając żadnych zachowanych opisów tychże cech. Sprawowanie władzy wiązało się zapewne także z większą zasobnością, co w pewnym stopniu potwierdzają źródła archeologiczne. Jednakże, czy owa zasobność była wówczas jedynie przywilejem elit, trudno stwierdzić jednoznacznie, zwłaszcza, że mówimy tu o dość znacznym terytorium Europy, gdzie obserwujemy bardzo różne formy megalitów powstałych wysiłkiem wielu grup ludzkich. Umiejętność zgromadzenia przez nich nadwyżek pozwalała na poświęcenie czasu na kreację budowli nieposiadających – w naszej ocenie – praktycznego znaczenia dla wytwarzania żywności, któremu nie wszyscy członkowie społeczności musieli się oddawać, skoro wśród nich była zapewne znacząca liczba budowniczych. Oczywiście nie można wykluczyć, że imperatyw do tworzenia tych struktur, po części mógł wynikać z ówczesnych wierzeń, np. chęci zapobieżenia gwałtownym zjawiskom pogodowym, które mogły podciąć podstawy egzystencji całych społeczności. Dążenie do dobrostanu i chęć utrzymania go za wszelką cenę jest zatem prawdopodobnie głównym wytłumaczeniem dla kreacji struktur nazywanych obecnie megalitami. Nawet te, które były miejscem elitarnych pochówków, mogły w mniemaniu ich budowniczych zapewniać opiekę zmarłych zarządców lub władających nad społecznością. Niestety, nie ustalimy jaki procent prawdy zawierają nasze domysły oparte, po części, o analogie do zdecydowanie lepiej poznanych dzięki pisemnym świadectwom cywilizacji: egipskiej czy mezopotamskiej.
Nasze ziemie dostarczają natomiast jeszcze innych dowodów na działalność ludzką, której skala wymagała z pewnością dobrej organizacji i zarządzania. Krzemień pasiasty wydobywany przez ponad dwa tysiąclecia na gruntach położonej w pobliżu obecnego Ostrowca Świętokrzyskiego dawnej wsi Krzemionki wydaje się ciekawym przykładem surowca, który mobilizował do wzmożonej i po części trudno wytłumaczalnej pracy. Zadziwiać może sama powierzchnia, na której notujemy relikty pradziejowych wyrobisk górniczych, bo wykracza ona zdecydowanie poza areał nieistniejącej obecnie wsi Krzemionki, obejmując ok. 70 ha. Liczba pozostałości po kopalniach jest również niebagatelna. Sięga 4000 dotychczas zidentyfikowanych śladów po szybach i hałdach. Pole krzemionkowskie jest, co prawda, powierzchniowo największe, ale w jego pobliżu mamy potwierdzenie istnienia kolejnych kilkunastu pól eksploatacyjnych. Jedynie kolejne dwa – rozpoznane wstępnie przez badania archeologiczne, noszące nazwy Borownia i Korycizna – zostały wskazane we wniosku nominacyjnym na Listę UNESCO Krzemionkowskiego Regionu Prehistorycznego Górnictwa Krzemienia Pasiastego – jako kolejne jego komponenty. Wzgórze „Gawroniec” w Ćmielowie zawierające relikty osady ludzi eksploatujących krzemionkowskie kopalnie stało się dopełnieniem ww. wniosku, który został pozytywnie przyjęty przez Komitet Światowy, a unikalność tego zespołu zabytków potwierdzono 6 lat temu wpisem na Listę Światowego Dziedzictwa.
Czyżbyśmy uznawali za wyjątkowy pomysł lokalnych elit na dodatkowe zajęcie dla innych członków pradziejowych społeczności zamieszkujących dolinę rzeki Kamiennej i obrzeże Wyżyny Sandomierskiej? Czyżby ten proceder – niezwykle zaawansowany pod względem różnych stosowanych tu technik wydobywczych i jednocześnie bardzo długotrwały, angażujący przez stulecia różne grupy ludzkie, był tylko skutkiem „mody” na surowiec, którego walory estetyczne wydają się być większe niż te praktyczne? Czy kilkusetkilometrowy, daleki zasięg występowania siekier z krzemienia pasiastego można tłumaczyć jako jeden z przemijających trendów i próbować go porównywać do znanych nam współcześnie zjawisk? Odnośnie rysunków pozostawionych przez pradziejowych górników na wapiennych ścianach kopalń krzemionkowskich nie możemy wskazać pewnych, współczesnych im analogii… Oczywiście możemy nadal brnąć w mniej lub bardziej prawdopodobne próby interpretacji – nie tylko ww. arte-faktów. Dokonując próby całościowej oceny dojdziemy jednakowoż do wniosku, którego skutkiem była decyzja UNESCO. Nawet bardzo siląc się na znalezienie odpowiedników dla fenomenu krzemiennego regionu nad Kamienną, nie odnajdziemy czegoś porównywalnego ani w Polsce, ani w Europie, ani na świecie.
