NOTABENE 1985-2025

AktualnościNOTABENE 1985-2025

Ogród i biblioteka

Po ponad czterdziestu latach od pierwszych spotkań w murach liceum imienia Stefana Żeromskiego znów zbieramy się – bezpowrotnie nie jako uczniowie; jako świadkowie czasu. W Towarzystwie Entuzjastów Kultury Antycznej łączy nas nie tylko wspomnienie deklinacji i koniugacji, lecz także przekonanie, że w myśli starożytnej Grecji i Rzymu ukryte są odpowiedzi na pytania, które z wiekiem nie gasną, lecz dojrzewają.

Kiedyś redagowaliśmy razem szkolne pismo. NOTABENE – wyrażenie skromne, ale pojemne – dziś brzmi jak znak epoki, której już nie ma. A jednak jesteśmy. NOTABENE przetrwała w nas.

Dziś, z perspektywy czasu, mówimy: mieliśmy szczęście. Owszem, świat bywa trudny. Ale w tym właśnie świecie, w którym rośliny fotosyntetyzują jak zawsze, a biblioteki mieszczą się w kieszeni, spełnia się ideał życia, jaki Cyceron wskazał dwa tysiące lat temu:

Si hortum in bibliotheca habes, nihil deerit.
„Jeśli masz ogród i bibliotekę, niczego ci nie zabraknie.”

Ogród nietrudno dziś znaleźć – można się zanurzyć w rodzinnym, miejskim, botanicznym. Ale biblioteka? Ta przyszła do nas sama. W każdej chwili możemy sięgnąć po dowolne dzieło, język, ideę, obraz czy kod genetyczny. Kiedyś uczyliśmy się, jak powiedzieć po łacinie „czas płynie”. Teraz czas płynie przez nas.

I oto, niepostrzeżenie, narzędzia sztucznej inteligencji pozwalają nam – z pozoru bez wysiłku – zbliżyć się do tego, co dawniej było przywilejem nielicznych: myślenia bez granic, wejścia w nieograniczony ciąg zadawania trudnych pytań, bez tabu, szukania –swojej i uniwersalnej — form mądrości. Ale stream pytań i odpowiedzi nie przekłada się automatycznie na mądrość.

Non scholae, sed vitae discimus.
(Nie dla szkoły, lecz dla życia się uczymy.)

Życie wymaga, byśmy nie pytali jeno, ale i działali.

Read More
AktualnościNOTABENE 1985-2025

Hej, rycerze: po nas tarcza i popiół

Trzydzieści lat temu, w krótkiej notce pt. Zjazd rycerzy do tarczy, pisałem o zjeździe absolwentów jako rytuale zbiorowego powrotu pod sztandar wspólnoty. Szkoła była jeszcze realna – bez trudu odtwarzaliśmy topografię szkoły, grymasy twarzy i niuanse zachowań żyjących w komplecie niedawnych naszych wychowawców, oraz mit założycielski grupy kolegów, których dało się przywołać bezbłędnie recytując imiona i nazwiska.

Dziś wiele z tego się rozmyło, a reunion przeszedł transformację – także w doświadczeniu późnych boomersów, ale w sposób szczególny również dla pokolenia X.

Gdy tworzyliśmy NOTABENE w latach 80., byliśmy rodem z analogowego świata PRL-u. Dojrzewaliśmy w eksplozywnych, szalonych latach 90.: wszystko wtedy było możliwe – i wszystko można było stracić.

Jesteśmy niekiedy wspomnieniem siebie jako pasjonatów, dyskutantów, użytkowników pierwszych komputerów i posiadaczy dostępu do fotokopiarki, dostępu na wagę złota.

Dziś, w 2025 roku, nasze biografie to zbiory nieregularne: nikt już nie wierzy w jedną wspólną narrację. Pracowaliśmy w urzędach, korporacjach, inni w NGO-sach, niektórzy przeszli przez emigrację, rozwody, transformacje duchowe lub zawodowe. W tym sensie jako pokolenie jesteśmy emocjonalnie …zdecentralizowani.

Łączy nas przede wszystkim głęboka pamięć o tym, jak wyglądała rzeczywistość przed siecią.

Read More
NOTABENE 1985-2025

DO MŁODYCH

Zamknięto Poglądy w więzieniu

zakneblowano Im usta

zabroniono nawet czytać i pisać

To dobrze!

Bo Poglądy nie są sztandarem

dumnie niesionym ze czcią

w pochodzie triumfalnym

ani cesarzem unoszonym ponad tłumem

lecz są

najdoskonalszą cząstką każdego człowieka

jego kręgosłupem moralnym

sercem pamięcią umysłem

w n ę t r z e m

ożywiającym zwątlałe nieraz ciało

I nie trzeba Ich obnosić

bo wtedy stają się martwe –

One żyją pulsują zmieniają świat

w Czynie!

