Tako rzecze DJ Trump, czyli w oparach absurdu…
Wenezuelski dyktator Nicolas Maduro obalony, a mija dopiero rok, odkąd DJ Trump usiłuje nas przekonać, że mimo tego coś jednak „źle się dzieje” w państwie duńskim… Widać, słychać, a i czuć to zresztą na ulicach takiej na przykład Kopenhagi. Pomimo zimowej pory porozbierane nieprzyzwoicie Lego-syrenki, przykucnięte przy nabrzeżach, bujają się mimo wszystko frywolnie, z całą pewnością nieświadome, że Dania juz niebawem może znaleźć się w centrum kolejnego poważnego kryzysu międzynarodowego – na skalę wprost nie-wy-o-bra-żal-ną.
A wszystko to za sprawą legotycznie komiksowego prezydenta Trumpa oraz rzeczywistej, będącej duńskim terytorium zależnym, Grenlandii, którą tenże chciałby „sobie wziąć” i uczynić zeń raczej „Amerykę” niż „EUropę” – choćby nawet tego bardzo nie chciała (?).
Coś się zmieniło jednak od roku 2019, gdy Trump gotów był Grenlandię kupić, chociaż nie była wystawiona na sprzedaż ani wtedy, ani teraz. Jak to NIE na sprzedaż? Powiedzenie NIE amerykańskiemu hucpiarzowi urasta niestety ni-stąd-ni-zowąd w dzisiejszych czasach do rangi dyplomatycznego faux pas.
Skoro okazało się, iż o jakimkolwiek „biznesie” w kwestii grenlandzkiej nie było i nie może być mowy, czekamy teraz na kolejnego focha naszego anty-bohatera, który w 2019 odwołał w trybie pilnym planowaną wtedy wizytę oficjalną w Lego-Królestwie Danii. Nie, to nie!
Lego-Królowa Małgorzata naturalnie bardzo się tym przejęła i wpadła w rozpacz tak wielką, iż czem prędzej zarządziła ogólnonarodową Lego-fiestę, która zakończy się (a jakże) konkursem i balem charytatywnym, podczas którego dumni poddani stworzą z klocków gigantyczną Lego-Grenlandię?
