Hej, rycerze: po nas tarcza i popiół
Hej, rycerze: po nas tarcza i popiół: Reunion, cz. 2
Trzydzieści lat temu, w krótkiej notce pt. Zjazd rycerzy do tarczy, pisałem o zjeździe absolwentów jako rytuale zbiorowego powrotu pod sztandar wspólnoty. Szkoła była jeszcze realna – bez trudu odtwarzaliśmy topografię szkoły, grymasy twarzy i niuanse zachowań żyjących w komplecie niedawnych naszych wychowawców, oraz mit założycielski grupy kolegów, których dało się przywołać bezbłędnie recytując imiona i nazwiska. Dziś wiele z tego się rozmyło, a reunion przeszedł transformację – także w doświadczeniu późnych boomersów, ale w sposób szczególny również dla pokolenia X.
Pokolenie bez kotwicy, pokolenie redakcji
Gdy tworzyliśmy NOTABENE w latach 80., byliśmy rodem z analogowego świata PRL-u. Dojrzewaliśmy w eksplozywnych, szalonych latach 90.: wszystko wtedy było możliwe – i wszystko można było stracić. Jesteśmy wspomnieniem siebie jako pasjonatów, dyskutantów, użytkowników pierwszych komputerów i posiadaczy dostępu do fotokopiarki, dostępu na wagę złota.
Dziś, w 2025 roku, nasze biografie to zbiory nieregularne: nikt już nie wierzy w jedną wspólną narrację. Pracowaliśmy w urzędach, korporacjach, inni w NGO-sach, niektórzy przeszli przez emigrację, rozwody, transformacje duchowe lub zawodowe. W tym sensie jako pokolenie jesteśmy emocjonalnie …zdecentralizowani. Łączy nas przede wszystkim głęboka pamięć o tym, jak wyglądała rzeczywistość przed siecią.
Zjazd na nasze 40-lecie i na szkoły 300-setną rocznicę jako reboot, nie tylko wspomnienie
Dla pokolenia urodzonych w drugiej połowie lat 60-tych, reunion może być czymś innym niż dla kolegów choćby 3-4 lata starszych. Nie tyle powrotem do wspólnoty, ile symulacją starego systemu operacyjnego – restartem pamięci w świecie, który działa już na zupełnie innym oprogramowaniu. Zjazd nie musi być rytuałem „przy tarczy”, ale może być aktem hackowania własnej biografii: przypomnieniem sobie siebie z czasów, zanim przyszło wypalenie, zmęczenie, cynizm.
W tym sensie zjazd to nie nostalgiczne widowisko, ale laboratorium pamięci. Miejsce, gdzie można jeszcze raz sprawdzić, czy wspólnota doświadczeń ma w sobie coś autentycznego, czy była tylko funkcją czasu i miejsca.
Bez programu, bez scenariusza — i może właśnie dlatego prawdziwe
Pokolenie pierwszej redakcji NOTABENE coraz mniej wierzy w struktury, a coraz bardziej — w szczere spotkania bez planu. I może właśnie to jest siłą tego pokolenia — zdolność do bycia razem bez potrzeby widowiska. Bez okolicznościowych t-shirtów, bez gadżetów z logo zjazdu, bez Facebookowych lajfów i rolek. Czasem wystarczy wspólny śmiech przy czytaniu starych wydań pisma albo przypomnienie, kto zgubił klucze, a kto nie pił wcale.
W roku 2025: między diagnozą a ciszą
Dla wielu osób urodzonych w latach 1967–1969, obecny moment to czas bilansu nie mniej intensywny niż dla takich jak ja, tzw. późnych boomers’ów (rocznik 1964, matura 1982). Z jednej strony wciąż aktywni zawodowo, z drugiej – często zderzamy się z własnymi granicami: zmęczeniem, rozczarowaniem, poczuciem wyczerpania pewnych mitów (o karierze, wolności, wpływie).
Jeśli tak się czujecie i dojechaliście tu wzrokiem, to warto było się spotkać. Nie wszystko musi być wypowiedziane… widać po nas. Nawet bez sztandaru. Nawet bez tarczy. Nawet bez maski.


