180 milionów Europejczyków…
Od początku tygodnia, choć to jeszcze wrzesień, pogoda przypomina listopad. Zimno, deszcz, porywisty wiatr, a nocami temperatury spadają niemal do zera. Synoptycy obiecują jeszcze złotą polską jesień z dwudziestostopniowym słońcem, ale coraz trudniej w to wierzyć. Nic dziwnego, że w wielu miastach włączono już ogrzewanie. Niestety wraz z rozpoczęciem sezonu grzewczego przyszły i złe wiadomości: instytucje odpowiedzialne za dostawy ciepła ostrzegają, że rachunki w tym sezonie wzrosną o 20–35 procent. Jedynie niektóre osiedlowe kotłownie zapowiadają, że nie podniosą cen – ale to raczej wyjątki niż reguła.
Na szczęście tuż przed rozpoczęciem sezonu grzewczego władza zdążyła z ustawą mającą złagodzić skutki drożyzny. Sejm i Senat przyjęły, a prezydent podpisał pakiet przedłużający zamrożenie cen prądu oraz wprowadzający nowy instrument wsparcia – bon ciepłowniczy. Państwo gwarantuje, że gospodarstwa domowe nie zapłacą za energię elektryczną więcej niż 500 zł netto za megawatogodzinę, a dla tych, którzy ogrzewają mieszkania ciepłem systemowym, przewidziano dopłaty. Bon nie będzie jednak powszechny – trafi wyłącznie do rodzin spełniających kryteria dochodowe i płacących co najmniej 170 zł za gigadżul ciepła. Pomoc wyniesie od 500 do 1750 zł w drugiej połowie 2025 roku i nawet do 3500 zł w roku 2026. Wnioski trzeba będzie składać w urzędzie gminy lub miasta. Koszt całej operacji rząd szacuje na ok. 900 mln zł, choć ekonomiści ostrzegają, że faktyczne wydatki mogą być znacznie wyższe. Do końca roku utrzymana zostanie maksymalna stawka za energię elektryczną na poziomie 500 zł za MWh, ale na rachunkach pojawi się ponownie opłata mocowa: od 2,86 zł miesięcznie dla gospodarstw zużywających mniej niż 500 kWh rocznie, do 11,14 zł przy zużyciu powyżej 1200 kWh. Tego nie uniknie nikt – w przeciwieństwie do bonu ciepłowniczego, który obejmie tylko około 400 tysięcy gospodarstw. Równolegle od lipca zaczęła obowiązywać nowa taryfa gazu – ceny spadły o 14,8%.
Od 1 października w Polsce zaczyna też działać system kaucyjny. Stajemy się siedemnastym krajem w Europie, który zdecydował się na ten krok. Z systemów kaucyjnych korzysta już 180 milionów Europejczyków. W wielu sklepach pojawiły się już automaty do zwrotu butelek PET i puszek. Do każdej butelki plastikowej i puszki doliczona będzie kaucja: 50 groszy za plastik lub puszkę. Od 1 stycznia 2026 roku system obejmie także butelki szklane do pojemności 1,5 litra, tu kaucja wyniesie 1 złotówkę Pieniądze odzyskamy, jeśli oddamy opakowanie nieuszkodzone do punktu zbiorczego. Cel jest ambitny: do 2029 roku osiągnąć 90% poziom selektywnej zbiórki opakowań, a do 2030 roku zwiększyć udział recyklingu w produkcji z 25 do 30 procent.
Tymczasem za naszą wschodnią granicą trwa już 1317. dzień wojny. Rosja nie ustaje w atakach – bombarduje infrastrukturę energetyczną i kolejową, pozbawiając setki tysięcy Ukraińców prądu i wody. Kreml wciąż powtarza, że to Rosja jest ofiarą agresji NATO i całego Zachodu. Na tym tle uwagę zwraca pewna zmiana tonu w wypowiedziach Donalda Trumpa, który zaczyna inaczej mówić o Rosji i sygnalizuje potrzebę wsparcia Ukrainy. Choć do realnej zmiany polityki jeszcze daleko, każdy sygnał przełamania dotychczasowego impasu ma dziś znaczenie.

