Chatham-Kielce: Marry, Magda i Ewa
Kiedy czekałam na koniec pracy męża, uwagę moją zwracała jak gdyby przeniesiona z horroru przeraźliwie chuda, kobieca postać z nogami owiniętymi grubym bandażem, stojąca przy taśmie z ruchami jakby w zwolnionym tempie, za to wciąż rozprawiająca po angielsku bez względu czy ktoś słuchał czy nie jej ciągłego gderania…
Spytałam męża – co to za zjawisko? To Marry! Ponad osiemdziesięcioletnia kobieta, która w pralni pracowała od lat czterdziestych tj. momentu założenia fabryki. Czy nie ma z czego żyć ? Musi pracować? Przecież system socjalny dawał godziwe warunki egzystencji emerytom!
-Nie, odpowiedział mąż, nie musi! To przywilej jaki otrzymała Marry od właścicieli i managerów zakładu. Ma prawo przychodzić i stać przy taśmie w miejscu gdzie spędziła ponad 50 lat swojego życia!
Dziwne zwyczaje w kapitalizmie, w którym rzekomo panował wyzysk i brak szacunku dla pracowniczych przywilejów, pomyślałam Przecież tak wbijano do głowy mnie i mojemu pokoleniu..
Minęło 24 lata od widoku Marry i nie sądziłam, że kiedykolwiek jej postać stanie mi przed oczyma, a jednak dzisiejsza debata dotycząca red. Magdaleny Smożewskiej-Wójcikiewicz oraz red. Ewy Okońskiej przywołuje obraz osoby, która całe swoje życie poświęciła jednemu miejscu, a prawa do niego nie ośmielił się jej zabrać ani kapitalistyczny wyzysk, ani ekonomiczny rachunek i nieubłagana starość, która naznaczyła ją mocnym piętnem!
Dedykuję to wspomnienie, odpowiedzialnym za wszystkie podejmowane decyzje w Radio Kielce. Te, które nie mieszczą się w katalogu zysku także…
