Aktualności

AktualnościFelietonyTU I TERAZ

Bać się czy nie bać? Oto jest pytanie…

Polityka za sprawą Kaczyńskiego i PiS jest cyniczna, zakłamana, brudna, przepełniona pogardą dla ludzi, promująca nienawiść i przemoc. Zawsze będę się upominać o poszanowanie prawa i wolności obywatelskie. Nie pozwolę się zatopić w PiSowskim szambie. Korzystając z procedowania ustawy o statusie osoby najbliższej, na celownik biorą mniejszości seksualne.

Nie można im ustępować, podczas gdy strona demokratyczna ma w obu izbach parlamentu większość. Normalnie myślący politycy muszą w oparciu o prawdę i fakty analizować rzeczywistość i ustalać potrzeby obywateli. Nie lesbijki i geje są zagrożeniem, a homofaszyzm wywodzący się z nazistowskiej propagandy. To nie osoby nieheteronormatywne są źródłem zła i czynnikiem kulturowej zagłady! To nie geje są zagrożeniem dla tradycyjnej polskiej rodziny.

Tą grupą demoralizatorów, bezwstydników, deprawatorów i gorszycieli są KRYPTOGEJE łącznie tym z Żoliborza. To nie homoseksualista, a kryptogej zrobi wszystko, aby otoczenie widziało w nim heteroseksualnego mężczyznę. Uważa, że im bardziej odpychająco i wulgarnie będzie się zachowywał, tym bardziej publika będzie widziała w nim samca. To smutne, że w niektórych kręgach większym szacunkiem cieszą się osoby pozujące na „macho” czyli silnych brutali demonstrujących władczość myloną ze sprawnością seksualną, niż geje, którzy wiodą szczęśliwe życie u boku swoich partnerów.

Niestety, wystarczyło, że pewien psychopata rozbudził negatywne nastroje w społeczeństwie wobec homoseksualistów i sprawił, że powstała armia tych, którzy będąc gejami wolą udawać heteroseksualistów. Rykoszetem na tej grze chamów pozorantów dostaje się kobietom.

Read More
AktualnościFelietonyNA MOJE OKO

O głupocie

Głupota! Wszechobecna, przytłaczająca głupota! Żyjemy w czasach olbrzymiego renesansu głupoty. Głupota bezwstydnie panoszy się wokół, puszy się i wynosi sama siebie na ołtarze. Głupota niepodważalnie króluje, dominuje i sprawuje rząd dusz. Głupota odrodzona, odrestaurowana, sprytna i bezczelna doczekała się swego panowania w każdej sferze życia, a szczególnie zaś w życiu publicznym, tym toczącym się w przestrzeni wirtualnej.

Czasy, kiedy bycie głupim było największym powodem do wstydu i przyczyną ostracyzmu społecznego, gdy bycie głupim i obnażenie się z głupoty, oznaczało wykluczenie i marginalizację, nie tylko dawno odeszły do lamusa, ale zostały zastąpione erą z prawidłem przeciwnym. Oto współcześnie to mądry musi chronić się i ukrywać bo głupia, rozrechotana, butna, intelektualnie prymitywna tłuszcza wnet zakrzyczy, stłamsi i zadepcze go, przedtem wyśmieje, wyzwie, napiętnuje, odżegna od czci i wiary i symbolicznie wykluczy ze mainstreamowej wspólnoty.

Wreszcie owo nieznośne dla głupoty, elitarystyczne ewolucyjne prawo, mówiące że żeby przetrwać trzeba być mądrym zastąpił bolszewicki zakon: „W kupie siła”. Ten jest praw (czytaj: ten ma rację), kto ma za sobą większy tłum. Głupota czekała na całe wieki by się rozpanoszyć i wreszcie dać łupnia tej wyrafinowanej arystokratce mądrości, owej wyniosłej, jakże zarozumiałej w swym przekonaniu o własnej wyjątkowości nieznośnej tyranii, która przez tysiąclecia rościła sobie prawo do dyktowania praw i kierunku człowieczego marszu.

Oczywiście – jak powszechnie wiadomo – głupota jest wieczna, była jest i będzie, co do tego nie ma najmniejszych wątpliwości, takie jest po prostu prawo natury, tak mówi statystyka.

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Nie ma, jak na wsi. Być, czyli mieć

Często nad ranem z Kielc do Lublina zmierzam – przez Sycynę, Zwoleń i Czarnolas. Po drodze – jak zawsze – mijam małą wieś Szczęście, nazwaną tak zapewne na cześć Jana Kochanowskiego.

Tak właśnie sobie wyobrażam “wieś spokojną, wieś wesołą”, gdzie mimo chłodu, nie ma głodu, a faunowie skaczą radośnie po lesie, szczęśliwi gospodarze zaś wieczorami liczą wracające z pola ekstatycznie ryczące bydło.

Od czasów wieszcza wiele się tu zmieniło, bo obecnie w Szczęściu – bez względu na porę – ze świecą szukać by bydła jakiegoś. No właśnie, gdzie się podziały te krowy szczęśliwe i święte? Pewnie śpią jeszcze bądź też wyemigrowały. Wyklęte?