Read More
AktualnościNOTABENE 1985-2025

Krzysiek

Poznaliśmy się na początku 1990 roku. Jako grupa kandydatów na radnych uczestniczyliśmy w szkoleniach, na których uczyliśmy się „miasta”. Między innymi tworzenia budżetu, gospodarki finansami, zasad urbanistyki gospodarki komunalnej, a przede wszystkim nowej ustawy o samorządzie. Wykłady prowadzili merytorycznie świetni wykładowcy. Dyskutowaliśmy, padały różne pomysły, co powinniśmy zmienić, jak będziemy tworzyć ten nowy dla wszystkich samorząd.

Już wtedy w wielu dyskusjach nie mieliśmy wątpliwości, że to właśnie Krzysztof powinien być przewodniczącym Rady.  Startowaliśmy  z list Kieleckiego Komitetu Obywatelskiego Solidarność w pierwszych wolnych wyborach samorządowych,  które odbyły się  27 maja 1990 roku.

Zwyciężyliśmy. Z naszych list wybranych zostało 40 z 50 radnych. Wśród wybranych radnych – oprócz Krzysztofa i mnie – byli jeszcze inni Żeromszczacy: Arkadiusz Płoski, którego  Rada Miasta wybrała  na pierwszego prezydenta miasta w nowym samorządzie, Jerzy Jermak, Andrzej Bobiński – w następnej kadencji przewodniczący Rady Miasta, Maciej Szydłowski. 

Po pierwszej kadencji Krzysztof zrezygnował z pracy w samorządzie. – Stanąłem przed wyborem: albo zrezygnuję całkowicie z działalności adwokackiej, albo poświęcę się samorządowi. Tego nie dało się połączyć – mówił po latach „Wyborczej”.

To była trudna decyzja, był przecież działaczem Komitetu Obywatelskiego w czasie transformacji ustrojowej.  Należał do grona liderów reform wprowadzających do życia społecznego nowe zasady, przede wszystkim dotyczące działania samorządu po 1989 roku.

Z wyboru jednak był adwokatem i kochał swój zawód. Bronił m.in. opozycjonistów w okresie PRL, później pomagał w uzyskaniu zadośćuczynienia osobom represjonowanym. Brał też udział w akcjach bezpłatnych porad prawnych.

Read More
AktualnościNOTABENE 1985-2025Publicystyka

Okrągły stół czy emigracja?

Mamy w Polsce klincz doskonały – od 20 lat dwa największe obozy polityczne nie są w stanie przeforsować swojej wizji Polski. Ofiarami tej rywalizacji są najważniejsze konstytucyjne ciała, stanowiące o praworządności. Jeśli oponenci nie siądą do Nowego Okrągłego Stołu jak w 1989 roku, w takiej dysfunkcyjnej demokracji będziemy żyli kolejne lat dwadzieścia.

Te dwie wizje to upraszczając – Polska scentralizowana, pod zdecydowaną kontrolą jednej partii, gospodarką licencjonowaną z dużym sektorem państwowym, niechętna obcokrajowcom i współpracy międzynarodowej (na wzór Węgier Orbana) – kontra Polska liberalna, demokratyczna, wolnorynkowa, otwarta, tolerancyjna (na wzór krajów Europy Zachodniej).

Pomysł Nowego Okrągłego Stołu przedstawiłem w krótkim artykule, który opublikowała „Gazeta Wyborcza” 26 czerwca br. w druku (dzień wcześniej w internecie). Po miesiącu (piszę ten tekst 31 lipca) czas na rozwinięcie tego pomysłu i odniesienie się do zrozumiałej jego krytyki.

Do napisania pierwszego artykułu skłonił mnie wynik dwóch ostatnich wyborów prezydenckich, gdzie liczba głosów obu kandydatów w II turze rozłożyła się prawie idealnie po połowie. Obaj kandydaci (Duda – Trzaskowski 2020 r. i Nawrocki – Trzaskowski 2025 r.) reprezentowali dokładnie te dwie skrajności.

Read More
AktualnościNOTABENE 1985-2025

Drobne

Drobne wypadły praktycznie z obiegu. Leżą gdzieś zapomniane – w szufladach, puszkach, słoikach. Najbardziej chyba przydają się w fontannach. Rzadko używane, potrafią jednak czasem wywołać eksplozję radości u pani na poczcie czy w sobotę u pana na targu. Sięgam po takiego moniaka, wysupłuję go z pamięci i kładę przed Tobą na dowód, że to, czego doświadczyliśmy, jest skończone – ale ciągle istnieje.

