Niszczejący skarb – Kafhaus oczami młodych
,,Tu w Kafhausie na Fryncicie
Szczewik topi sie w ciaplycie.
Sadza sie maże na łoku
Tak się kurzy z Huty Pokój.”
(Z piosenki: Zespół Antyki i kabaret Rak – Kafhaus)
Gdy wraz z kolegą zaczęliśmy się zastanawiać, na jaki temat mógłby być nasz reportaż, mój
kolega nagle odparł, że Osiedle Robotnicze Kaufhaus będzie idealnym pomysłem na mój
debiutancki reportaż. Mało tego, po kilku dniach odwiedziliśmy Kolonię, aby na własne oczy
przekonać się, na czym polega magia Kaufhausu. Obserwując typowe dla architektury Śląska
familoki, dochodziłem do różnych wniosków, a jeden z nich był taki, że nie udało nam się
zachować jednego z najbardziej klimatycznych zabytków na Śląsku. Oczywiście podjęto
różne próby w celu modernizacji tamtych obiektów, jednakże brak odpowiednich środków ze
strony miasta Ruda Śląska oraz okoliczni mieszkańcy nie pomagają, a nawet szkodzą
architekturze. A tak naprawdę, gdyby nie te czynniki, Osiedle Robotnicze Kaufhaus byłoby
jeszcze piękniejsze niż jest, gdyż styl, jaki został tam zawarty, wyginął niczym dinozaury z
okresu mezozoicznego. Na koniec tego króciutkiego wstępu powiem jedno: Kolonia
Kaufhaus jest perełką samą w sobie, o którą powinno się dbać, gdyż dobrze zachowane
obiekty, przypominające nam przemysłową przeszłość Śląska, znikają w natychmiastowym
tempie, a zamiast nich stawia się kolejne potężne bloki i wieżowce z wielkiej płyty. Wnet
zapomnimy o swojej tożsamości i przynależności do naszego regionu, o który walczyli nasi
przodkowie, wybierając w plebiscycie zamiast Niemiec właśnie Polskę. Więc my jako
mieszkańcy śląskiej ziemi, jak również zainteresowani, walczmy wspólnie o ten piękny
region bogaty w tradycję oraz w nazbyt skomplikowaną historię…

Osiedle robotnicze „Kaufhaus” znajduje się na granicy dwóch dzielnic Rudy Śląskiej –
Nowego Bytomia i Chebzia. Początki kolonii robotniczej Kaufhaus sięgają drugiej połowy
XIX wieku. Dokładnie od 1854 do 1924 roku powstawała etapami kolonia robotnicza. Powód
powstania osiedla był prosty: mieszkania dla pracowników Huty Pokój (w okresie
przedwojennym huta była nazywana po niemiecku określeniem „Friedenshütte”). Według
danych osiedle wybudowali właściciele huty. Huta ta produkowała wszelkiej maści żelazo do
wyrobów stalowych. Często w tamtym okresie powstawały kolonie robotnicze dla
pracowników pobliskich kopalń czy hut. Dla przykładu: “Kolonia Alfred”, znajdująca się
teraz na styku miast Katowic i Siemianowic Śląskich, została wybudowana z powodu
działającej kopalni “Hohenlohe”. Jednym z przełomowych okresów dla kolonii robotniczej
Kaufhaus jest czas pomiędzy rokiem 1903 a 1904, gdyż to wtedy powstaje słynny dom
towarowy (z niemieckiego Kaufhaus). Tak też powstaje nazwa tego osiedla – od domu
towarowego. Pragnę nadmienić, że do dziś ów dom towarowy jest jednym z najstarszych
tego typu obiektów w Polsce, jak i w Europie. Dom towarowy był nie lada gratką dla
Kafhaus (Ruda Śląska) z 18 czerwca 2026 roku Autor zdjęcia: Wiktor Szopa
tamtejszych mieszkańców, gdyż można było tam kupić wiele czasopism czy gazet o tematyce
kupieckiej. W środku tego gmachu znajdowały się również winda i ubojnia. W tamtych
czasach dom towarowy został okrzyknięty mianem fenomenu na skalę całej Europy. Na
następne zmiany nie trzeba było aż tak długo czekać, bowiem kilka lat później zbudowano
wielkomiejski budynek pełniący funkcję piekarni (teraz ulica Pileckiego 21-23).
Wojna pokrzyżowała plany rozbudowy kolonii robotniczej. W 1933 roku na terenie kolonii
było tylko 40 budynków wolnostojących. Na chwilę wrócę do budynku piekarni. Piekarnia
miała okazję „zagrać” w filmie Kazimierza Kutza pod tytułem „Paciorki jednego różańca” z
1979 roku. Była to ostatnia część trylogii Kutza, nazywanej często Trylogią Śląską (w skład
tej trylogii, oprócz „Paciorków jednego różańca”, weszły też filmy: „Sól ziemi czarnej”
(1969) i „Perła w koronie” (1971)).
Czas powiedzieć o architekturze kolonii, która swoim wyglądem nadaje wręcz unikatowy
klimat dawnego echa przemysłu w okolicy. Mamy tutaj do czynienia ze znanymi familokami,
które można skojarzyć z Nikiszowcem czy Kolonią “Ficinus” znajdującą się także w Rudzie
Śląskiej, lecz w obrębie dzielnicy Wirek przy ulicy Kubiny.
