Autor: C vel K

FelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Świętojański sen emigranta

W mojej małej wsi ciągle mi się śni, aby choć na chwilę stać się… frywolnym motylem, skaczącym z kwiatka na kwiatek tak, by nie drgnął nań ani jeden płatek…

Marzy mi się sielanka od zmierzchu aż do poranka. A potem, gdy już obudzę się rano, niech znowu porwie mą duszę pogmatwaną ów wiatr wyobraźni, co to z amanta momentalnie czyni emigranta. Na nowo. Ech, Jolka, Jolka – jak Ty już nic nie pamiętasz. Gdzie te pagórki leśne? Gdzie te łąki zielone? Gdzie one są? Choćby od święta. Ta noc przeklęta po prostu jest, bo płacze deszczem. Co jeszcze? Tu Piasek, tam Wilki gonią Baśkę, co miała fajny biust, ale najważniejsza przecież jest Kaśka, z którą można było konie kraść…

Jak wrócić do swojego kraju po trzydziestu paru latach? Czy to w ogóle możliwe? Ulegam fantasmagorycznej iluzji, że ja naprawdę jestem stąd, bo czuję, że stąd jest ma dusza. Słowiańska i bezpańska, poobijana do granic wytrzymałości, a tu jeszcze nagle zrobiło się keine Grenzen. Strach…

Jest chyba w każdym z nas tęsknota za idealną, utopijną krainą, taką sobótkową wsią spokojną, wsią wesołą, mityczną Arkadią, Doliną Issy, za utraconym rajem dzieciństwa, miejscem, w którym panuje spokój, harmonia, i które nie poddawałoby się ostatecznym prawom przemijania. Niech dane nam będzie przynajmniej pomarzyć… 

Read More
FelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Chochole dylematy (przy koniaku?)

Dawniej mówiło się „oby do wiosny” i chyba mamy wreszcie wiosnę, ale to niestety dopiero kwiecień-plecień. Wszystko się zatem przeplata: wojna i pokój, rozpacz i nadzieja, smutek i radość; tzw. normalność z aberracjami też. Tak wielobarwnie wygląda przednówkowa codzienność na pograniczu centrum i peryferii świata tego, gdzie wśród zmieniających się pór roku wszystko jest prowizoryczne i nic na serio?

W każdym z nas coś woła, historia smutna lub wesoła. Mamyż w sobie coś z chochoła? Sednem do zrozumienia duszy polskiej są ciągle zaklęte w kadrze widma i zjawy „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Nadal kluczową pozostaje słynna kwestia „Co tam, panie, w polityce? Ano Chińcyki trzymają się mocno!?”

Chociaż nie do końca wiadomo, gdzie te „Chiny” leżą (na pewno daleko), najważniejsze, że chłop potęgą jest i basta!  Nie szkodzi, że mu słoma z butów wyłazi, wszak na weselu bez butów być nie przystoi. Co tam Chiny, dla nas Polska to jest wielka rzecz! Nie szkodzi, że skrzeczy w niej pospolitość.

Chocholi taniec w polskiej polityce trwa w najlepsze i w bród jest aspirujących do głównej roli chama-patrioty, któremu ani czapka z piór, ani złoty róg nie wystarczą. U nas najlepiej zawsze stać nad przepaścią, nad którą dynda ino sznur i wiadomo, co się zdarzy, gdy zrobimy choćby krok naprzód. Na nic zasłanianie się świętymi obrazkami, gdy rozum śpi i budzą się demony.

Read More
FelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Trick-or-treat?! Halloween’owa fatamorgana

Ze skojarzeniami jest jak z mirażami na pustyni. Im mocniej próbujemy się do nich zbliżyć, tym stają się ulotniejsze. Nie wiadomo do końca, gdzie kończy się w nich prawda a gdzie zaczyna zmyślenie. Tragiczny czar przeszłości ostatecznie pryska w każdym z nas niczym mydlana bańka albo… pustynna fatamorgana. Zmienia się też ciągle perspektywa i – jak pisze Czesław Miłosz – już nie to wielkim się nazywa, co się nam wielkim wydawało. Déjà vu?

W przededniu Halloween AD 2024 z oparów bolesnej mgły smoleńskiej znów wyłonił się wszem i wobec makabrycznie groteskowy Antoni Macierewicz, czyli domniemany „che’gevara polskiej polityki”. Przy okazji przypomniano też ponownie brzozę, od której to wszystko się zaczęło ponad 14 lat temu. Smoleńska mgła i brzoza „powróciły niczym wampiry i nijak nie można ich zatłuc”… I niestety nie była to fatamorgana. Nie była i nie jest. Trick-or-treat?!