Skoro o szczęściu mowa, nie sposób nie poddać się metafizyce i nie wspomnieć o Arystotelesie. Według niego być szczęśliwym, to “dobrze żyć i dobrze się mieć”. Szczęście zatem to bardziej sposób życia niż stan materialny. Szczęście to najwyższe pragnienie wszelkich istot ludzkich.

Skoro zatem szczęście jest w nas, to droga do niego prowadzi poprzez rozważne pielęgnowanie w sobie cnót najszlachetniejszych. Indywidualne szczęście splecione jest też ze szczęściem zbiorowym, z troską o dobro wspólne.

Im bardziej sami jesteśmy szczęśliwi, tym szczęśliwszymi czynimy naszych współobywateli. Być szczęśliwym, to mieć szczęście i potrafić się nim dzielić. Wtedy nigdy nam szczęścia nie zabraknie.

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Europejskie metamorfozy. Polska korrida 22 lata później

Ilekroć słyszę prezydenta RP, natychmiast marzę o jakimś innym wymiarze. Dzisiaj, w 22 rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej, wspominam spacery po Domu Historii Europejskiej w Brukseli. A wszystko po to, by uciec choć na chwilę i jak najdalej od przaśnego i siermiężnego prezydenckiego przekazu. Taaak, Karol Nawrocki zdaje się żyć w alternatywnej, jakże nam obcej i raczej anty-patriotycznej bańce i to nie my, lecz ON powinien „się ogarnąć”. Chamskie grożenie nam palcem nic tu nie da. Sam gest jest też „mało-prezydencki” i kojarzy się niestety z chuligańską ustawką.

Mowa ciała polskiego prezydenta zawsze daleka jest od odświętnej (sam garnitur nie wystarczy), a ktoś nie rozumiejący po polsku może nawet odnieść wrażenie, że w w naszym kraju nie przydarza się nic dobrego albo, że po prostu dzieje się naprawdę źle.

Prezydent RP nie rozumie, iż mowa ciała jest w komunikacji najważniejsza, treść zaś przekazywanej informacji ma przecież znaczenie marginalne…

To w sumie nihil novi sub sole, że sukces jawi się domniemanym „patriotom prezydenckim” niczym porażka, ilekroć trzeba by go w jakiejś części przypisać opcji politycznej, z którą się akurat prezydencki majestat nie utożsamia. Wiadomo:im gorzej, tym lepiej.

Taką na przykład klęską dla prezydenta RP wydaje się być Okragły Stół roku 1989, kiedy w obecności 150 tysięcy wojsk radzieckich stacjonujących jeszcze na terytorium Rzeczypospolitej, dokonała się była pokojowa transformacja ustrojowa! No co innego przecież, gdyby polała się wtedy bohatersko bratnia krew, prawda?

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Świętokrzyska donkiszoteria

Zbliża się maj i pierwszy długi weekend tej wiosny. Czas zatem na relaks, odrobinę spokoju i auto-refleksji. Chciałoby się powiedzieć: czas na miłość – taką, która nie jest niemożliwym do spełnienia marzeniem i nie jest jedynie ulotnym cieniem mrugającym nieśmiało na platońskiej ścianach jaskini. Czas na miłość, która siłą wyobraźni i pozytywnej energii dodaje nadziei i wiary, inspiruje, uskrzydla i góry przenosi, czyż nie tak? Dodaje po prostu sił w codziennej „walce z wiatrakami”. Te wszystkie właściwości przypisywane są krzemieniowi pasiastemu, który istnieje w naszej wyobraźni od wieków jako talizman ozdrowieńczego optymizmu, szczęścia i miłości właśnie. Świętokrzyski krzemień pasiasty zawiera zatem w sobie niesamowitą moc.

Źródłem nieskończonej inspiracji dla Don Kichota jest natomiast postać Dulcynei. Błędny rycerz-idealista oraz jego wierny giermek-realista podążają tą samą drogą, wzajemnie się uzupełniając. Rycerski Don Kichote potrzebuje Dulcynei, platonicznej muzy, która jest idealnym drogowskazem w jego pozornie szalonej walce o lepszy świat. Pragmatyczny Sanczo Pansa wiernością, pełną realizmu trzeźwością umysłu i bezwarunkowym oddaniem, służy tej samej sprawie.

Nasza „walka z wiatrakami” byłaby raczej beznadziejna i pozbawiona sensu bez miłości. Irracjonalny romantyzm splata się w naszej czasoprzestrzeni kulturowej nieustannie z pragmatycznym realizmem i pozytywizmem. W tym kontekście nie jest zaskoczeniem, iż stworzona przez Cervantesa postać Don Kichota – w chwili, gdy ją poznajemy – jest już w dojrzałym wieku „około pięćdziesięciu lat” (proces dojrzewania zabiera jednak trochę czasu). Dedykowany Dulcynei obłędny idealizm Don Kichota, wraz z dojrzałym realizmem Sanczo Pansy, ostatecznie zwyciężają.

Read More