Zabudowa familokowa ma wiele charakterystycznych cech: klatki schodowe tych kamienic
ciągną się nieprzerwanie wzdłuż ulicy. Każdy familok miał dwupokojowe mieszkania, po
dwa na każdym piętrze. Mowa tutaj oczywiście o dwóch izbach i kuchni. Klatka schodowa
przypadała oddzielnie na dom. Ubikacja była dzielona na dwa mieszkania, ulokowana
najczęściej na tak zwanym półpiętrze. Ale to nie koniec, bowiem familoki budowano również
w taki sposób: sześć mieszkań posiadało jedną klatkę schodową, natomiast zaplecze sanitarne
i gospodarcze miało miejsce na podwórzu. Familoki posiadały niezbyt bogatą architekturę
detali. Na domiar tego każdy familok wieńczony był dwuspadowym dachem. Więc nie były
to może najpiękniejsze domy, jednakże w tamtych czasach taka masowa budowa nie mogła
inaczej wyglądać.
Aby nasza opowieść była kompletna, musimy wspomnieć o latach 80. XX wieku, bowiem
wtedy podjęto decyzję, która raz na zawsze wpłynęła na wygląd kolonii robotniczej. Chodzi
tutaj o rozbiórkę “Kaufhausu”, a ściśle mówiąc, zniszczono najstarszą część tego osiedla,
czyli rejon ulic Pogórze, Pileckiego i Kubiny.
Na sam koniec kilka informacji dotyczących obecnego stanu Kolonii Robotniczej, jak i
planów wobec zamkniętej Huty Pokój na skutek zmian transformacyjnych w nowej III RP.
Aktualnie przez osiedle kursuje 7 linii autobusowych w kierunku innych dzielnic miasta oraz
pobliskiego Mikołowa. Pragnę nadmienić, że przy samym Domu Towarowym znajduje się
przystanek autobusowy, natomiast około piętnaście minut drogi z osiedla wystarcza do
dotarcia do kultowej pętli tramwajowej Chebzie, nazywanej zresztą największą tego typu
pętlą tramwajową na Śląsku. Inni nazywają ją po prostu: „Chebzie Pętla”.
Zabytkowe budynki wprawdzie przeszły gruntowne remonty wewnętrznej elewacji, lecz jak
można się było łatwo domyślić, śladem tych remontów został tylko znaczek z treścią:
“Obiekt zabytkowy Poddany remontowi”. Otoczenie kolonii niestety nie wpływa na jej
najlepsze zachowanie. Dlaczego? Albowiem w bardzo dużym stopniu mieszka tam ludność
skłonna do patologii. Ważne jest wspomnienie bastionu kibicowskiego Górnika Zabrze, więc
widok napisów znanego klubu nie jest niczym nadzwyczajnym. Co gorsza, obawiam się, że
w przyszłości pozostałości tego zabytku zostaną rozebrane, gdyż łatwiej rozebrać coś niż
ocalić od zapomnienia. Z tym wiążą się potężne sumy pieniężne, o których miasta śląskie
zazwyczaj mogą jedynie pomarzyć. Nikogo dziedzictwo kulturowe Śląska nie interesuje
oprócz samych mieszkańców czy Ślązaków i być może tutejszych osiedleńców
pochodzących z dalszych terenów Polski. Chociaż pojawiły się plany wznowienia produkcji
w znajdującej się rzut beretem od Kolonii Hucie Pokój. Otóż grupa Węglokoks S.A. w 2022
roku ogłosiła informacje, że ma w stosunku do Huty plany na nową stalownię o zdolnościach
produkcyjnych rzędu 1 mln ton stali rocznie. Przychody roczne szacowane są na poziomie do
4,5 mld zł. Ma to być nowoczesny zakład o bardzo ograniczonej emisji spalin i innych
zanieczyszczeń, zatrudniający 2–2,5 tys. pracowników. Start inwestycji planowany jest na
rok 2023, zakończenie – na 2027. Nie wiadomo, czy cała inwestycja w ogóle okaże się
opłacalna, zważywszy na to, jaka polityka dominuje w Europie. Ciągle zamyka się obiekty
przemysłowe, a w zamian tworzone są miejsca kultury czy galerie handlowe. Modne są
zapory gromadzące wodę, panele fotowoltaiczne oraz wiatraki.
Naprzeciw tym pomysłom pojawiają się plany powrotu do przemysłu ciężkiego,
argumentowane rozczarowaniem odnawialnymi źródłami energii. Jaka będzie nasza
przyszłość za kilkadziesiąt lat, zależy od polityków, wojen i nowych trendów, o których
dowiemy się niedługo. Generalnie rzecz biorąc, ewentualne zachowanie Kolonii Robotniczej
Kaufhaus zależy wyłącznie od nas. Jeżeli chcemy zachowywać takie perełki, którymi z
przyjemnością chciałby się szczycić chociażby nasz południowy sąsiad, to trzeba postarać się
o wpisanie obiektu na listę światowego dziedzictwa UNESCO.
Absolutnie nie mówię, że ta droga będzie na wskroś łatwa, lecz z czasem okaże się, że w
przyszłości mogą, ale nie muszą podziękować nam za to następne pokolenia. A nawet jeśli
nie dla następnych pokoleń chcemy to zrobić, to zróbmy to dla tych starszych ludzi, których
tak naprawdę jest coraz mniej. Niektórzy nadal pamiętają swoje dzieciństwo na Kolonii
Robotniczej i mieszkają tam aż do teraz. Co z nimi zrobić? Przecież nie opuszczą swojej
ojcowizny. Wiadomo, potem łatwiej zniszczyć relikt, ale co pomyślą ci ludzie, kiedy być
może będą spoglądać na ziemię z góry? Ciężko powiedzieć. Myślę, iż taka refleksja musi
zostać z Wami, drodzy czytelnicy, po przeczytaniu tego reportażu…

Foto: Wiktor Szopa