3 maja 1988

Stary, kanciasty wagonik „siedemnastki”, wstrząsany dziwnymi drganiami, wziął zakręt ze Straszewskiego w prawo. Gdy tramwaj skręcał w ciasny łuk, ulica rozbrzmiewała przeszywającym piskiem metalu – jakby ktoś przeciągał gwoździem po tafli szkła. Aż ciarki przechodziły nam po plecach.

Tłum studentów zajmował całe Planty pod Collegium Novum, obserwując ten manewr wagonika z rosnącym zdumieniem, gdyż ulica, w którą skręcał, została zablokowana zwartym szpalerem zomowców uzbrojonych w długie pały i duże tarcze – w żargonie „hoplitów”. Rozstąpili się, a tramwaj powoli wjechał na prostą. To była jego stała trasa na Cichy Kącik. Przystanek znajdował się tuż za falangą i nikomu o zdrowych zmysłach nie przyszłoby do głowy, że tam się zatrzyma. A jednak.

Wysiadł jeden pasażer. Zatańczył po zejściu ze schodka pijacki taniec i złapał się latarni. „Siedemnastka” odjechała.

Między tłumem na Plantach a zomowcami trwała zażarta wymiana ciosów – z jednej strony leciał bruk, w drugą gaz. Harcownicy z parku podchodzili coraz bliżej kordonu, a kostki brukowe trafiały w tarcze coraz celniej i mocniej. Ktoś dał rozkaz, gliniarze odwrócili się w tył zwrot i w uporządkowanym szyku zaczęli się wycofywać.

Pijaczek, z opuszczoną głową, wyszedł im naprzeciw. Szedł powoli ku Plantom. Nagle stanął jak wryty, widząc kohortę zmierzającą wprost na siebie. Byli tuż przed nim. Otrzeźwiał w oka mgnieniu i kontynuował marsz prosto w zomowców. Chyba czuł, że chwila zawahania mogłaby go kosztować całą stawkę – musiał być pewny i naturalny w swoim kroku. Musiał wzbudzić wśród hoplitów szacunek, a przez szacunek – akceptację, a przez akceptację – przyzwolenie na przejście na drugą stronę.

To był PRL – „świętego pijaka” się nie tykało. To inna kategoria obywatela – nie agresywny student UJ, nie mściwy robotnik z Huty, nie „klecha” od Dominikanów. To był swój – masowy twór systemu.

Read More
NOTABENE 1985-2025

NOTABENE 1985: Pretekst i kontekst

Nie wiem, czy widzę więcej, wiem, że widzę inaczej. Wiem także, że nie mogę się zgodzić z rolą, jaką chciano by mi wyznaczyć w tym jakby-wodewilu, który dzieje się wokół, i który – mimo iż tyle razy plajtował – wciąż wystawiany jest na nowo i wciąż tak samo: z liryczną, śpiewaną ekspozycją, optymistycznym punktem kulminacyjnym i pozornym happy-end’em nafaszerowanym obłudą. Za każdym razem przekonują nas, że to premiera, że tego jeszcze nie było. Ale nie, to nieprawda!… Gardzi się mądrą maksymą o tym, że historia vitae magistra est (historia jest nauczycielką życia); najchętniej wymazano by ją z ludzkiej pamięci.

Nie mogę więc zaakceptować roli tzw. milczącego ortodoksa. Nie mogę zaaprobować zdania kogoś, niewątpliwie mądrego, że jak milczący, to na pewno ortodoks. Milczenie nie jest oznaką zgody! W wielu wypadkach milczenie jest po prostu koniecznością, rzekłbym nawet – tragiczną… Ja też milczę, bo to, co czytacie teraz, to jest milczenie, to nie krzyk, jeszcze raz powtarzam: to milczenie!

W 1983 roku, przebywając w jednej ze stolic europejskich (niestety nie w Warszawie) miałem sposobność zobaczyć film (rock-operę) pt. „Jesus Christ Superstar”, który wstrząsnął był mną do głębi. To niezapomniane wrażenie, jakie zachowałem w swej duszy do dziś, zainspirowało mnie i stało się punktem wyjścia przy tworzeniu koncepcji pisma „Notabene”.

Read More
AktualnościNOTABENE 1985-2025

Wspomnienie o nas „Pani Nauczycielki”

Wspomnienie „żeromskich czasów” w moim życiu nie jest zadaniem łatwym z wielu powodów, z których dzielące mnie trzydzieści pięć lat od zakończenia wieloletniej pracy w tym liceum  wydaje się najbardziej banalne. Dwadzieścia lat funkcjonowania jako nauczycielka języka polskiego i literatury oznacza, że miałam możliwość poznania około ośmiuset młodych ludzi, a w ciągu ich czteroletniej edukacji, doświadczać  razem z nimi wielu niezwykłych przeżyć wynikających nie tylko z analizy dzieł literackich, ale również z postrzegania świata, oceniania rzeczywistości, która nigdy nie jest jednoznaczna i oczywista.