Nasza świadomość jest jednak cały czas ograniczona postrzeganiem świata z perspektywy zaledwie kilku pokoleń wstecz, a jednocześnie rzadko zmusza nas do spojrzenia na perspektywy pokoleń następnych. Po części przyzwyczailiśmy się, że te horyzonty wyznaczają za nas uwarunkowania geopolityczne i trendy. Nasz jednostkowy wpływ na nie wydaje się często iluzoryczny lub wręcz żaden, pomimo, iż akurat jako społeczeństwo mamy szczęście funkcjonować w systemie demokratycznym. To ostatnio wymienione uwarunkowanie pozwala mi na wyrażenie ostrożnej, lecz jednak nadziei. Nadziei, że pomimo faktów, które mogłyby świadczyć o traktowaniu przez nas wielu zabytków jak nieistotnych dla naszej egzystencji zbytków, będziemy w stanie uchronić najważniejsze dla nas dziedzictwo podobne krzemionkowskim polom górniczym przed utratą należnego im statusu i degradacją.

Andrzej Przychodni
Dr Andrzej Przychodni. Ur. w Kielcach w 1970 r. Ukończył Archeologię Polski i Powszechną na Uniwersytecie Jagiellońskim w roku 1996. W latach 1995 – 2017 zatrudniony w urzędzie konserwatorskim w Kielcach, gdzie pełnił funkcję gł. spec. ds. zabytków archeologicznych w woj. świętokrzyskim. Jego zainteresowania badawcze koncentrują się na osadnictwie kultury przeworskiej w dorzeczu górnej i środkowej Nidy, chronologii okresu rzymskiego oraz napływie importów rzymskich na terytorium ziem polskich. W roku 2013 obronił na Wydziale Historycznym Uniwersytetu Jagiellońskiego pracę doktorską pt. „Napływ terra sigillata na terytorium kultury przeworskiej” promowaną przez prof. dr. hab. Piotra Kaczanowskiego. Jest autorem lub współautorem kilkudziesięciu artykułów oraz rozdziałów monografii o charakterze naukowym i popularnonaukowym. Był również członkiem zespołów redakcyjnych monografii. Jest współzałożycielem, a w latach 2013–2021 pełnił funkcję prezesa Świętokrzyskiego Stowarzyszenia Dziedzictwa Przemysłowego – organizacji społecznej realizującej m.in. projekt „Człowiek i Żelazo w pierwszych wiekach naszej ery” w czasie wydarzeń plenerowych „Żelazne Korzenie” w Starachowicach (także obecnie) i „Dymarki Świętokrzyskie” w Nowej Słupi (od 1999 do 2016 roku). Popularyzacja archeologii jest jego pasją, której innym przejawem jest także wydanie powieści historycznej ISA. Zajmuje się również rekonstrukcją technik garncarskich z terenu dawnych prowincji rzymskich oraz obszaru Barbaricum. W latach 2017-2018 pracował w Dziale Archeologii Muzeum Okręgowego w Sandomierzu, będąc kierownikiem działu, a w roku 2018 przez kilka miesięcy pełniąc obowiązki dyrektora. Uczestniczył później w archeologicznych badaniach ratowniczych na terenie Niemiec. W roku 2019 wziął udział w konkursie na stanowisko dyrektora Muzeum Historyczno-Archeologicznego w Ostrowcu Świętokrzyskim, w którego efekcie został dyrektorem placówki i pełni tę funkcję do dzisiaj. W skład jednostki wchodzą dwa oddziały: Muzeum Archeologiczne i Rezerwat Krzemionki oraz Pałac Wielopolskich w Częstocicach. Muzeum sprawuje opiekę nad Krzemionkowskim Regionem Prehistorycznego Górnictwa Krzemienia Pasiastego wpisanym Listę UNESCO w lipcu roku 2019.