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Kto czyta (i kocha), żyje wielokrotnie

Przestrzeń kulturowa, w której przychodzi nam żyć, śnić, kochać i umierać, jest hybrydowa. Miesza się w niej wojna i pokój, rozpacz i szczęście, nienawiść i miłość. Życie na pograniczu centrum i peryferii pełne jest sprzeczności. Jedyne, czego możemy być pewni, to niepewność… Jest dziś koszmarnie ponuro, czytam więc i piszę, by uciec nieco od powyborczego marazmu.

Niedaleko Persepolis, w Szirazie znajduje się otoczone parkiem pełnym egzotycznie kolorowych kwiatów mauzoleum XIV-wiecznego perskiego poety Hafiza. Pomimo opresyjnego kontekstu dzisiejszego Iranu, zakochane pary – bez strachu, o dziwo – przechadzają się tam co piątek z tomikami poezji Hafiza, z których w nabożnym skupieniu odczytują szeptem przypadkowo wybrane wersy. Odważnie wierzą, że spełnią się kiedyś ich pragnienia. Wierzą, że “kto czyta (i kocha), żyje wielokrotnie” bez względu na pełną wyzwań codzienność. Czytam więc dalej. Także między wierszami…

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Przedwyborcza maskarada

Trudno nie ulec wrażeniu, iż w przededniu najważniejszych wyborów parlamentarnych od 1989 roku zostajemy metodycznie poddawani socjotechnicznej manipulacji. Zamiast uspokajać i koić naszą niepewność oraz egzystencjalne rozdarcie celowo podsyca się wokół nas niepokój o przyszłość. Codzienny lęk, jakiego doświadczamy jest w gruncie rzeczy dość irracjonalny i często wyolbrzymiony nie do końca przemyślanymi decyzjami rządu oraz przekazem medialnym. Niełatwo jest zachować zimną krew i spokój w sytuacji nieustannie podsycanego zagrożenia. Polityka strachu, jakiej doświadczamy w ostatnich latach oddaliła nas od siebie jeszcze bardziej niż kiedykolwiek. Znaleźliśmy się w sytuacji dość kuriozalnej, gdzie tragedia miesza się raz po raz z komedią i przybiera formę pompatycznej oraz pełnej absurdów i sprzeczności tragifarsy, którą najlepiej chyba należałoby nazwać maskaradą. To wszystko dzieje się naturalnie ze strachu.

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Dzień Wiedzy. Dziwny inny świat

Dokładnie o 4:45 nad ranem pierwszego września 2022 na Westerplatte patrzę w biało-czerwony kontur Polski, niebieski u podstawy. O, widzę ławkę! To dobrze, że jest gdzie usiąść, bo zaczyna się właśnie pierwsza lekcja nowego przedmiotu w polskiej szkole. Historia i teraźniejszość w pigułce. To Dzień Wiedzy nie tylko w Federacji Rosyjskiej i w Niemczech, ale przede wszystkim u nas i o nas. W każdej gminie, którą na to stać, wciagamy na maszt narodowe sztandary. A kogo nie stać, niech przynajmniej wstanie z kolan i na baczność wsłucha się w pieśń z ziemi włoskiej do Polski płynącą. Marsz, marsz Dąbrowski… Jeszcze Polska nie zginęła, póki „nasi” biją w tarabany, oj biją.

Patriotyczne, biało-czerwono-niebieskie ramko-ławki staną już niebawem w każdym województwie, ażeby obywatele mieli gdzie zadumać się nad losem naszej udręczonej historią i teraźniejszością ojczyzny i cyknąć sobie przy okazji zdjęcie dla przyszłych pokoleń.

Read More
FelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Jaka kultura, taka edukacja. I odwrotnie?

Pogardliwy podział na prawaków i lewaków zupełnie nie ma sensu. Szukałem zatem metafor, które byłyby w stanie pomieścić w sobie doznania ostatnich dni. I znów wpadł mi w ręce „Folwark zwierzęcy” George’a Orwella. W czasach PRL oraz stanu wojennego było to dzieło zakazane. A ja przez ponad trzydzieści lat zastanawiałem się (podświadomie), czy dane mi będzie kiedyś jeszcze na ten nasz swojski folwark powrócić. I proszę, jaka niespodzianka. Wszystkie zwierzęta nadal są równe, a i niektóre nawet równiejsze. Od tych innych – przy korycie. Można? Można.