Tym razem jednak przytoczę relację z dwóch wydarzeń, które były związane nie tyle z dość bezwzględnie egzekwowanym od nauczyciela stosowaniem procesu dydaktycznego, ile raczej z poszukiwaniem sposobu, jak ten proces ominąć. 

Pierwsza historia wiąże się z analizą II części „Dziadów”  Adama Mickiewicza. Nawiązując do  genezy dramatu zaproponowałam uczniom, żebyśmy wspólnie po prostu odczytali ten utwór w starej kaplicy, którą wcześniej wybrałam na jednym z  cmentarzy zarządzanym przez kancelarię kieleckiego kościoła katedralnego. Nie byłam pewna, do kogo konkretnie powinnam się zwrócić, by odnależć właścicieli, ale uczniowie zapewnili mnie, że sami o to zapytają podczas lekcji religii, na którą uczęszczają właśnie do tego kościoła.

Reperkusje tej lekcji były znamienne:  z jednej strony nastapiła reprymenda od dyrektora za „narażanie uczniów na niebezpeczeństwo i czy rodzice wiedzieli” (a oczywiście wiedzieli) i „dlaczego nie zapytałam przełożonych o pozwolenie” (a oczywiście nie zapytałam). Z drugiej strony zaczęli się do mnie zgłaszać uczniowie z równoległych klas z pytaniem, czy oni też by mogli odbyć taką lekcję jak tamta klasa  i to pytanie powtarzało się jeszcze przez parę kolejnych roczników, że słyszeli i że też by chcieli…

Drugie wydarzenie, które jeszcze bardziej zapisało się w mojej pamięci to przygotowanie wspólnie z uczniami widowiska w modnej wówczas konwencji „światło i dźwięk” w oparciu o „Puszczę Jodłową”, przepięknego oratorium napisanego przez Stefana Żeromskiego krótko przed śmiercią w hołdzie dla jego „gór domowych”.

Read More
AktualnościHistoriaNOTABENE 1985-2025

Iluzja przemijania

Przeczuwałem to od dawna, ale dopiero mieszkając na Cyprze zauważyłem,  jak łudząca jest periodyzacja dziejów w nauce, dzielenie na przed i po, wyznaczanie granic, kiedy jedno się  kończy, a drugie zaczyna. Cypr jest dobrym laboratorium do badania ciągłości kultury. Historia tu nie przeminęła, ona się odłożyła. Jeśli tylko zdobędziemy się na mały wysiłek poznawczy, otworzymy się na doświadczenie, uruchomimy wyobraźnię i trochę pojeździmy po tej ziemi, to zobaczymy, jak to co archaiczne jest tu nadal obecne, żyje w  kulturze, religii i obyczaju, po prostu  spokojnie trwa od tysiącleci.

Piszę te słowa siedząc na balkonie, z którego roztacza się widok na odległą ode mnie o kilka kilometrów wieś Kouklia. Na niewielkim płaskowyżu i rysujących się za nim wzgórzach Lasu Orites zachodzące słońce kładzie długie cienie. 2300 lat temu wznosiły się tam mury starego Pafos – potężnego miasta-państwa, jednego z dwunastu królestw Cypru. Archeolodzy szacują, że zajmowało powierzchnię od 65 ha do 144 ha. Swoją sławę gród zawdzięczał Sanktuarium Afrodyty. Był to jeden z najważniejszych ośrodków kultu starożytnego świata. Corocznie w czerwcu z całego świata śródziemnomorskiego przybywały tu dziesiątki tysięcy pielgrzymów, aby oddać hołd bogini miłości, piękna i płodności.

Cypr zachował ciągłość kultury przez co najmniej 6 tysięcy lat. Z jednej strony prowincjonalny, ale z drugiej często znajdujący się w głównym nurcie wydarzeń miał też długie okresy, kiedy cieszył się kulturową niezależnością. Nawet w najmroczniejszych czasach panowania Franków, a po nich Wenecjan i Turków etniczną większość miała tu prawosławna ludność greckojęzyczna.  Pamięć o Afrodycie, opiekunce wyspy przetrwała w potajemnych wiejskich obyczajach, w chrześcijaństwie, który utożsamił ją z Bogurodzicą, w języku i kulturze świeckiej. Dzisiaj Afrodyta jest główną ikoną reklamową Cypru. I chociaż to banalny przekaz to  dzięki niemu bogini nie pozwala o sobie zapomnieć nawet tym których starożytność zupełnie nie interesuje. A ten, o którym pamiętamy nigdy nie umiera.

Read More