Tekturowy folwark w samo południe
Ogary poszły w las… Chociaż wszystkie polnische Schweine dawno już odleciały (na Zachód), nach Deutschland, für Deutschland, smród i tak się wylewa z polskiego chlewa. Hej, co się porobiło z tą krainą złą (?) – jak śpiewa Kazik. Upał rozgrzewa dziś do czerrrwoności polską politykę. Na polsko-niemiecko-polskie pogranicze – niczym karaluchy – wypełzają Bąkowicze. Hej.
Prawdziwa polityka zawsze jest gorrrąca i dzieje się wszak na pograniczu miłości i nienawiści, czyli strachu. Jak zwykł mawiać Machiawelli, jeśli lud nie może nas jednocześnie kochać i nienawidzić, niechaj przynajmniej truchleje ze strachu. Cel uświęca środki, a gdy z nieba bucha, najlepsza jest pseudopatriotyczna rozpierducha, od ucha do ucha. Hej.
Machiaweliczni kataryniarze znów chwycili wiatr w żagle, a my maluczcy pytamy, jak żyć, by nie oślepiły nas przebłyski ich cynicznej inteligencji. Jak żyć w tym amoku, by nie stracić wzroku? A może o to właśnie chodzi, byśmy z miłości do wodza oślepli i przy okazji stracili rozum? Jednak nie ma takiej opcji, bo nikt nas nie przekona, że nasz świat jest czarno-biały albo tym bardziej biało-czarny. Nasz świat jest kolorowy i takim zostanie. Nie chcemy przecież szarych plam na słońcu. Hej.
