AktualnościNOTABENE 1985-2025

NOTABENE 1989: Dziennik czytany nocą

Tekst opublikowany na łamach „Notabene” – nr 11-12/1989

Jest noc. Ciemność i cisza wszechwładnie panujące w tej krainie z przerażeniem wsłuchują się w odgłosy nadchodzącej burzy. Gwałtownego uwolnienia sił przyrody. Burzy wiosennej, przeczuwanej, oczekiwanej z nadzieją i przerażeniem. Monolit ciemności, nawet rozjaśniony cienkimi rysami błyskawic, budzi lęk. Ta noc jest jedynym świadkiem twojej samotności. Świadkiem oskarżenia…

Czytam dzieła Nieznanego Pisarza. Nigdy wcześniej nie słyszałeś jego nazwiska. Słowa wypowiadane szeptem tracą wyrazistość. Teraz, zaledwie po kilku stronicach pokrytych małym, niewyraźnym drukiem, wiesz że jest Wielkim Pisarzem.

Wiesz, że nikt nie przerwie ci lektury, ale rejestrujesz każdy, najmniejszy nawet szelest. Tyle razy słyszałeś w nocy odgłos kroków na korytarzu, cichy szloch osamotnionych kobiet, modlitwę… Pamiętasz doskonale te wszystkie opowiadania, nocne rozmowy. Twoi bliscy mogą spać spokojnie. Jesteś bezpieczny. A jednak niespodziewany krzyk ptaka zerwanego ze snu przeszywa twe ciało dreszczem niepokoju.

Utwory Wielkiego Pisarza nie były nigdy drukowane w jego ojczyźnie. W twoim kraju. Szukasz. Chcesz znaleźć usprawiedliwienie. Nie należy zrywać owocu z zakazanego drzewa. Nie, to nie ma dla ciebie żadnego znaczenia, ale chcesz wiedzieć. Ubrany we wspaniały uniform papierowy dokument milczy. Jest pusty. Następny także. Trzeci pali ci dłonie. Dowiadujesz się o „zdradzie – milczeniu twórczym – wynarodowieniu”. O „jadzie i żółci skierowanej ku narodom, co przyniosły wolność” twojej ojczyźnie.

Nawałnica za oknem powoli ustępuje. Wychodzisz do ogrodu. Ostatnie krople deszczu wybijają rytm poloneza. Pytałeś wielu przyjaciół. Mówili w zapale i uniesieniu o sprawach od dawna już jednoznacznych. Chełpili się odwagą i nieprawomyślnością. W czasach, gdy odwaga nie jest już potrzebna, a nieprawomyślność dostrzeżona, zarejestrowana, skatalogowana i zaprzepaszczona.

Krople deszczu… Każda z tych łez niebios jest świadectwem ludzkiego losu. Życia i śmierci. Jak mogłeś przez tak wiele lat bezmyślnie chronić się pod parasolem, nie zważając na rozpryskujące się w nicość… Czy jeśli wtedy milczałeś, masz prawo dzisiaj krzyczeć?

Wielki Pisarz nie powinien cię interesować. Jest niewłaściwy. Żyje z dala od kraju, w którym się urodził. Widzi i rysuje obraz nierzeczywisty, absurdalny. Mówi o faktach. Ale nie możesz wierzyć w te fakty: kłamliwe, tendencyjne, przeinaczone. Czytałeś wiele podręczników historii. Prawdę odnajdywałeś tylko w tych niewłaściwych.

Wracasz do pokoju. Jest duży, wypełniony książkami. W ilu z nich literacka fikcja okaże się być rzeczywistością? Jak wiele spośród twych ulubionych kłamie? Przestawiasz fotel w kąt pokoju. Już jutro, a właściwie jeszcze dziś, coś w tym pokoju ulegnie zmianie. To postanowione.

Wracasz do lektury. Nagle uśmiechasz się. Przypominasz sobie strzęp zdania, które gdzieś wyczytałeś; fragmentu o Wielkim Pisarzu: „znalazł się tam„. Nic nie mówiące sformułowanie. O tym pobycie napisał jedną ze swych najgłośniejszych książek. On tam po prostu i tylko „znalazł się”. Jak wiele znaczeń może ukrywać się pod tym stwierdzeniem. Filozofia niedopowiedzeń była obowiązująca. Niektórzy jej twórcy, niepomni dokonań sprzed lat, zasypują cię teraz lawiną słów. W szumie informacji bardzo łatwo ukryć rzecz najistotniejszą.

Niebawem zacznie świtać. Skończyłeś czytać ostatnie dostępne ci opowiadanie Wielkiego Pisarza. Myślisz o Nim. Może w tej właśnie chwili, w dalekim Neapolu, pisze kolejne opowiadania, następne karty swego dziennika. Także twojego dziennika.

Dziennika czytanego nocą…