Autor: Maciej Ziętara

LiteraturaNOTABENE 1985-2025

Gustaw Herling-Grudziński • Świadectwo prawdy

30.09.1989
Wiele racji miał Artur Sandauer, gdy stwierdził swego czasu, że w Polsce nie istnieje autentyczne życie literackie, pisanie o literaturze ma charakter okazjonalny. Fale zainteresowania przychodzą i odchodzą, nie pozostawiając często istotnego śladu.

Wkrótce będziemy zapewne obserwować kolejną tego rodzaju falę, która pojawi się w związku z ogłoszeniem w wydawnictwa pierwszego obiegu „Innego świata” i „Dziennika pisanego nocą” Gustawa Herlinga Grudzińskiego.

Czy okazjonalne publikacje na temat twórczości autora „Drugiego przyjścia” zaowocują intelektualnie ważną treścią? Trudno o tym wyrokować. Z pewnością dzieło Grudzińskiego, dzieło nie zamknięte, wymaga bogatego komentarza. Twórczość Herlinga jest jak dotąd w naszym kraju wyspą, zaledwie naznaczoną śladami badania. Podobnie dzieje się z innymi artystami słowa, nie tylko emigracyjnymi. Ktoś niedawno zauważył, że swojej monografii nie doczekał się po dziś dzień Sławomir Mrożek.

Efemeryczność kompetentnej krytyki jest problemem ogromnej wagi, potwierdza tezę o okazjonalności polskiego życia literackiego.

Poniższe uwagi stanowią osobistą glossę o twórczości autora „Wieży”; czekajmy tymczasem na krytykę, która ogarnie całość wieloaspektowego dzieła Herlinga-Grudzińskiego.

Read More
AktualnościHistoriaNOTABENE 1985-2025

Czy Herling-Grudziński był punkowcem?

W tym samym czasie w „Żeromskim” wydawaliśmy gazetę „Notabene”. Naszą mentorką była profesor łaciny Małgorzata Kruszelnicka. Dawała nam wolną rękę, co przynosiło różne efekty, czasem mocno grafomańskie. Twórcą i pierwszym redaktorem „Notabene” był Konrad Cedro; w 1986 roku od Konrada przejęliśmy z Andrzejem Przychodnim redagowanie gazetki. Pisali do niej głównie uczniowie klasy „A” – o profilu klasycznym, ale do współpracy zapraszaliśmy uczniów innych szkół kieleckich, a nawet studentów (dość wspomnieć o Tomku Mercie, który studiował wtedy polonistykę na UW).

 „Notabene” drukowaliśmy w cementowni „Nowiny”. Jeździliśmy do tej zapomnianej już fabryki białego pyłu, pokrywającego z milimetrową dokładnością okoliczny las, z Agnieszką Olszowy. Numer trafiał do typa, który przeglądał gazetkę i stemplował imprimatur. Cenzorowi wręczaliśmy butelkę żytniej wódki. Gazetka szła do druku w 300 egzemplarzach, co dziś wydaje się przyzwoitym nakładem. Nie mieliśmy pojęcia, że komunizm dogorywa, gnije od środka, a cenzorowi z Nowin jest całkowicie obojętne, co chcą wydrukować jacyś gówniarze z liceum. Jednak „Notabene” ze stemplem cementowego tajniaka nie budziła wątpliwości partyjnej wierchuszki „Żeroma”. W gazetce przechodziły nie tylko mgliste aluzje do dyktatury ciemniaków, ale też teksty zakazanego barda – Jacka Kaczmarskiego.

Kiedy zatem dowiedzieliśmy się, że Gustaw Herling-Grudziński jest naszym „starszym kolegą szkolnym”, narodził się pomysł, żeby opublikować chociaż kilka jego tekstów w „Notabene”. Mam wrażenie, że w Kielcach o GHG mało kto wówczas słyszał, podobnie jak o punk-rocku. Dla mnie Herling, którego znałem z wydawnictw drugoobiegowych, był symbolem kontestacji komunizmu, choć na innym poziomie niż piosenki Dezertera czy Siekiery. Należał do głównych wrogów Sowietów, reżimu i cenzury. Zatem z jednej strony „Inny Świat” Herlinga, z drugiej – „Babilon upadł” Brygady Kryzys.

Read More