































































Akcja „DziÆła Literatury na Mury” ma na celu umieszczenie w przestrzeni miejskiej na wielkich, dobrze wyeksponowanych, a często zaniedbanych ścianach i elewacjach budynków, cytatów z literatury polskiej (z naciskiem na cytaty z literatury współczesnej, współcześnie żyjących poetów i pisarzy).
Przestrzeń miejska z wielu względów stanowi idealne miejsce ekspozycji literatury w tej formie. Pierwszy z nich to wiele zaniedbanych, będących w złym stanie technicznym i estetycznym, elewacji budynków, które szpecą przestrzeń miejską. Ozdobienie ich cytatami wykonanymi w sposób artystyczny, w znacznym stopniu podniesie ich estetykę, nadając im wyjątkowy charakter – to doskonałe tło do ekspozycji sztuki, a także naturalna i łatwo dostępna przestrzeń dialogu pomiędzy artystą i odbiorcą.
Żyjemy w świecie postępującej brutalizacji i wulgaryzacji języka w przestrzeni dyskursu publicznego. W mediach słyszymy ludzi posługujących się nie najwyższych lotów polszczyzną. Język redukuje się jedynie do prymitywnego narzędzia służącego komunikacji. Media wulgaryzują formę i treść przekazu, co odbija się zarówno na poziomie debaty jak i obniżeniu standardów dialogu publicznego.
Następuje znaczący regres czytelnictwa, a także poziomu wykształcenia humanistycznego przeciętnego człowieka. Jest to zjawisko postępujące i niepokojące, rzutuje bowiem na wszystkie sfery życia społecznego. Język jakim się posługujemy jest w istocie swej, językiem jakim myślimy. Nie pozwólmy zatem zdegradować się polszczyźnie.
To tym istotniejsze, że jesteśmy narodem, który wydał pięciu noblistów w dziedzinie literatury, oraz takich geniuszy pióra jak choćby Bruno Schultz, Witold Gombrowicz czy Stanisław Ignacy Witkiewicz. Ziemia świętokrzyska może się poszczycić takimi nazwiskami jak: Stefan Żeromski (Ciekoty), Henryk Sienkiewicz (Oblęgorek), Gustaw Herling Grudziński (Kielce, Suchedniów), Witold Gombrowicz (Małoszyce, Witulin), Jan Gajzler (Suchedniów), czy wciąż żyjący Adam Ochwanowski (Złota Pińczowska).
Nasza literatura ma się czym poszczycić, jej dorobek jest imponujący. Jej ostatnim ogólnoświatowym sukcesem jest szeroko komentowana Nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk. Jednocześnie znaczący spadek czytelnictwa spowodował swego rodzaju wtórny analfabetyzm.
Napis wykonany odpowiednio dobraną czcionką, o właściwiej wielkości i formie (przy użyciu np. farby fluorescencyjnej) pozwoli uzyskać imponujący efekt, nie tylko w warstwie przekazu literackiego, ale również czysto estetycznego i graficznego. Taka elewacja, dodając przestrzeni miejskiej tajemniczości i uroku (również po zmroku) może stać się niewątpliwą atrakcją turystyczną, przesądzająca o charakterze miejsca.
Ta niezwykle tania i łatwa w realizacji forma graficzna – do wykonania w/w napisu wystarczy szablon z folii oraz farba i pędzel – posiada wielki potencjał w warstwie promocyjnej miasta, które zdecyduje się tak odmienić swe oblicze.

Po lekturze Dziennika oraz korespondencji pisarza – tej opublikowanej i tej nie opublikowanej – powziąłem był podejrzenie, że wszystkie ostentacyjne i dość hałaśliwe jego deklaracje o ateizmie i niedowiarstwie, są jedną z gier autora Ferdydurke, który lubił wprawiać otoczenie w stan neurotyczny, aby następnie stawiać diagnozy moralne, intelektualne, psychiczne i inne.
Wychodzę z założenia, że skoro w innych sprawach zachowywał się prowokacyjnie – co podkreślają mężowie uczeni w piśmie – to czemu w tym jednym wypadku miałby się zachowywać inaczej?
W Argentynie będąc mawiał wszystkim, że jest hrabią, chociaż nim nie był. Czemu uwierzyliśmy mu tak bez najmniejszych zastrzeżeń, że jest ateistą? Skoro reżyserował wokół siebie rzeczywistość, dokonywał różnych zabiegów autokreacyjnych, to czemu te kwestie miałyby stanowić wyjątek?
Z takich to właśnie podstawowych pytań zrodził się niniejszy tekst, w którym – zastrzec muszę – nie chodzi o filozoficzne przekwalifikowanie Gombrowicza; nie chodzi też o uczynienie z niego pisarza religijnego. Takie wysiłki byłyby już w punkcie wyjścia skazane na niepowodzenie. O co więc chodzi?
Chodzi o rzecz zgoła błahą, mianowicie chodzi o osłabienie pewności tych wszystkich, którzy zdecydowanie dają wiarę wyznaniom pisarza, iż religia i Absolut są dla niego obojętne…
