Don’t give up… You’re in KIELCE!
Jerzy Pilch określił kiedyś Kielce jako ” fantastyczne, depresyjne miasto”. I zapewne coś w tym jest, chociaż nie o tej porze roku. Nie da się także ukryć, że „stąd” wszystko wygląda nieco ekscentrycznie i kosmicznie zarazem. Takie właśnie można odnieść wrażenie, ilekroć wylądujemy nieopodal kieleckiego dworca autobusowego w kształcie latającego spodka.
Na najwyższym poziomie tegoż znajdujemy filię Miejskiej Biblioteki Publicznej (nomen omen im. Jerzego Pilcha) – nazwaną trafnie, kulturalnie i inspirująco „Poczytalnią na dVoRcu”. Tak oto objawia się ponowoczesność w czystej formie i tym samym z domniemanych peryferii stajemy się nareszcie centrum. I o to chodzi.
Już od ponad 60 lat Kielce są światową stolicą majonezu, o czym winniśmy przypominać wszem i wobec. To tylko w 2022 roku buńczucznie patriotyczne farbowanie rzeczywistości – przy okazji otwarcia przekopu Mierzei Wiślanej – totalnie przyćmiło obchody Światowych Dni Majonezu Kieleckiego.
Zapatrzeni w niewątpliwie ekscentryczny horyzont elbląskiego portu Nowy Świat, wpadliśmy wtedy na mieliznę zapomnienia o naszej Małej Ojczyźnie. Bywa i tak, bo z Kielc do morza jest ciągle strasznie daleko. Poza tym najbliższe naszemu sercu lotnisko to Warszawa-Radom i od niedawna da się zeń „skądś-dokądś” polecieć, na przykład „na południe”.
Nie zapominamy przy tym, iż na Ziemi Żeromskiego na wszystkie możliwe sposoby próbujemy złapać w nasze żagle „wiatr od morza”, ażeby wypłynąć w końcu na szerokie oceany wyobraźni. Czynimy to naturalnie po to, by ani Stasia Bozowska, ani tym bardziej Tomasz Judym nie utknęli na amen w „kagańcach” lokalnych ograniczeń. Wszelkie podróże niewątpliwie kształcą, a nauka jest przecież niczym „niezmierne morze” oraz „im więcej jej [pijemy], „tym bardziej jesteśmy spragnieni”.
