AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Tekturowy folwark w samo południe

Na motywach „Popiołów” Stefana Żeromskiego oraz „Folwarku zwierzęcego” George’a Orwella. Czytajcie, a będzie Wam dane

Ogary poszły w las… Chociaż wszystkie polnische Schweine dawno już odleciały (na Zachód), nach Deutschland, für Deutschland, smród i tak się wylewa z polskiego chlewa. Hej, co się porobiło z tą krainą złą (?) – jak śpiewa Kazik. Upał rozgrzewa dziś do czerrrwoności polską politykę. Na polsko-niemiecko-polskie pogranicze – niczym karaluchy – wypełzają Bąkowicze. Hej.

My zaś w interiorze wschodnim, czyli bliżej centrum – pytamy nieśmiało, jak długo jeszcze będzie to swojskie szambo wybijało? Kiedy wreszcie skutecznie teoretyczny folwark z tektury, przepędzi na amen wszelkie kreatury? Teraz przywołamy Orwella, two legs bad, four legs good? Ojtam, ojtam, świnia to żaden cud. Hej.

Jeśli nic się szybko nie zmieni, to wśród sienkiewiczowej kupy kamieni – być może dla szpanu – bohatersko pojawi się na granicy także świętokrzyski poseł pierwszego planu – ten na gie. Panie pośle, to dzisiaj powinien być ten dzień! Hej. W tętniącej życiem stolicy naszej małej ojczyzny, nieopodal puszczy, co nie niczyja, jeno Boża, święta,* terrrmometry sięgają właśnie kosmicznego poziomu +37 C w cieniu. Niechże pan zatem wyjdzie z cienia, by nikt już nie pytał, gdzie się chowa świętokrzyska elyta. Śmiało, śmiało – to nic, że z czoła będzie się lało. To nie sztuka łgać i wodę lać, straszyć i „brylować” o poranku z klimatyzowanego studia Radia Kielce. Hej.

Prawdziwa polityka zawsze jest gorrrąca i dzieje się wszak na pograniczu miłości i nienawiści, czyli strachu. Jak zwykł mawiać Machiavelli, jeśli lud nie może nas jednocześnie kochać i nienawidzić, niechaj przynajmniej truchleje ze strachu. Cel uświęca środki, a gdy z nieba bucha, najlepsza jest pseudopatriotyczna rozpierducha, od ucha do ucha. Hej.

Machiaweliczni kataryniarze znów chwycili wiatr w żagle, a my maluczcy pytamy, jak żyć, by nie oślepiły nas przebłyski ich cynicznej inteligencji. Jak żyć w tym amoku, by nie stracić wzroku? A może o to właśnie chodzi, byśmy z miłości do wodza oślepli i przy okazji stracili też rozum? Jednak nie ma takiej opcji, bo nikt nas nie przekona, że nasz świat jest czarno-biały albo tym bardziej biało-czarny. Nasz świat jest kolorowy i takim zostanie. Nie chcemy przecież szarych plam na słońcu. Hej.

POSTSCRIPTUM 1 • Z OSTATNIEJ CHWILI: Odchodzący prezydent, co Bąkiewiczów wspiera, aspiruje do roli premiera. Bezwzględny lustrator zaś przygotowuje się do roli szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Tym samym dzisiejszy folwarczny upał staje sie jeszcze bardziej nieznośny i cokolwiek zdarzy się dalej, idziemy zaraz do kina, gdyż tylko tam z pewnością będzie bezpiecznie i – przede wszystkim – dużo chłodniej. Hej.

POSTSCRIPTUM 2: Taaak… Ogary poszły w las… Echo ich grania słabło coraz bardziej, aż wreszcie utonęło w milczeniu leśnym. Zdawało się chwilami, że nikły dwugłos jeszcze brzmi w boru, nie wiedzieć gdzie: to jakby od strony Samsonowskich lasów, od Klonowej, od Bukowej, od Strawczanej, to znowu jakby od Jeleniowskiej Góry…**

Nieopodal zaś – jakby wiecznie żywy… Pułkownik „PONURY”. W Janowicach.