AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

KIELCE. Szczury w mieście. Nieopodal Ogrodu Wolności

Czytajcie i nie bądźcie obojętni, a będzie Wam dane

W 2015 roku to Jarosław Kaczyński po raz pierwszy w polskiej przestrzeni publicznej otwarcie wyartykułował haniebne ksenofobiczne dyrdymały o „pasożytach i pierwotniakach w organizmach uchodźców, [potencjalnie jakże] groźnych dla Polaków”.

Przeszło to w sumie bez większego echa poza krótkotrwałym oburzeniem wolnych mediów. Potem było już tylko gorzej, a apogeum mamy teraz, gdy konfederacko-pisowskie neofaszystowskie bojówki Braunów i Bąkiewiczów zorganizowały 19.07.2025 roku antyimigranckie protesty w osiemdziesięciu (!) miejscowościach w Polsce.

Z przerażniem obserwowałem dzisiaj mieszkańców także i naszego miasta, ubranych w koszulki z logo „gaśnicy antychanukowej” oraz napisem „Drużyna Brauna – Świętokrzyskie”, dumnie trzymających przed Urzędem Wojewódzkim w Kielcach transparent: „Stop inwazji imigrantów!!!”.

Tak było też w innych miastach. Wszem i wobec polskie echo poniosło w świat rytmiczne rasistowskie okrzyki: „Wiel-ka–Pol-ska–dla–Pol-ak-ów!!!”

W Kielcach brzmią one niczym makabryczny „rechot historii”. Demonstracja odbyła się wszak po przeciwnej stronie ulicy od powstałego niedawno „Ogrodu Wolności”, w którym kręte ścieżki prowadzą do dawnej Synagogi oraz zaledwie około 150 metrów od ul. Planty 7, czyli od miejsca barbarzyńskiego Pogromu Kieleckiego, którego 79. rocznicę obchodziliśmy niespełna 2 tygodnie temu, 4 lipca 2025 roku.

Bez względu na rozmaite interpretacje, skojarzenia oraz motywy-nie-motywy brutalnego mordu na naszych żydowskich współobywatelach w 1946 roku, uczestniczyli w tej zbrodni m. in. ówcześni mieszkańcy Kielc. Podobno sam pogrom został sprowokowany dla odwrócenia uwagi od sfałszowanych wyników referendum z 30 czerwca 1946 roku (?).

W dzisiejszych Kielcach, tak blisko miejsca hańby po wieczne czasy, współcześni neofaszyści antyimigrancką retoryką wydają się mobilizować swój elektorat już teraz, w nadziei na zwiększenie szans wyborczych w roku 2027.

W ostatnim czasie zauważono w centrum Kielc pojedyncze szczury biegające frywolnie po chronicznie niedosprzątanych trotuarach albo obrzydliwie brudnych podwórkach okolicznych kamienic. Jednakże nazywanie tego „inwazją szczurów” byłoby ewidentnym nadużyciem, kłamstwem, po prostu manipulacją.

To samo można odnieść do „inwazji imigrantów” na Polskę i Kielce, której nie ma i nie będzie. Albowiem któż o zdrowych zmysłach chciałby na stałe zamieszkać pośród wystraszonych odmiennością kulturową zakompleksionych ksenofobów i rasistów?

Jest tym niemniej dużo bardziej prawdopodobne, że nawet nieliczne szczury, zachęcone otaczającym nas dziadostwem mentalnym, mogą wywołać i rozprzestrzenić kolejną pandemię, tym razem – wściekłego neofaszyzmu. To właściwie już się dzieje na naszych oczach! Po dzisiejszych wydarzeniach trudno mieć jakiekolwiek wątpliwości.

Pora zatem na zdecydowaną interwencję w formie bezwzględnej deratyzacji nie tylko naszych zapyziałych i zapuszczonych kieleckich ulic, lecz także – a może przede wszystkim – życia publicznego w Polsce. Zanim nie osaczy i nie pochłonie nas brunatna otchłań rozwrzeszczanej faszystowskiej i antychrześcijańskiej tłuszczy oraz dyktatury ciemniaków.