Model kultury można porównać do góry lodowej. Większość elementów kultury – podobnie jak w przypadku góry lodowej – jest niewidoczna na pierwszy rzut oka, ale stanowi ona istotną część całego zjawiska. Dlatego też, aby zrozumieć kulturę w pełni, należy zajrzeć głębiej i odkryć te elementy, które leżą pod powierzchnią.

Metafora góry lodowej w odniesieniu do kultury jest o tyle niebezpieczna, że ewentualne czołowe zderzenie z nią (we mgle na przykład) zawsze kończy się katastrofą. Metaforyczna i metafizyczna tragedia może znienacka przeistoczyć się w ordynarną i hucpiarską dosłowność. Z kolei czołowe zderzenie z metaforą kończy się zazwyczaj desperacką walką o przetrwanie zdrowego rozsądku.

Read More
FelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Je kremówki cała Polska…

Ażeby przezwyciężyć błogosławiony stan kremówkowego nabzdyczenia – w nadziei, że to coś da – sięgam nabożnie do Tadeusza Boya-Żeleńskiego i jego „Słówek”. „Pełna wrzasku ziemia polska, oj oj oj, pełna wrzasku ziemia polska, od Czikago do Tobolska”. Z Boya zaczerpnął zresztą fragment tej frazy Jan Pietrzak w roku 1976 – wiadomo, po co – no „żeby Polska była Polską”. W roku 2023 r. – dumając o Bogu, honorze i ojczyźnie – opychamy się bezrefleksyjnie „papieskimi kremówkami”, od Czikago do Tobolska.

Mnie zresztą i tak samo jedzenie luksusowych ciastek we wzniosłym celu nie interesuje. Tym niemniej z braku Pendolino udałem się w minioną niedzielę do bliskiej memu sercu „Dorotki” przy ulicy Wspólnej. Po pierwsze zakupiłem zestaw kremówek, które następnie miały stać się nagrodami w konkursie wiedzy o św. Janie Pawle II, a po drugie, by zmierzyć poziom patriotyzmu kremówkowego wśród Kielczan. Kremówki sprzedawały się cudnie, ale najgorzej wypadła część konkursowa. Spośród kilkudziesięciu przypadkowych rozmówców po głównej mszy w kieleckiej Katedrze, nie znalazłem nikogo, kto potrafiłby wymienić choćby jeden tytuł którejkolwiek z kilkunastu papieskich encyklik. I to by było na tyle.

Read More
FelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Zwidy marcowe albo bujdy

W starożytnym Rzymie Idy marcowe (piętnasty dzień marca) były dniem hucznych obchodów na cześć boga wojny – Marsa. U nas zaś na świętokrzyskiej wsi hucznie wieje dziś wiatr historii, oj wieje. Na ostro. No nie jest dobrze skoro ów „wiater” frywolnie “podwiewnął” nawet ostatnio marynarkę posła Ziemi Świętokrzyskiej oraz ministra od sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro (ZZ), który został tym samym bezczelnie obnażony.

Co racja, to jednak racja, że „świętokrzyskość” to taki dość niepowtarzalny stan mentalny jest. Ano, bo ze Świętego Krzyża, z serca samego Puszczy Jodłowej (niczyjej, nie mojej ani twojej, ani naszej, jeno-bożej-i-świętej!) wszystko widać inaczej, czyli lepiej. Łoj-tam, łoj-tam, jaka puszcza, takie i zwidy. Albo bujdy.

Read More
AktualnościFelietonyWIĘCEJ ŚWIAT(Ł)A

Stąd do WOLNOŚCI

Według prezesa Kaczyńskiego prezydent Biden we wczorajszym przemówieniu w Warszawie „nic nie powiedział”. Wiemy skądinąd nie od dziś, że prezesa w ogóle trudno jest zadowolić. Prezes najlepiej czuje się patrząc w patriotyczne lustro i słuchając samego siebie. Wtedy to jest „coś”, w co obywatele bezwarunkowo powinni się wsłuchiwać. Gdyby na przykład przemówił do prezesa prezydent Trump, to też od razu byłoby „coś”. Ależ ci Amerykanie nie wiedzieli na kogo zagłosować w ostatnich wyborach…

Read More